Chyba już tradycyjnie mój spóźniony komentarz poTopowy...
TOpu dosłuchałem do konca wczoraj wieczorem...
W czwartek po morsowaniu przydarzyło się jeszcze aferparty poSylwestrowe...
TOP pod znakiem limitu 5 utworów...
Niby powinienem się cieszyć, bo było ciekawie, działo sie...
Top się odbetonował i chybo o to chodziło Panom Redaktorom....
Co więcej mocno pospadały utwory wykonawców z "nadreprezentacją", a do góry moje ukochane lata 80-te... (41 utworów w 100)....
Ale wcale tak się nie czuję...
Zamiast TOP-u wyszedł taki trochę MISZ-MASZ piosenek...
Z Top 100 wypadło mnóstwo genialnych kawałķów, ktore zawsze tam powinny być. Choćby Queeny, Metallica, Pink Floyd czy Hey Jude, Lullaby, Billie Jean...
A weszły utworki może i sympatyczne, ale duzo slabsze...
Przez ten limit wykonawcy z nadreprezentacja w propozycjach mocno tracili, a wyniki Topu sa trochę wypaczone, niesprawiedliwe....
Fajnie się sluchalo, ale mam niesmak....
Wątpię zeby Panowie Redaktorzy zrezygnowali z tego limitu...
Jakimś wyjściem byłoby ograniczenie ilości propozycji wykonawców z nadreprezentacją np. do 10 piosenek, które mialy najwięcej głosów....
Ale wątpie żeby się na to zdecydowali...