XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Potrzeba dyskusji na temat Listy jest tak silna, że łamy Forum to za mało — od czasu do czasu spotykamy się także na Zlotach.

Moderator: ku3a

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » ndz lis 02, 2014 7:17 pm

Wyspanie się na zapas przed zlotem, tak aby potem nie cierpieć z tego powodu w jego trakcie, to marzenie, do którego realizacji jeszcze nigdy nie udało mi się zbliżyć. Tym razem sprawa wyglądała bardziej obiecująco dzięki wziętemu na piątek urlopowi (który przy okazji pozwolił uniknąć ewentualnych zawirowań w pracy, co mogłoby mnie zmusić do zostania w pracy chwilę dłużej, tak jak na przykład w piątek tydzień wcześniej). Niestety, ambitny plan spełzł na niczym, gdy usłyszawszy odgłosy z przedpokoju świadczące, że mój współlokator zbiera się do wyjścia, otworzyłem jedno oko i spojrzałem na zegarek – dziewiąta. Sześciu godzin snu w żadnym wypadku nie nazwałbym wyspaniem się. Na pocieszenie posłuchałem porannej LP Trójki (co zdarza mi się nad wyraz rzadko), po czym nieśpiesznie zabrałem się do śniadania (wyszło tak jakoś koło 13:30), wziąłem równie nieśpieszny prysznic, wysłałem do LLucky’ego SMS przypominający o kupieniu wody, po czym stwierdziłem, że pora jest już odpowiednia, by zacząć zbierać się do wyjścia. Co prawda do umówionej zbiórki na dworcu Śródmieście trochę czasu jeszcze zostało, niektórzy jednak deklarowali, że pojawią się na miejscu już o 16:30 – jeżeli udałoby się wtedy z nimi spotkać, znaczyłoby to, że zlot zaczął się wcześniej, a tym samym trwał dłużej, zdecydowanie należało to więc wykorzystać.

Chociaż panującej na zewnątrz pogody raczej nie można było nazwać upałem, niewiele dzieliło ją od ideału, za to całkiem sporo od tego, czego należałoby się spodziewać po październiku. Kurtka nie wydawała się ani trochę potrzebna – wrzuciłem ją na dno plecaka (i do końca zlotu nie użyłem jej ani razu), po czym, co aż się prosiło, zrobiłem sobie mały spacerek na miejsce zbiórki, stając się tym samym jedyną osobą, która dotarła na zlot piechotą. Znalazłszy się na dworcu, czym prędzej kupiłem bilet, by nie musieć się już tym martwić później (akurat do kasy prawie nie było kolejki), po czym zacząłem się przechadzać wzdłuż peronu, zastanawiając się, kogo tym razem zobaczę pierwszego.

To, że pojawiająca się w zapowiedziach godzina 16:30 okazała się lekko przesadzona, nie zdziwiło mnie za bardzo. Natomiast to, że żadna znajoma twarz nie pojawiła się też do 17:00 – już tak. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy przypadkiem zlot nie zaczyna się właśnie gdzie indziej – w końcu określenie „kasy na dworcu Śródmieście” dobrze wygląda zapisane w wątku zlotowym, jednak dla osoby, która nie bywa w Warszawie zbyt często, znalezienie ich może się okazać nie taką prostą sprawą. Na wszelki wypadek poszedłem skontrolować kasy po przeciwnej stronie dworca, jak również te na Dworcu Centralnym, które to miejsce zostało w wątku wymienione jako pierwsze (w końcu kasy to kasy) – nie przyniosło to efektów, za to kiedy wróciłem, czekał już na mnie djjack. Zatem oficjalnie za godzinę rozpoczęcia zlotu można uznać 17:10.

Zanim jednak zdążyliśmy poruszyć w rozmowie jakiś temat bardziej skomplikowany niż to, gdzie akurat jesteśmy i kogo jeszcze tu nie ma, nasze dwuosobowe grono powiększyło się o… Kertoipa. Jego obecność była w pewnym stopniu niespodzianką, ponieważ w rozpisce zlotowej pojawiał się dopiero pod jutrzejszą datą, była to jednak niespodzianka bardzo miła, przynajmniej do momentu, kiedy zdradził, co się za nią kryje – niestety, nagłe okoliczności wzywały go na jutro z powrotem do Piotrkowa (na pytanie djjacka, jakie konkretnie okoliczności, odpowiedział filozoficznie – życie) i teraz miał jedyną szansę, by się z nami zobaczyć. Cóż, takich niespodzianek nie lubię…

Ze smutnego nastroju wyrwał nas Aro. Był on osobą, której spośród zlotowiczów nie widzieliśmy najdłużej, ale mimo to nie całkiem jeszcze zapomnieliśmy jak wygląda, w dodatku przez ostatnie dwa i pół roku zmienił się dość umiarkowanie (tylko tu i tam przybyło mu tak jakby trochę siwizny). Większa zmiana nastąpiła u kajmana – jego włosy i broda przyjęły wygląd minimalistyczny, charakterystyczny na miesięcy letnich, jako dodatek pojawił się u niego kaszel miejscowy (jak sam go określił – oznaczało to, że dawał o sobie znać w każdym nowym miejscu). Wbrew obawom (w wątku była nawet mowa o gonieniu pociągu na Dworcu Wschodnim) kajman zjawił się z całkiem sporym zapasem, podobnie jak atram842 i tadzio3, którym również, jak pisali, rozkłady jazdy układały się na styk. Za to TomaszaBr, który zapowiadał się o najwcześniejszej godzinie spośród wszystkich, mimo intensywnego rozglądania się we wszystkich kierunkach nie i mimo że do osób łatwo wtapiających się w tłum Jędrek na pewno nie należy, jakoś nie potrafiliśmy wypatrzyć (chociaż w sumie, jak się zastanowić, aż tak zaskakujące to nie było – o urokach podróżowania Polskim Busem podczas dwóch poprzednich zlotów miał okazję przekonać się kamil_snk).

Kolejni zlotowicze przybywali i chociaż niektórzy z nich oddalali się jeszcze na dłuższą chwilę, by stanąć w kolejce po bilety (która tymczasem urosła do całkiem słusznych rozmiarów), wkrótce uformowany przez nas krąg zaczął skutecznie blokować przejście, a ponieważ dworzec, jak zwykle w godzinach szczytu, przeżywał akurat oblężenie, chętnych do dostania się do kas było wielu. Problem nasilił się szczególnie, gdy dołączyła do nas neon.ka z Tadeuszem i wózkiem. Tadeusz zasugerował, że tłok z pewnością by się rozładował, gdyby pozwolono mu wyjść z wózka i rozejrzeć się za bardziej odpowiednim miejscem, z niewiadomych przyczyn ten pomysł nie przypadł jednak neon.ce do gustu.

W pewnym momencie w tłumie pasażerów mignęła mi pewna twarz wyglądająca na znajomą. Spojrzałem jeszcze raz – tak, to falcoeagle! Niewątpliwie Marcin zapisał się już w historii zlotów, tym razem nie było go jednak na liście chętnych, toteż raczej się go tutaj nie spodziewałem. Zacząłem się zastanawiać, czy dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie o tej porze postanowił skorzystać z transportu szynowego i przypadkiem znalazł się na dworcu akurat teraz. Teoretycznie byłoby to możliwe (tym bardziej, że przebywało tu teraz prawie pół Warszawy), okazało się, że jednak nie – jego pojawienie się było całkowicie zaplanowane. Co więcej, to właśnie on był tym tajemniczym człowiekiem niespodzianką, którego pojawienie się zapowiadał LLucky. Muszę przyznać, że takie niespodzianki lubię dużo bardziej od tych Kertoipowych (choć gdzieś głęboko odezwał się stłumiony żal, że to jednak wbrew moim cichym nadziejom tą niespodzianką nie okazał się słoik…).

Tymczasem Aro w końcu szczęśliwie powrócił z kolejki do kasy, dumnie prezentując nowo kupiony bilet. Chętnie do towarzystwa nabyłby mu też bilet powrotny, nie umiał jednak wystarczająco precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie kasjerki, o której zamierza w niedzielę wracać. Nieco zdziwiony, że kasjerki zadają teraz takie niedyskretne pytania, wyjąłem z kieszeni swój bilet, żeby sprawdzić, czy i w jaki sposób jest na nim odnotowana godzina odjazdu. Z przerażeniem odkryłem dopisek: odjazd w ciągu godziny od 16:07. Cóż, bez znacznego zakrzywiania czasoprzestrzeni spełnienie tego warunku wydawało się dość trudne. Jedyną nadzieją pozostała pani kasjerka – być może jeżeli ładnie ją poproszę, zgodzi się przepisać bilet na późniejszą godzinę. Stanąłem więc ponownie w kolejce, która teraz urosła już do monstrualnych rozmiarów. Niestety, kiedy jakieś sto lat później udało mi się wreszcie podejść do okienka, wspomniana pani kasjerka okazała się osobą, na której ładne prośby nie robią wrażenia. Poinformowała mnie rzeczowo, że posiadany przeze mnie bilet jest nieważny i że jedyne co mogę zrobić, to kupić następny. Cóż, dzięki mnie Koleje Mazowieckie wreszcie zostały tego dnia należycie dofinansowane. Mam tylko silne wrażenie, że kiedyś zasady obowiązywania biletów wyglądały trochę inaczej…

kajman
Posty: 41951
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: kajman » ndz lis 02, 2014 10:05 pm

Ja jako praktykujący na krótkich trasach (przywożenie Witka od babci) wiem, że w kasie trzeba powiedzieć, na jaką godzinę się bilet kupuje. Nie ma z tym żadnych problemów (przynajmniej w Toruniu).
wwas pisze:kajman zjawił się z całkiem sporym zapasem
Spory nazwałbym lekką przesadą. No ale z bezpiecznym. Na szczęście pociąg stojąc w polu przed Zachodnią 10 minut nadrobił 10 minut spóźnienia i nie musiałem się denerwować. No i nie pamiętałem, że tunelem z Centralu na Śródmieście idzie się tak szybko.
wwas pisze:spojrzałem na zegarek – dziewiąta. Sześciu godzin snu
Kto się kładzie w przeddzień zlotu o trzeciej? :shock:

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: TomaszBr » ndz lis 02, 2014 10:17 pm

ooo, jak miło że już jest :D czekam niecierpliwie na dalszą część!
wwas pisze:pojawiająca się w zapowiedziach godzina 16:30 okazała się lekko przesadzona
przepraszam :oops: faktycznie podróż Polskim Busem nie była najlepszym pomysłem...

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » ndz lis 02, 2014 10:23 pm

kajman pisze:Ja jako praktykujący na krótkich trasach (przywożenie Witka od babci) wiem, że w kasie trzeba powiedzieć, na jaką godzinę się bilet kupuje.
Ja niestety miałem głównie doświadczenia z nieco dłużej trasy (Warszawa-Łódź) i to z czasu studiów (czyli sprzed 10 lat, a nawet więcej) - wtedy jedyną informacją czasową na bilecie była data, można było wybrać dowolny kurs danego dnia. Od tego czasu raczej niewiele miałem doświadczeń z koleją. Cóż, teraz już będę wiedział.
kajman pisze:Kto się kładzie w przeddzień zlotu o trzeciej?
W końcu trzeba się przestawić na rytm zlotowy ;)

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9378
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: jollyroger72 » pn lis 03, 2014 7:08 pm

wwas pisze: Zatem oficjalnie za godzinę rozpoczęcia zlotu można uznać 17:10.
W Warsaw City. W Śródborowie nastąpiło to około godziny 17.30, kiedy ja i Weronika spotkaliśmy się z LLucky'm :wink:

PS. Wojtek, nie poganiam, ale ciekaw jestem dalszych części relacji 8)

Aro
Posty: 4695
Rejestracja: pt lip 13, 2007 11:08 am
Listy Przebojów Trójki słucham od: 25.08.1984

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: Aro » wt lis 04, 2014 7:59 pm

wwas pisze:nie całkiem jeszcze zapomnieliśmy jak wygląda, w dodatku przez ostatnie dwa i pół roku zmienił się dość umiarkowanie (tylko tu i tam przybyło mu tak jakby trochę siwizny).
no i trochę mi się przytyło niestety. :wink:
kajman pisze:Ja jako praktykujący na krótkich trasach (przywożenie Witka od babci) wiem, że w kasie trzeba powiedzieć, na jaką godzinę się bilet kupuje.
ja jako niepraktykujący niestety nie miałem o tym zielonego pojęcia.. A po drugie, przyznam ze to jednak trochę głupie zasady. Czy naprawdę nie można określić rozsądnego przedziału czasowego, który ułatwiłby życie wszystkim pasażerom?

Wojtek, rewelacyjnie się to czyta/wspomina, jak zawsze.. :D

kajman
Posty: 41951
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: kajman » śr lis 05, 2014 12:26 am

To zależy od długości trasy. I chyba od czegoś jeszcze.

Awatar użytkownika
tadzio3
Posty: 8224
Rejestracja: czw sie 12, 2004 2:17 am
Lokalizacja: Tykocin / Białystok
Kontakt:

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: tadzio3 » śr lis 05, 2014 5:08 pm

wwas pisze: podobnie jak atram842 i tadzio3, którym również, jak pisali, rozkłady jazdy układały się na styk.
To prawda, a ja sam na styk zdążyłem na autobus i dzięki Marcie miałem miejscówkę w postaci siedzenia :)

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: TomaszBr » śr lis 05, 2014 6:42 pm

kajman pisze:To zależy od długości trasy. I chyba od czegoś jeszcze.
od przewoźnika. zwykłe osobówki (Przewozy Regionalne) mają bilety ważne na wyjazd 6 godzin od najbliższego pociagu odjeżdżającego w danym kierunku albo na 6 godzin od wybranego przez siebie późniejszego kursu.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » ndz lis 09, 2014 2:51 am

Chociaż na tablicy informacyjnej tu i ówdzie pojawiały się adnotacje „opóźniony 10 minut”, nasz pociąg przyjechał całkowicie punktualnie. Nastąpiło szybkie przemieszczenie, potem jeszcze jedno – do przedniej części wagonu, gdzie znajdowały się stojaki na rowery, ponieważ tylko tam neon.ka mogła wygodnie ustawić wózek, w końcu pożegnanie z Kertoipem (kto to widział zaczynać zlot od pożegnania?!) i pociąg ruszył.

ku3a wspominał kiedyś, że podróż pociągiem jest dla niego jednym z najprzyjemniejszych momentów zlotu. Mimo że był to już ósmy zlot, w którym brałem udział, dopiero teraz po raz pierwszy mogłem tę opinię zweryfikować. Niestety, spośród trzech głównych powodów wymienionych wówczas przez ku3ę tylko jeden tym razem obowiązywał – faktycznie perspektywa końca zlotu nie była jeszcze aż tak bliska, by móc popsuć nam humory (chociaż wiadomo – zloty zawsze bywają za krótkie). Drugi powód – podczas jazdy pociągiem jesteśmy już w komplecie i możemy w pełni cieszyć się swoją obecnością – był tym razem nieaktualny. Spośród osiemnastu osób, których dzisiejszego wieczoru spodziewaliśmy się w Śródborowiance, na razie było z nami tylko dziesięć. Trzecim powodem miały być słynne dowcipy kajmana powtarzane po raz piąty i za każdym razem tak samo śmieszne. Niestety, nie pierwszy raz miałem okazję przekonać się, że pociąg jest jednak maszyną dość głośną – chwilami miałem problemy z usłyszeniem, co mówią stojący tuż obok mnie tadzio3 i atram843; kajman, który opierał się o stojak pod przeciwległą ścianą, pozostawał przeważnie poza zasięgiem, w rzadkich zaś chwilach, gdy udało mi się wyłowić jego głos, stwierdzałem, że jego słowa wcale nie układają się w dowcip. Przeciwnie – toczył z djjackiem całkiem poważną dyskusję o zmianach nazw ulic; trafiłem akurat na dociekanie, czy jedna z nich pochodziła od nazwiska radzieckiego dowódcy, czy też od przedstawiciela chrząszczy. Gdybym więc miał podjąć się zadania (choć jest ono z założenia niewykonalne) i wybrać najlepszy moment zlotu, myślę, że jednak podróż pociągiem uległaby silnej konkurencji, choć ogólne wrażenia były niewątpliwie pozytywne. Co prawda stojaki na rowery nie są zbyt wygodne do opierania się dla osób, które rowerem nie są (zwłaszcza kiedy na jednej ze stacji pojawił się w wagonie prawdziwy rowerzysta i trzeba się było odpowiednio przesunąć), za to wymiana zdań z falcoeagle’em o pracy i o oporach przed odwiedzaniem w niej stron forum (u Marcina – bardzo silne, u mnie – w sumie też, ale nie aż tak jak uzależnienie, więc jakoś je codziennie przezwyciężam) była całkiem przyjemna, widok nowych składów Pendolino czekających na swój debiut torowy na mijanej właśnie bocznicy napawał optymizmem, Tadeusza bawiącego się swoimi zabawkami (tak licznymi i tak często zmieniającymi miejsce pobytu, że od razu przypomniałem sobie pewien swój zlotowo-kolejowy sen, który opisywałem swego czasu w stosownym wątku na sąsiednim forum; nie miałem tylko przy sobie paczuszki diamentów…) był niezmiennie pocieszny, a moment, gdy akurat wszystkie te zabawki znalazły się poza jego zasięgiem, w związku z czym próbował zdjąć neon.ce okulary – bardzo zabawny (przynajmniej dla Tadeusza i dla obserwatorów, bo dla neon.ki już niekoniecznie). W sumie piętnaście stacji minęło błyskawicznie i po chwili zbieraliśmy się już do wyjścia.

Spacer ze stacji również plasował się wysoko w hierarchii momentów zlotowych według ku3y, głównie za sprawą motywu telefonów wykorzystywanych jako latarki. Tego też nie było mi dane doświadczyć – godzina była mimo wszystko zbyt wczesna i dodatkowe oświetlenie nie było jeszcze potrzebne, aczkolwiek lekko szaro zdążyło się już zrobić, a wraz z wieczorem zawitał lekki chłód. Przez chwilę zastanawiałem się nawet nad wyjęciem kurtki z plecaka, jej wygrzebanie wymagałoby jednak pewnego wysiłku, a dystans dzielący stację od ośrodka był na tyle krótki, że nie udało mi się porządnie zmarznąć. Można byłoby skrócić ten dystans jeszcze bardziej i to z obu stron: z jednej – gdyby o istnieniu alternatywnego zejścia na przeciwnym końcu peronu (podobno da się z niego skorzystać, nawet kiedy prowadzi się wózek!) ku3a i neon.ka przypomnieli sobie, zanim zdążyliśmy go opuścić trasą klasyczną; z drugiej – gdyby furtka pozwalająca wejść do Śródborowianki od tyłu była otwarta. W sumie nawet nie wiemy, czy na pewno nie była – nikt z nas nie przejawił chęci, by to sprawdzić, wszyscy jednomyślnie zdecydowali się wykonać rundę honorową przez bramę główną.

Niemiłej niespodzianki nie było, drzwi Małego Białego Domku nie okazały się zamknięte na głucho – LLucky czekał już na nas z otwartymi ramionami i sprzętem w pełni przygotowanym do odbioru fal radiowych (a także paru innych zadań). Długość włosów LLucky’ego nieco się od poprzedniego zlotu zwiększyła, ponieważ jednak u wspomnianego już kajmana i niewspominanego jeszcze jollyrogera72 zaszły zmiany dokładnie przeciwne, średnia długość włosów kolejny już raz spadła, wpisując się w stałą tendencję, nieuchronnie zmierzającą do przykrego finału. Skoro zaś mowa o jollrogerze72 – dotarł on do Śródborowa, tak jak zapowiedział: pociągiem odjeżdżającym godzinę wcześniej, przy czym – czego już nie zapowiedział – przesiadł się do niego dopiero na Dworcu Wschodnim, przez co, choć byłem już na Śródmieściu o odpowiedniej porze, nie mogłem go zobaczyć. Co ciekawe (zamiast niemiłej niespodzianki pojawiła się miła) – nie dotarł do Śródborowa sam. Na facebookowym profilu fanów Listy wypatrzył pewną osobę, która jako miejsce zamieszkania miała wpisane „Śródborów”, zaprosił ją więc do nas (w końcu trzeba jakoś próbować walczyć z konkurencją, nawet jeżeli jest to walka skazana na niepowodzenie) i oto pojawiła się – miała na imię Weronika i została z nami przez większą część dzisiejszego wieczoru.

Ponieważ do godziny W pozostała jeszcze chwila, można ją było wykorzystać na rozlokowanie się po pokojach. Jeden został już zawczasu zamówiony przez obie Marty i Tadeusza. Drugi dwuosobowy – ów apartament z dwiema łazienkami, w którym przypadkiem znalazłem się poprzednio i do którego teraz, mimo zwiększonego obłożenia, nadal wstawiono tylko dwa łóżka (!) – zgodnie z sugestią LLucky’ego został przeznaczony dla Yacego i Martyrki. W związku z tym pozostałe trzy pokoje miały dostać obsadę wyłącznie męską, co ułatwiało kwestie logistyczne (choć przyznam, że wolałbym je mieć nieco utrudnione, a żeby w zamian były z nami haszka i uzi…). Mnie przypadł w udziale największy – pięcioosobowy, choć ostatecznie zostały w nim tylko cztery osoby, z czego dwie miały dojechać dopiero w następnym rzucie, na razie więc rozgościłem się w nim sam z falcoeagle’em. Korzystając przy tym z okazji, że ma kto zamiast mnie opiekować się kluczem, czym prędzej się go pozbyłem i nie miałem z nim kontaktu fizycznego do końca zlotu (z jednym małym wyjątkiem – kiedy w końcu, po czasie nieco dłuższym, niż należałoby się spodziewać, pojawili się spóźnialscy, wziąłem klucz od Marcina i przekazałem Dekodiemu). W ogóle jednak kwestia klucza nie była tym razem traktowana z przesadną uwagą – Marcin nie miał nic przeciwko temu, żeby przez jakiś czas nasz pokój pozostał otwarty. Za bardzo przeciwko temu nie protestowałem – w końcu to on miał w bagażu laptop…

kajman
Posty: 41951
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: kajman » ndz lis 09, 2014 9:17 am

wwas pisze:ku3a wspominał kiedyś, że podróż pociągiem jest dla niego jednym z najprzyjemniejszych momentów zlotu
Tylko że najczęściej ta podróż pociągiem odbywała się w znacznie późniejszych godzinach, przez co warunki do wszystkiego były znacznie lepsze.
wwas pisze:miały być słynne dowcipy kajmana powtarzane po raz piąty i za każdym razem tak samo śmieszne
Śmieszne są nie same dowcipy tylko opowiadający je kajman.
wwas pisze:o istnieniu alternatywnego zejścia na przeciwnym końcu peronu
Tradycyjna trasa jest tradycyjna i cieszy mnie, że nie wybraliśmy alternatywnej.
wwas pisze:nieuchronnie zmierzającą do przykrego finału
Na wiosennym u mnie się odwróci.
wwas pisze:miała na imię Weronika i została z nami przez większą część dzisiejszego wieczoru
Szkoda jednak, że nie pojawiła się po raz kolejny.

ku3a
Posty: 18825
Rejestracja: czw lis 10, 2005 8:32 pm
Lokalizacja: 872, 1186

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: ku3a » ndz lis 09, 2014 11:17 am

wwas pisze:średnia długość włosów kolejny już raz spadła, wpisując się w stałą tendencję, nieuchronnie zmierzającą do przykrego finału
tekst miesiąca! :mrgreen:
kajman pisze:Śmieszne są nie same dowcipy tylko opowiadający je kajman.
oczywiście w jak najlepszym tych słów znaczeniu :-).

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: TomaszBr » ndz lis 09, 2014 12:46 pm

wwas pisze:istnieniu alternatywnego zejścia na przeciwnym końcu peronu
byłem naprawdę zdziwiony, że idąc zarówno w stronę Śródborowianki, jak i w niedzielę z powrotem, zlotowicze nie wiedzieli o jego istnieniu. czyżbym tylko ja odkrył to tajemne przejście? :shock:
wwas pisze:gdyby furtka pozwalająca wejść do Śródborowianki od tyłu była otwarta. W sumie nawet nie wiemy, czy na pewno nie była – nikt z nas nie przejawił chęci, by to sprawdzić
i dobrze, bo około 19:30 była na pewno zamknięta, sprawdzone empirycznie ;)

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9378
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: jollyroger72 » ndz lis 09, 2014 1:25 pm

wwas pisze: Skoro zaś mowa o jollrogerze72 – dotarł on do Śródborowa, tak jak zapowiedział: pociągiem odjeżdżającym godzinę wcześniej, przy czym – czego już nie zapowiedział – przesiadł się do niego dopiero na Dworcu Wschodnim, przez co, choć byłem już na Śródmieściu o odpowiedniej porze, nie mogłem go zobaczyć.
Uściślając - pociągiem odjeżdżającym półtorej godziny wcześniej, czyli z dworca W-wa Wsch. o godz. 16.18. Pomysł przesiadki na tymże dworcu zrodził się niemal w ostatniej chwili - z mojego lenistwa. Wysiadając na Centralnym musiałbym trochę "pospacerować", by dotrzeć do Śródmieścia. Na Wschodniej ten spacer był znacznie krótszy - wystarczyło przejść z peronu na peron :lol:
TomaszBr pisze:byłem naprawdę zdziwiony, że idąc zarówno w stronę Śródborowianki, jak i w niedzielę z powrotem, zlotowicze nie wiedzieli o jego istnieniu. czyżbym tylko ja odkrył to tajemne przejście? :shock:
Bynajmniej. Korzystamy z niego z djjack'iem przynajmniej od trzech zlotów :wink:
TomaszBr pisze:i dobrze, bo około 19:30 była na pewno zamknięta, sprawdzone empirycznie ;)
Ale o 17.10 była otwarta. Weronika i ja tamtędy weszliśmy.

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: TomaszBr » ndz lis 09, 2014 2:14 pm

jollyroger72 pisze:Bynajmniej. Korzystamy z niego z djjack'iem przynajmniej od trzech zlotów :wink:
fakt ;) cóż, z moją pamięcią nie jest najlepiej, jak widać. w każdym razie na pewno to przejście pokazywałem Dekodiemu ;)

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » wt lis 11, 2014 6:50 pm

Od poprzedniego razu wystrój sali zmienił się dość nieznacznie – zgodnie z sugestią z poprzedniej relacji granatowe obrusy zdjęto i ułożono w stosik w kącie, wskutek czego stoły dumnie prezentowały swój naturalny kolor sklejki. Oprócz tego zniknęły obecne wcześniej dodatkowe potencjalne dostawki, dzięki czemu ścianę plastikowych skrzynek, o którą były poprzednio oparte, można było podziwiać w całej okazałości, a nawet próbować identyfikować pochowane do skrzynek książki. Czajnik dyskretnie czekał już na swoim miejscu na stoliku pod oknem (a więc poranna ekspedycja mająca na celu jego zdobycie nie była już potrzebna), zupełnie zaś niepotrzebny telewizor odsunął się taktownie w kąt, by zrobić na środku większą przestrzeń, którą można było później wykorzystać na kalambury, a przy okazji wyeksponować wiszące powyżej dostojne poroże. Kaloryfer co prawda nie zmienił od ostatniego zlotu położenia, ale co mnie pozytywnie zaskoczyło, temperaturę już tak – wzięcie dodatkowego swetra okazało się zupełnie niepotrzebne.

Moją uwagę zwrócił jeszcze jeden element, który co prawda poprzednio musiał już tu chyba być, bo jednak filary podpierające sufit nie pojawiają się ot tak sobie (chyba że stan budynku aż tak się ostatnio pogorszył, że zachodziła obawa, że bez dodatkowego podparcia strop może nie wytrzymać), ale jednak zupełnie nie rzucił mi się w oczy. Teraz dzielił optycznie salę na dwie części – podczas kalamburów ci siedzący za nim wydawali się nieco odizolowani.

Zanim mogliśmy w pełni oddać się wrażeniom słuchowym, do spełnienia pozostał jeszcze jeden obowiązek – zapisanie swojego nicka przy wybranym smaku pizzy. U mnie sprawa była prosta – pozostałem wierny swojemu wyborowi z poprzedniego zlotu (oczywiście wszyscy pamiętają z poprzedniej relacji) i w efekcie znalazłem się w parze z ku3ą (który, również podobnie jak poprzednio, na tę wyjątkową okazję zdecydował się złagodzić nieco swoje rygory dietetyczne). Trochę zdziwił mnie brak na liście kajmana, ale ponieważ ten miał być w parze z LLuckym, stwierdziłem, że na pewno trzymają rękę na pulsie i nie niepokoiłem ich.

Po kilku nieudanych próbach, kiedy LLucky włączał radio tylko po to, żeby słysząc odgłos reklamy, natychmiast je z odrazą wyłączyć, w końcu usłyszeliśmy znajomy głos. Choć może „usłyszeliśmy” to określenie trochę na wyrost. Dźwięki płynące z głośników dość dokładnie mieszały się z panującym wokół ogólnym gwarem. Cóż, wymiana opinii drogą ustną jest ważnym elementem zlotów, przy którym nawet słuchanie schodzi na drugi plan. Tak przeważnie dzieje się podczas wizyt na Myśliwieckiej, gdzie nawet nierzadko zdarza mi się nie wiedzieć, które miejsce jest w danym momencie emitowane. Tam jednak w śledzeniu notowania pomagają hojnie rozdawane rozpiski, tutaj ci z nas, którzy mimo wszystko starali się być na bieżąco z notowaniem (i wiedzieć, jakich wyników spodziewać się w Znawcy), mieli utrudnione zadanie. jollyroger72 wahał się nawet przez chwilę, czy nie odpuścić i notatek w zeszycie nie uzupełnić później w bardziej sprzyjających okolicznościach. Ostatecznie jednak przyzwyczajenie i poczucie obowiązku wzięły górę – następne trzy godziny spędził pracowicie pochylony nad zeszytem, z uchem przyklejonym do głośnika.

Jeżeli chodzi o mnie, najchętniej słucham listy, chodząc (co prawda ostatnio, ponieważ piątek jest dniem, w którym zmęczenie pracą daje o sobie znać najsilniej z całego tygodnia, coraz częściej również leżąc, ale zlotów to jeszcze nie dotyczy), trudno by mi było przyjąć pozycję jollyrogera72. Mogłem jedynie liczyć na urywki dźwięków, którym mimo wszystko udawało się jakoś dotrzeć do moich uszu. O ile fragmenty głosowe między piosenkami dość dokładnie rozmywały się w jedną wielką plamę (przez co nie mogłem rozpoznać ani zapowiedzi ani gości zaproszonych z okazji listy wyjazdowej w Krakowie – trochę żałuję, zwłaszcza że jeden z nich miał pewne związki z moją rodziną…), o tyle duża część utworów zawiera w sobie charakterystyczny motyw, który pozwala je w łatwy sposób zidentyfikować nawet w niesprzyjających warunkach. Nieco gorzej było, kiedy trafił się utwór, który akurat takiego motywu nie ma – problem z rozpoznaniem Nicka Cave’a próbowałem rozwiązać najpierw pytając falcoeagle’a, który jednak nie potrafił mi pomóc (potrafił co prawda powiązać dźwięki z głośnika z konkretną linią melodyczną, ale z tytułem ani wykonawcą już nie) pozostała tylko metoda eliminacji, czego jeszcze nie było. Osobny problem stanowiły nowości – to, która z nich to Happysad, a która Coldplay, rozpoznałem tylko po reakcji ku3y.

Być może pewne trudności podczas słuchania listy wynikały u mnie stąd, że niemal zawsze poza zlotami słucham jej sam, a rozmowy podczas jej trwania są u mnie niemal niespotykane (mój współlokator taktownie stara mi się w tym czasie nie przeszkadzać). Nie wiem, jak wygląda to u innych zlotowiczów (można by było zrobić jakieś statystyki), ale podejrzewam, że mogę być w mniejszości. Dla tych, którzy zazwyczaj łączą słuchanie z pogłębianiem więzi rodzinnych, takie rozmowy są zapewne czymś zupełnie naturalnym, dzięki czemu w sytuacjach takich jak ta nie czują dyskomfortu. Na szczęście mój dyskomfort nie był jeszcze największy z możliwych – w pewnym momencie zaobserwowałem, jak LLucky, odsunąwszy się w jeden najdalszych punktów domku, w jedno ucho wcisnął palec, drugie przyłożył jak najmocniej do telefonu i w tej pozycji próbował porozumieć się z pizzerią.

W chwilach wolnych od tego typu wyzwań, LLucky, z pomocą atram842, zajmował się wprowadzaniem poszczególnych typów do formularza Znawcy. Zajęcie było może trochę żmudne, za to nieoczekiwanie udało mu się nadać pewną formę wizualną – dzięki podłączonemu rzutnikowi, który sprawiał, że wszystkie wyliczenia natychmiast pokazywały się na ścianie (pod porożem), gdzie można je było doskonale zobaczyć z każdego miejsca sali. Tak było do momentu, gdy rzutnikiem zainteresował się Tadeusz – czarne kółko ze światełkiem w środku wyglądało bardzo pociągająco. Żeby nie narażać na uszczerbek ani mienia należącego do budżetu państwa, ani tym bardziej wzroku najmłodszego zlotowicza, trzeba było z żalem podjąć bolesną decyzję o rezygnacji z efektów wizualnych.

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9378
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: jollyroger72 » wt lis 11, 2014 8:07 pm

wwas pisze: Czajnik dyskretnie czekał już na swoim miejscu na stoliku pod oknem (a więc poranna ekspedycja mająca na celu jego zdobycie nie była już potrzebna)
Ale była ekspedycja popołudniowa. Przed Waszym przybyciem :wink:
wwas pisze: Być może pewne trudności podczas słuchania listy wynikały u mnie stąd, że niemal zawsze poza zlotami słucham jej sam, a rozmowy podczas jej trwania są u mnie niemal niespotykane (mój współlokator taktownie stara mi się w tym czasie nie przeszkadzać). Nie wiem, jak wygląda to u innych zlotowiczów (można by było zrobić jakieś statystyki), ale podejrzewam, że mogę być w mniejszości.
W piątki pomiędzy 19 a 22 nie ma mnie dla nikogo. Nie odbieram telefonu i czasami muszę wypraszać z pokoju bratanka, gdy próbuje mi "nawijać makaron na uszy" :lol:
Tak więc nie jesteś osamotniony w swym nawyku.

Awatar użytkownika
bobby-x
Posty: 5133
Rejestracja: pt lis 11, 2005 5:00 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: czerwiec 1983
Lokalizacja: Powiat Otwocki, Mazowiecki Park Krajobrazowy
Kontakt:

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: bobby-x » wt lis 11, 2014 8:10 pm

jollyroger72 pisze:W piątki pomiędzy 19 a 22 nie ma mnie dla nikogo.
Panie doktorze co to oznacza? "Całe życie z wariatami?"

kajman
Posty: 41951
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: kajman » śr lis 12, 2014 12:03 am

Ja słucham w słuchawkach, więc przeszkodzić mi jest dosyć trudno. A do tego syn wie, że raczej ciężko się wtedy ze mną porozumieć.

Awatar użytkownika
tadzio3
Posty: 8224
Rejestracja: czw sie 12, 2004 2:17 am
Lokalizacja: Tykocin / Białystok
Kontakt:

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: tadzio3 » śr lis 12, 2014 12:43 pm

Jak tak czytam całą relację, to zastanawiam się wwasie, jak Ci się udaje to wszystko zapamiętać? Te szczegóły, które po części pamiętam, ale po takim czasie wiele umknęło. Nie widziałem byś robił notatki by zapamiętać co się dokładnie przez cały czas działo ;-)

Awatar użytkownika
bobby-x
Posty: 5133
Rejestracja: pt lis 11, 2005 5:00 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: czerwiec 1983
Lokalizacja: Powiat Otwocki, Mazowiecki Park Krajobrazowy
Kontakt:

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: bobby-x » czw lis 13, 2014 12:18 am

Przecież to robocop jest, nie widziałeś w kącikach oczu błysków, widać pod pewnym kątem dobrego oświetlenia takie mini kamerki.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » sob lis 15, 2014 1:57 am

Niestety, ja dla odmiany dziwię się ostatnio, jak wielu rzeczy ze zlotu nie pamiętam...
W dodatku z tego, co pamiętam, duża część jest z punktu widzenia relacji zupełnie bezużyteczna...

Pod względem innowacji konkursy zlotowe przeżywają ostatnio nie najlepszy okres. Pierwszy raz w historii zlotów (przynajmniej od czasu kiedy zacząłem w nich uczestniczyć, chociaż nie sądzę, żeby wcześniej coś takiego mogło się kiedyś zdarzyć), nie pojawiła się wśród nich żadna nowość – od momentu, gdy tylko umilkły ostatnie dźwięki Listy (a nawet wcześniej – hurtowe pozdrowienia wyemitowane po miejscu pierwszym nie cieszyły się zbyt wielkim zainteresowaniem z naszej strony, zwłaszcza że nasi przedstawiciele w Krakowie jakoś nie zdołali się do nich dopchać), a wszyscy oprócz LLucky’ego i kajmana nasycili się pizzą, aż po późne godziny nocne z soboty na niedzielę, wszystko było powtórzeniem pomysłów wykorzystanych podczas zlotu poprzedniego, ewentualnie z drobnymi tylko modyfikacjami. Ponieważ jednak wszystkie te pomysły były bardzo dobre, nikt specjalnie z tego powodu nie narzekał.

Pierwsza spośród wspomnianych drobnych modyfikacji dotyczyła stroju. Od Helen dostaliśmy w prezencie paczkę opasek na głowę – każda była ozdobiona na czubku ni to kokardą ni to uszami mającymi po jednej stronie kolor szary, po drugiej – różowy. ku3a postarał się, żeby nikt przypadkiem nie został tego wieczoru bez opaski, a odpowiednie połączenie autorytetu i stanowczości sprawiło, że sama myśl o wzgardzeniu prezentem wydawała się niedorzeczna. Na wzięciu się zresztą nie skończyło – dalsze losy opasek były podczas zlotu pilnie śledzone. Kiedy ja zostawiłem swoją na parapecie w nadziei, że może pozostanie tam niezauważona, natychmiast ruszyło śledztwo mające na celu ustalenie jej właściciela.

Kiedy więc już wszyscy przyozdobili sobie głowy, można było zaczynać z pierwszym konkursem, czyli czwartej już edycji odgadywania utworu na podstawie jego najwcześniejszej wersji. Tym razem zlotowej inicjacji poddani zostali Aro i tadzio3. Ponieważ ten ostatni zadeklarował się dopiero w ostatniej chwili, kajman nie zdążył przygotować dla niego całkiem nowego zestawu – tadzio3 wcielił się więc w adamerię, dzięki czemu ponownie mogliśmy sobie przypomnieć, czyim coverem był „Syn miasta” zespołu T.Love, a także usłyszeć jedyny w zestawach kajmana przypadek, gdy artysta umieszczający swoją wersję na Liście był też członkiem zespołu wykonującego oryginał (chodziło o Lecha Janerkę i „Słonia”). Weronika, jako osoba niezwiązana bezpośrednio z forum, skorzystała z przyznawanej w takich sytuacjach możliwości wymigania się. kajman nie nalegał, odwrócił się za to w stronę falcoeagle’a. Ten zauważył jednak, że podczas jego ostatniego pobytu na zlocie, półtora roku temu, ten konkurs był już rozgrywany (kto by pomyślał, że to już tyle czasu...) i nie udało mu się wówczas uniknąć swojej kolejki.

Wydawało się, że możemy przejść do następnego punktu programu, kiedy niespodziewanie LLucky zwrócił uwagę, że jest wśród nas jeszcze jedna osoba, która swojego testu nie przechodziła, a mianowicie jest to... kajman. Usłyszawszy to, kajman zaczął się opierać (zupełnie jak większość pozostałych osób przed swoją inicjacją), jednak po doświadczeniach w negocjowaniu z kierowniczką Śródborowianki, poradzenie sobie z jego protestami, nie było dla LLucky’ego specjalnie trudne. Podobnie jak zwykle kajman, swoje cztery fragmenty poprzedził rozgrzewką, podobnie jak wówczas rozgrzewka była dużo gorsza od tego, co miało nastąpić po niej, z tym że tym razem określenie „gorsza” nie dotyczyło poziomu trudności, lecz tylko opinii kajmana o utworze – usłyszeliśmy fragment oryginalnej wersji... „Metalowców”. Przy pozostałych utworach LLucky zadbał, żeby pytania były godne przeciwnika, dzięki czemu kajman jako pierwszy osiągnął wynik gorszy niż swego czasu ja. Jako jedyny utwór udało się jeszcze (chociaż też potrzebny był dodatkowy czas) zidentyfikować „The Book of Love” Petera Gabriela, natomiast szczytem perfidii ze strony LLucky’ego było zaprezentowanie utworu, który twórczo wykorzystał Wojtek Mazolewski.

Gorycz porażki odbił sobie kajman w następnym konkursie – ćwiczonym dopiero po raz trzeci rozpoznawaniem utworów po sąsiadach na płycie. Usłyszawszy zasady, Aro zapytał jeszcze, czy obowiązuje nas kolejność z płyty, czy z Wikipedii, ponieważ nie zawsze są one ze sobą zgodne. Zamiast odpowiedzi, kajman zademonstrował przykład – puścił dwa fragmenty utworów z ostatniej płyty Anity Lipnickiej, co zdradziło, że jednak chodzi o kolejność z Wikipedii, ponieważ tymi dwoma utworami były pierwszy i... ostatni, co do którego kajman upierał się jeszcze, że jest na płycie jako trzeci, pomiędzy nimi zaś znajduje się „Hen, hen” (po paru minutach zdołałem sobie przypomnieć, że prawdziwym numerem 3 na płycie jest „Kiedy na mnie nie patrzysz”).

Proces podziału na drużyny przebiegł dość szybko i bez większych zawirowań. Ze swojej drużyny najbardziej był zadowolony Aro – towarzystwo Martyrki z prawej strony i Weroniki z lewej może niekoniecznie gwarantowało automatycznie zwycięstwo, ale dobre samopoczucie przez cały czas trwania konkursu – zdecydowanie. Jednak pierwszą osobą, która została wybrana niespodziewanie byłem ja – jollyroger72 ma widocznie sentyment do naszej rozgrywki finałowej 2 zloty temu, mimo osiągniętego wówczas wyniku...

Zanim zaczęliśmy, kajman zaproponował jedną innowację – mianowicie, zgadywanie dodatkowo numerów utworów na płycie. Została przyjęta wymowną ciszą. Dla odmiany ta zaproponowana przez LLucky’ego została przyjęta od razu – ponieważ poprzednio pewnym problemem było pilnowanie kolejności zgłoszeń, teraz każda drużyna oprócz podniesienia ręki musiała krzyknąć swój numer kolejny. Nie zawsze się to potem sprawdzało – zgłaszając się, często miałem wątpliwości, czy ktoś przed nami zdążył już zawołać: „trzeci”, czy też ten numer miał przypaść dopiero nam, od czasu do czasu słyszało się więc okrzyk: „następni”, jednak i tak w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami bałagan był nieporównanie mniejszy.

Następną niecałą godzinę (bo tyle mniej więcej trwało odtworzenie dwunastu par fragmentów) można streścić w dwóch słowach: kompletna katastrofa. Już przy pierwszej zagadce doszło do kompromitacji – co prawda Artur Rojek to nie Amy Winehouse i udało mi się poznać go po głosie, kiedy tylko zabrzmiał w głośnikach (wcześniej, ku mojemu zdziwieniu, jeszcze raz odezwała się na chwilę Anita Lipnicka, okazało się jednak, że to tylko kajman ma drobny problem techniczny z laptopem LLucky’ego), udało mi się nawet dojść, że szukanym utworem nie jest ani „Beksa” ani „Syreny”, kiedy jednak próbowałem sobie przypomnieć tytuł dzisiejszego debiutanta z miejsca 2, ogarnęło mnie nagłe zaćmienie. Cóż, każdemu może się zdarzyć, ale dlaczego takie samo zaćmienie musiało też ogarnąć jollyrogera72 i falcoeagle’a?

Później było już tylko gorzej – kolejne zaćmienie przy tytule ostatniego utworu Motörhead – ja i jollyroger72 wiedzieliśmy, że jest w nim „woman” i „blues”, ale kiedy próbowaliśmy to połączyć nieustannie wychodziło nam „Blues Pills – High Class Woman” (w sumie, kto to widział wpuszczać jednocześnie na Listę dwie grzałki o tak podobnych tytułach?), potem wzięcie Gaby Kulki za Kate Bush i nie pamiętam już nawet kogo za Florence, a w końcu rozpoznanie najnowszej płyty Archive dobre pół minuty po pozostałych drużynach, mimo że w ostatnim czasie słuchałem jej do znudzenia. W dodatku innowacja z krzyczeniem nie za bardzo przypadła do gustu jollyrogerowi72, przez co raz czy dwa zdarzyło mu się siedzieć milcząco z uniesioną ręką, podczas gdy inne drużyny kolejno nas wyprzedzały. Co prawda jakoś udało się nie zająć ostatniego miejsca, ale różnice w końcówce były na tyle niewielkie, że naprawdę nie było się czym chwalić. Ogromu klęski dopełniało to, że zwycięska drużyna – ku3a i TomaszBr, siedziała tuż koło nas, po przeciwnej stronie stołu i ich wszystkie poprawne odpowiedzi docierały do nas w pierwszej kolejności.

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9378
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: jollyroger72 » sob lis 15, 2014 2:21 am

wwas pisze:Ogromu klęski dopełniało to, że zwycięska drużyna – ku3a i TomaszBr, siedziała tuż koło nas, po przeciwnej stronie stołu i ich wszystkie poprawne odpowiedzi docierały do nas w pierwszej kolejności.
Ale graliśmy fair i nie podsłuchiwaliśmy ich 8)

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1923
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: wwas » sob lis 15, 2014 12:18 pm

Pisząc o "docieraniu" miałem jednak na myśli trochę co innego ;) Cóż, trzeba uważać, żeby pisać w sposób precyzyjny. Nie będę już jednak poprawiał tego fragmentu - nieco dalej opiszę to trochę bardziej szczegółowo i wtedy powinno być jasne, o co mi chodziło :)

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: XVIII Zlot Forum - 3-5 października 2014 r.

Post autor: TomaszBr » sob lis 15, 2014 12:27 pm

wwas pisze:nieco dalej opiszę to trochę bardziej szczegółowo
zaczynam się bać :mrgreen:
wwas pisze:Kiedy więc już wszyscy przyozdobili sobie głowy
o przepraszam, ja i Kuba jako jedyni oparliśmy się wszechobecnej modzie ;)
wwas pisze:każda była ozdobiona na czubku ni to kokardą ni to uszami mającymi po jednej stronie kolor szary, po drugiej – różowy
dobrze pamiętam, że Dekodi tę dwukolorowość wykorzystał do wersji "gender"?

ODPOWIEDZ