No i dalej nie ma a-ha na Spotify.
Uprzedzając pytania, dziś oceniam sama, bo we czwartek wyjeżdżamy do Wrocławia na Rekord, i nie ma za bardzo czasu. Ja jakoś znalazłam chwilę, moonshine nie.
1. 10 Garret T. Willie - YOUNG COUNTRY BOY - Garret śpiewa tu tak jakby o sobie, a gra równie wyśmienicie. Byłoby pół więcej za zarąbiste solo na gitarze, ale nie mogę wyjść poza skalę
2. 7,0 Jack White - G.O.D. AND THE BROKEN RIBS - Jack wraca z dobrą energią, jest żywo i gitarowo, ale ja czekam na kolejne utwory z nadzieją, że będzie więcej bluesa w nich
3. 5,5 Arcane Roots - A WAVE, ACROSS THE SEA - fajnie się rozwija ten utwór, od delikatnego pianina po gitarową rozwałkę.
4. 5,0 The Revivalists - HEART STOP - taka niby country, ale nie do końca, ballada z fajną grą gitar akustycznych.
5. 5,0 Moron Police - PACHINKO, PT. 1 - pierwsza myśl: "po co takie długie" ?

Ale jak już odpaliłam, to mogę tylko pochwalić - grzeją równo przez cały utwór, ale są zmiany tempa, bardzo potrzebne przy takiej długości utworu. Brakuje tylko jakiegoś dłuższego sola na gitarze, przez co utwór można chyba zakwalifikować do punk rocka. Sorry - punk-prog-rocka
2,0 a-ha - WINDFALLS - gdyby nie ten wnerwiający bit, byłoby więcej, bo nawet niezła melodia.
3,0 Céline Dion - DANSONS - fanką Celine nigdy nie byłam, ale wolę ją w właśnie w takich balladach, niż w "szybszych" piosenkach.
0,0 Charli XCX - DYING FOR YOU - strasznie wnerwiający bit i to co się dzieje naokoło tego bitu.
0,5 Constant Silk - ANOTHER BAD DAY - jacyś naśladowcy Depeszów, czyli nie jest to jeszcze ten rodzaj elektroniki, której nie cierpię najbardziej.
1,0 Dawid Podsiadło - SEZON - jedna z bardziej strawnych jego piosenek, ale jak będzie wszędzie latać, to pewnie i tak mi wyjdzie nosem
5,0 Jack Savoretti feat. KT Tunstall - TEMPTING FATE - ballada w stylu retro, ale takim "młodszym", coś jak lata 80-te, tylko bez plastiku.
0,0 Męskie Granie Orkiestra 2026 - NARESZCIE - jaka ekipa, takie granie, na pewno nie "męskie" w tym przypadku.
0,0 Milky x Mall Grab - JUST THE WAY YOU ARE - połowa zestawu i kiszka jakich mało. Patrzę po nazwach ... i chyba nic gorszego już dziś nie będzie.
0,0 Nita - SZEROKOŚCI! - nie słucham Young Leosi, ale to chyba podobne klimaty.
4,0 Perfect & Łukasz Drapała - LICZBA PI - nie brzmi to do końca jak Perfect, bardziej jak Łukasz Drapała.
3,5 Skubas - LEPIEJ MU SZŁO KIEDY PIŁ - fajnie i energetycznie.
0,5 Taylor Swift - ELIZABETH TAYLOR - pop, ale nie najgorszy.
3,5 The Afghan Whigs - DUVATEEN - gitarowo, żywo, ale nieco monotonnie.
4,5 The Cranberries feat. Bratty - LINGER (SPANISH MIX (2026)) - chyba nie ma różnicy, jeśli chodzi o oryginał, oprócz tych paru wersów po hiszpańsku.