XVI zlot - 8-11 XI 2013

Potrzeba dyskusji na temat Listy jest tak silna, że łamy Forum to za mało — od czasu do czasu spotykamy się także na Zlotach.

Moderator: ku3a

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9175
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: jollyroger72 » pt gru 06, 2013 7:52 am

wwas pisze: Nie pomogła nawet szczegółowa instrukcja jollyrogera72 (jak widać, dobrze w tych sprawach zorientowanego) połączona z demonstracją, w jaki sposób należy dociskać tłok na szczycie osi, by nadać zabawce jak największy pęd.
Oj, chyba to nie byłem ja... :wink:

Awatar użytkownika
djjack
Posty: 646
Rejestracja: pn sie 04, 2003 2:08 pm
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Kajman puszcza bączka

Post autor: djjack » pt gru 06, 2013 8:43 am

jollyroger72 pisze:
wwas pisze: Nie pomogła nawet szczegółowa instrukcja jollyrogera72 (jak widać, dobrze w tych sprawach zorientowanego) połączona z demonstracją, w jaki sposób należy dociskać tłok na szczycie osi, by nadać zabawce jak największy pęd.
Oj, chyba to nie byłem ja... :wink:
To mógł być Kajman - coś mi się tam kołacze w pamięci.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » sob gru 07, 2013 12:50 am

Cóż, jak widać, też nie wszystko pamiętam. Jakoś kajman trochę mi do tej roli nie pasuje, ale może właśnie to był on...

Mam nadzieję, że w kolejnej części nie pomyliłem żadnych osób ani wykonawców:

Teraz, kiedy liczba uczestników była już wystarczająca, można było przystąpić do konkursów zaplanowanych na dzisiaj. Jako pierwszy zademonstrował swój pomysł djjack, zaznaczając przy tym, że będzie to konkurs literacki. Z czymś takim jeszcze do czynienia nie miałem – poprzedni taki konkurs odbył się akurat na ostatnim zlocie, na którym mnie jeszcze nie było. Z jednej strony wydawałoby się, że jest to coś z mojej dziedziny, z drugiej gatunków literackich, które odpowiadają mi najbardziej trudno się było spodziewać, istnieją zaś gatunki, w których czuję się zdecydowanie gorzej (np. wypracowania w liceum – brrr…), toteż pewien lekki niepokój dawał o sobie znać i nie zmieniło się to zbytnio, gdy djjack zdradził, na czym będzie polegało zadanie.

Na początek należało rozwiązać pewien problem – przyporządkować każdej spośród sześciu drużyn jednego spośród trzynastu wypisanych na kartach wykonawców spełniających warunki: kod PL zamiast ZG i przynajmniej 20 utworów na liście. Oczywiście, można było w tym celu zrobić losowanie, aby jednak choć trochę zniwelować nieuniknione różnice w poziomie trudności, djjack zamarzył sobie licytację. Licytowana miała być teoretycznie liczba tytułów, które drużyna zobowiązuje się zawrzeć w tekście, w praktyce – liczba punktów, o którą na starcie byłoby się w plecy. Nic więc dziwnego, że chętnych do ambitnego licytowania brakowało, a szansa wybrania ulubionego wykonawcy była zbyt słabą motywacją, żeby wzbić się ponad ustalone minimum wynoszące 5. Kiedy padł pomysł, aby licytację rozgrywać w formie przetargu niejawnego, djjack po krótkim wahaniu zdecydował się poświęcić kartę Kombi (zostało więc już tylko 12) i przeprowadzić próbę. Nie chcąc zanadto ryzykować, moja dwuosobowa drużyna, w której oprócz mnie znalazł się jeszcze jollyroger72 , zadeklarowała bodajże 8, sądząc, że jest to wartość bezpieczna. Sąd okazał się mylny, a od wygranej dzielił nas tylko włos. Dlatego we właściwej licytacji staraliśmy się postępować jeszcze ostrożniej, najchętniej wybierając 6. Chociaż pozostałe drużyny też stosowały podobną taktykę (z wyjątkiem kajmana, który z uśmiechem wygrał licytację pierwszego w kolejności Lady Pank, oferując… 19 tytułów), udało nam się dotrwać do przedostatniej rundy, kiedy to dopadł nas w końcu Lombard (po nas został już tylko Yacy z De Mono), ponieważ jednak deklarowaną liczbą było właśnie 6, nie martwiliśmy się zbytnio.

Kiedy wydawało się, że wszystko jest już jasne, djjack nieoczekiwanie zademonstrował jeszcze jedno utrudnienie. Nagle na stole pojawiło się znikąd opakowanie sześciu jajek z niespodzianką, po jednym dla każdej drużyny. Przedmiot ukryty we wnętrzu miał być tytułem opowiadania. Na widok dzwoneczka kajman uśmiechnął się jeszcze szerzej i widać było bijącą od niego fontannę pomysłów. Z nieco mniejszym entuzjazmem swoją żaróweczkę przywitała neon.ka. Obawy Llucky’ego, czy ze względu na rozmiar jajek z niespodzianką wszystkie tytuły będą w formie zdrobniałej, na szczęście się rozwiały – mimo wszystko rozmiar ten był wystarczający, by pomieścić całkiem zwyczajny guzik niebędący guziczkiem.

Nie czekając, aż djjack zechce nas jeszcze czymś zaskoczyć, ja i jollyroger72 wzięliśmy swoją muszelkę wraz z zapasem przyborów do pisania i oddaliliśmy się do stolika w korytarzu na pierwszym piętrze, gdzie podzieliliśmy się zadaniami: jollyroger72 uzupełniał listę tytułów, ja zaś próbowałem z nich ułożyć sensowną całość – najlepiej jakiś ckliwy melodramat, który, sądząc po muszelce, rozegrałby się nad jakimś Adriatykiem, oceanem gorącym, wśród gołębiego puchu piasku, najlepiej na plaży fok (chociaż tego, jak się później okazało, nie było na Liście), a głównymi bohaterami byliby Krystyna Loska w roli drogiej pani z telewizji (pierwsze nazwisko, które jollyrogerowi72 przyszło na myśl) i Mister of America w roli gwiazdy rock and rolla (tego też nie było…).

Niestety, pisanie na czas nigdy nie było moją mocną stroną. Ledwie zaczęła zawiązywać się intryga, okazało się, że pozostało nam już niewiele ponad pięć minut – a przecież do opisania pozostawała cała scena w dyskotece „Śmierć”, w której bohaterowie, niczym pingwiny na szkle, odtańczyliby swój ostatni taniec, aż zdyszana Krystyna Loska zawołałaby w końcu „Mam dość!”. Wątpliwości, czy nam się uda, ustąpiły miejsca poczuciu klęski, kiedy dwie minuty przed końcem pojawił się koło nas djjack, żeby poinformować nas o jednej ważnej rzeczy – tytuły utworów musiały być dokładnymi cytatami nieodmienionymi przez przypadki. To był cios. Rozpoczęło się gorączkowe przerabiane sformułowań i eliminowanie wszelkich form niemianownikowych. „Jedną z gwiazd rock and rolla” dość łatwo udało się zamienić na „coś na kształt gwiazdy rock and rolla”, nieco trudniej poszło z przeniesieniem całej akcji z „Aku-Hara, kraju ze snu” do „zakątka, znanego jako Aku-Hara, kraj ze snu”, a z „obrazem otoczonym kryształową ramą” kompletnie nie wiedziałem, co zrobić. Z całą masą koślawych sformułowań na mocno pokreślonej kartce (bardzo współczuję Llucky’emu, który zadeklarował, że odcyfruje i umieści w tym wątku jej zawartość) i zapewne sporo po czasie (na szczęście pod tym względem, organizator okazał się bardziej łaskawy), pojawiliśmy się z powrotem w sali, jeszcze w biegu dopisując słowa „Welcome Home, Bóg w dom”, którym po przekroczeniu drzwi dyskoteki powitał bohaterów… no właśnie, kto?

Ze wstydem przysłuchiwaliśmy się dużo bardziej udanym efektom wysiłków innych drużyn – napawającej optymizmem opowieści neon.ki o Stokrotce, która niczym żaróweczka potrafiła rozświetlić gnijący świat dookoła (z drobną pomocą innych piosenek T.Love), albo przeciwnie, wprawiającej w ponury nastrój historii Llucky’ego (jak zaznaczył – bez wątków autobiograficznych) o miłości jak z republiki marzeń, która zdarza się raz na milion lat, a z której wyszło… guzik. Co prawda osadzona w Nibylandii fabuła kajmana tak bardzo obfitowała w wątki poboczne, że dość szybko zacząłem się gubić i nie jest dla mnie jasne, w jaki sposób Piotruś Pan zdołał na końcu oswobodzić Dzwoneczka (w sumie spodziewałem się takiej interpretacji tytułu), jednak już odczytany przez uzi koszmarny sen Urszuli z tragicznym zakończeniem (w jej jajku z niespodzianką znalazło się coś na kształt małego nożyka) naprawdę mroził krew w żyłach. Dlatego też, kiedy po odczytaniu djjack poprosił wszystkie drużyny, aby się wzajemnie oceniły, nie wahaliśmy się poprzyznawać przeciwnikom ocen najwyższych. Nas z kolei pozostałe drużyny oceniły niezasłużenie łagodnie – tylko dzięki temu po doliczeniu punktów za umieszczenie tytułów (tutaj mogliśmy się przekonać, jak bardzo opłacalna była taktyka niskiego licytowania) okazało się niespodziewanie, że mamy 1 punkt przewagi nad drugimi w kolejności ex aequo drużynami neon.ki i Llucky’ego. Cóż, nie pamiętam, żebym kiedyś na zlocie był tak mało przekonany o słuszności swojego zwycięstwa.

Tymczasem po wykorzystaniu sześciu kart (i jednej próbnej) nadal pozostawało jeszcze sześć. Ponieważ nie jest wykluczone, że zostaną one wykorzystane na którymś z następnych zlotów, djjack ukrył je głęboko, aby nikt nie miał szans dosięgnąć ich wzrokiem. Oczywiście, niezwłocznie po zakończeniu zlotu zrobiłem małe rozpoznanie w archiwum (podejrzewam, że nie tylko ja), żeby zorientować się, jacy to wykonawcy mogą się na nich kryć. Tu jednak spotkała mnie niespodzianka – wszystkich polskich wykonawców mających na liście 20 lub więcej utworów nie było 13, tylko… 24 (a nawet 25, ale nie sądzę, żeby djjack zdecydował się wykorzystać w konkursie Basię). Tak więc ułożenie strategii na następny raz może nie być aż takie proste…

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12094
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: Miszon » sob gru 07, 2013 12:59 am

Bardzo trudny konkurs. Też Lady Pank przyszedł mi do głowy jako najłatwiejszy i dający największe możliwości wyboru, tak fabuły, jak i tytułów (nie wiem czy 19, ale z 15 nie byłoby problemu). Z Lombardem nie wiem czy bym potrafił przekroczyć 5 tytułów, nie mówiąc już o ich umiejscowieniu w fabule. Republika może od biedy dałoby radę.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » sob gru 07, 2013 1:33 am

wwas pisze:Mam nadzieję, że w kolejnej części nie pomyliłem żadnych osób ani wykonawców
Ech, chyba jednak pomyliłem. Napisałem, że Yacy'emu i Martyrce przypadło De Mono, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że właśnie nie - wykorzystali tylko tytuł "Zostańmy sami", błędne przypisując go, no właśnie, komu? Swoją drogą ich opowiadania, jako jedynego, zupełnie nie pamiętam... :oops:

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9175
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: jollyroger72 » sob gru 07, 2013 11:09 am

wwas pisze:
wwas pisze:Mam nadzieję, że w kolejnej części nie pomyliłem żadnych osób ani wykonawców
Ech, chyba jednak pomyliłem. Napisałem, że Yacy'emu i Martyrce przypadło De Mono, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że właśnie nie - wykorzystali tylko tytuł "Zostańmy sami", błędne przypisując go, no właśnie, komu? Swoją drogą ich opowiadania, jako jedynego, zupełnie nie pamiętam... :oops:
Z tego, co ja zapamiętałem, to Yacy i Martyrka mieli właśnie De Mono, z tym, że:
wwas pisze:(...) kiedy to dopadł nas w końcu Lombard (po nas został już tylko Yacy z De Mono)(...)
oni wylicytowali wcześniej De Mono, a na końcu pozostaliśmy my obaj + ku3a z uzi. My wybraliśmy Lombard a oni - Urszulę.

Awatar użytkownika
Yacy
Posty: 15447
Rejestracja: wt gru 27, 2005 11:14 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 67 30.07.1983
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: Yacy » sob gru 07, 2013 11:14 am

niestety to prawda. najgorzej jak mogliśmy trafić. jedyny wykonawca, którego ... za którym nie przepadam i nawet te kilka tytułów było trudnych do wymyślenia ;-)

LLucky
Posty: 3994
Rejestracja: wt lip 15, 2008 3:35 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: ?

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: LLucky » pn gru 09, 2013 9:06 pm

wwas pisze:na mocno pokreślonej kartce (bardzo współczuję Llucky’emu, który zadeklarował, że odcyfruje i umieści w tym wątku jej zawartość)
Nie było z tym dużego problemu - już dawno przepisałem, ale na razie wysłałem do djjacka. To jego konkurs, a i on zna punktację, a nie ja, więc uznałem, że pewnie chciałby zaprezentować wyniki osobiście.

Oczywiście jeśli nie chcesz Ty, djjacku, to mogę to zrobić w wolnej chwili.

kajman
Posty: 41314
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: kajman » śr gru 11, 2013 9:26 am

Co do bączka to zastanawiałem się, czy to nie ja podałem instrukcję, ale na pewno nic nie demonstrowałem.
Zostańmy sami pomyliło mi się z jakimś tytułem Lady Pank, ale ten właściwy też umieściłem. Niestety poszliśmy na ilość i prowadziliśmy po podsumowaniu piosenek, ale odbiło się to na jakości textu. Pisałem w szalonym tempie i nie dość, że nie zawsze było spójnie to jeszcze nie mogłem rozczytać swoich bazgrołów, co jeszcze dodatkowo popsuło wrażeni, bo co chwilę przerywałem, a nawet poprawiałem się. A wątki były dwa tylko co chwilę przeskakiwałem z jednego na drugi.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » śr gru 11, 2013 10:30 am

kajman pisze:na pewno nic nie demonstrowałem
W takim razie pytanie, kto to robił, bo demonstracja na pewno była - sam nie rozpracowałbym konstrukcji bączka. Ktoś się przyznaje?
jollyroger72 pisze:Z tego, co ja zapamiętałem
Czyli okazuje się, że jednak są osoby, które mają lepszą pamięć ode mnie :) Oj, chyba za łatwo odpuściliśmy Ci pisanie relacji po Twoim debiucie (ale zawsze będzie można nadrobić... ;))

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9175
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: jollyroger72 » czw gru 12, 2013 11:51 pm

wwas pisze:Czyli okazuje się, że jednak są osoby, które mają lepszą pamięć ode mnie
Pamięć to może i mam, ale brakuje weny twórczej :wink:

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » sob gru 14, 2013 12:38 pm

Co prawda od śniadania nie minęło jeszcze zbyt dużo czasu, jednak konkursowe emocje potrafią u niektórych spowodować ciśnienie w żołądku, a poza tym zlot nie jest najwłaściwszą okazję, żeby się odchudzać. W dodatku należało się spodziewać, że tak jak poprzednio, realizacja potężnego zamówienia potrwa dłuższą chwilę, dlatego też organizator uznał, że nadszedł właściwy moment na odświeżenie znajomości z menu restauracji „M kwadrat”. W moim wypadku odświeżenie nie było potrzebne – jako osoba stała w uczuciach, pozostałem wierny kurczakowi z fetą, choć wśród pozostałych, przeciwnie niż dwa zloty temu, większym powodzeniem cieszył się schab po góralsku.

Mniej więcej po godzinie Yacy i Martyrka pojawili się z powrotem, taszcząc ze sobą kilka stosów styropianowych pojemników (Tadeusz, mimo najlepszych chęci, nie umiał otworzyć im drzwi – musiałem mu w tym pomóc, a wcześniej dość brutalnie odsunąć). Ponieważ nikt nie chciał, żeby ominął ich jakiś konkurs, zresztą byłoby to trudne, skoro następny w kolejności miał być konkurs Martyrki, spędziliśmy tę godzinę na czynnościach bardziej prozaicznych. Po pierwsze, należało podjąć trudną decyzję w sprawie wyboru nagród. Dzięki Helen, która w ten sposób chciała nam choć minimalnie zrekompensować brak wizyty w studiu, i ku3ie, który zadbał o urzeczywistnienie jej chęci, po trzech zlotach przerwy nastąpił powrót do tradycji – szklany stolik pod ścianą pokrył się skromnymi upominkami przeznaczonymi dla zwycięzców w konkursach. Ponieważ w różowych okularach mimo wszystko mogłoby mi nie być za bardzo do twarzy, po długim namyśle zdecydowałem się w końcu na skrobaczkę do szyb z osłoną na rękę (i jak tu teraz sprzedać samochód?...). Nie chcąc jako organizator być gorszy, swój udział dołożył też Llucky – w części pokojów znalazł kilka nadliczbowych mydełek…

Po drugie, kajman udzielił nam lekcji historii – zaprezentował mianowicie, jak kiedyś wyglądały single, układając na stole cały stosik takich nagrań (oczywiście, dominowali jego ulubieni wykonawcy). Co prawda nie był to dla mnie widok całkiem obcy – moi rodzice mieli swego czasu nie taką małą kolekcję czarnych płyt (stan ten uległ zmianie, gdy mój młodszy brat zaczął się zabawiać w szuranie nimi po podłodze) i wciąż świta mi, że były wśród nich okazy zarówno o większej średnicy jak też o mniejszej. Jednak nie miałem z nimi styczności już od ładnych kilkudziesięciu (?) lat, był to więc dla mnie powrót do najwcześniejszego dzieciństwa, a zatem, kajmanie, dzięki!

Po trzecie, pojawiła się okazja do odwiedzenia małego białego domku, w którym niewykluczone, że będziemy mieszkać podczas kolejnego zlotu. Trudno mi sobie wyobrazić w jaki sposób, mimo już trzech zlotów spędzonych w Śródborowiance, udało mi się nie zarejestrować w pamięci tego budynku, zwłaszcza że w jego wypadku widać wyraźnie, jak bardzo względnym pojęciem jest „mały”. Kiedy był wspominany w rozmowach na forum, usilnie i bezskutecznie zastanawiałem się nad jego umiejscowieniem na terenie ośrodka. Teraz wreszcie, wraz z Lluckym i Kamilem (pogodna wyjątkowo zniechęcała nawet do tak krótkich spacerów, toteż zbyt wielu chętnych nie było) miałem okazję zobaczyć go w całej okazałości – przekonałem się przy tym, że „biały” to również pojęcie względne. Wnętrze składało się z parteru i pierwszego piętra, na których rozmieszczono pięć sypialni i nieco mniej łazienek. Wbrew naszym obawom była też lodówka, była w końcu sala, nie taka duża jak w budynku głównym, ale, jak można sądzić, do naszych celów całkiem znośna (do nieusuwalnej dekoracji z kartonowych pudeł można się przyzwyczaić; akustyki nie testowaliśmy). Cóż, nie jest to pewnie miejsce idealne, ale na wiosenny zlot nada się całkiem przyzwoicie (choć oczywiście wciąż mam nadzieję, że siedemnastoosobowy limit zostanie przekroczony i w związku z tym okaże się za ciasne). Chętnie ponapawalibyśmy się widokiem jeszcze trochę, ale niestety, p.o. kierowniczka stwierdziła, że i tak poświęciła nam już zbyt dużo czasu.

Podczas gdy nasza część ekipy chłonęła wrażenia wzrokowe, reszta w dużej sali postawiła na te słuchowe. Co prawda podczas śniadania dobiegały do moich uszu fragmenty ostatniego polskiego Topu, potem gdzieś w głośnikach dał się słyszeć głos Miszona, co oznaczało, że mamy do czynienia z naszym niedawnym topem Black Sabbath, jednak niewątpliwie głównym motywem akompaniującym podczas tego zlotu były owe słynne trzydziestosekundowe fragmenty, przygotowane na potrzeby zbliżającego się topu przez kilkoro najbardziej pracowitych forowiczów, odtwarzane teraz w losowej kolejności. Pozwalało to w pełni ogarnąć ogrom przedsięwzięcia pod tytułem „top” (kiedy pomimo wielu godzi słuchania, fragmenty nadal się jeszcze nie powtarzały), docenić różnorodność stylów muzycznych, a przede wszystkim w stosunkowo krótkim czasie przypomnieć sobie masę świetnych, a dawno niesłyszanych utworów. Czasami potrzebowałem dłuższej chwili, żeby skojarzyć tytuł i wykonawcę właśnie odtwarzanego utworu, prawie zawsze jednak regulaminowe trzydzieści sekund wystarczyło. Udawało się to nawet, kiedy z rzadka trafiał się utwór, z którym nie miałem do tej pory przyjemności – fragment był zwykle dobrany w sposób ułatwiający zidentyfikowanie (np. w tekście wybijał się wyraźnie powtarzany tytuł). Kiedy zaś przy jednym z utworów zupełnie nie miałem pojęcia, szczęśliwie pomógł mi Llucky, dzieląc się akurat pewną refleksją na jego temat.

Mimo niewątpliwie pozytywnego odbioru, nie obyło się też bez pewnych uwag krytycznych. ku3a wyrażał swoje wątpliwości co do niektórych fragmentów, czy rzeczywiście zostały dobrze dobrane: czy naprawdę, jeżeli refren miał 35 sekund, trzeba było zaczynać go od początku i obcinać ostatnie pięć, skoro to właśnie wtedy pojawiał się tytuł, albo czy w piosence Boomtown Rats lepszy nie byłby jednak fragment refrenu, nawet jeśli umieszczony we fragmencie wstęp był znanym trójkowym jinglem. Jednak największa fala krytyki wylała się, gdy poruszył problem – czy trzymać się kurczowo limitu 29,5 sekundy, czy może lepiej, gdy utworzona w ten sposób całość byłaby bardziej spójna, obcinać do 28, a nawet 26 sekund. Jako przykład puścił fragment „Wind of Change”, w którym po pełnym refrenie i krótkim przejściu, przed końcowym wyciszeniem zmieściły się jeszcze dwa słowa zwrotki. Całe szczęście, że nie było wśród nas autora tego fragmentu – ostrze krytyki nie zostawiłoby na nim suchej nitki. Szczególnie zajadły okazał się bobby-x (który pojawił się chwilę wcześniej) – zaczął snuć plany, w jaki sposób przeprowadzić inwazję na Toruń, tak żeby nie ucierpiał przy tym kajman.

Swoje plany militarne snułby dalej, gdyby nie odezwał się jego telefon – na ekranie wielkimi literami wyświetliło się hasło: „Mamusia”. Jak wiadomo, bobby-x do milczków nie należy, przez następne dwadzieścia minut wydawał z siebie jednak głównie chrząknięcia i pojedyncze słowa. W końcu, doprowadzony do ostateczności zdobył się na taktyczne pytanie: czy Mamusia ma w abonamencie rozmowy bez ograniczeń?...

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » sob gru 14, 2013 12:38 pm

Na potrzeby konkursu Martyrki trzeba było wrócić do tradycyjnego ustawienia stołów w podkówkę, tak abyśmy nie siedzieli zbyt blisko siebie, konkurs miał być bowiem bardzo indywidualny. Następnie Martyrka rozdała wszystkim karteczki, formatem zbliżone do druczków recept, po czym usiadła na krześle pośrodku utworzonej podkówki, koło niej zaś stanął Yacy, który stwierdził, że miał pewien kontakt z pytaniami konkursowymi (czyli, jak podejrzewam, był w budynku, w którym powstawały i podróżował tym samym samochodem), w związku z czym nie może już na nie odpowiadać, w zamian podejmie się roli asystentki (czyżby nawet zmiana płci miała być mniej traumatycznym przeżyciem niż udział w konkursie?).

Zmroziło mnie, gdy usłyszałem polecenie, by podpisać karteczkę – stare wspomnienia odżyły i spodziewałem się, że zaraz padnie polecenie: „Opisz proces rozmnażania i cykl rozwojowy pierścienic na przykładzie dżdżownicy”. Na szczęście pytania okazały się nieco inne, chociaż mam wątpliwości, czy na pewno łatwiejsze.

Problem pojawił się już przy pierwszym. To, że forum powstało w roku 2003 mniej więcej wiedziałem, ale w jakim to mogło być miesiącu? Cóż, pozostawało strzelać, a ponieważ szanse trafienia miałem tylko 1 na 12, nic dziwnego, że nie trafiłem (chociaż odmłodziłem forum tylko o dwa miesiące). Za to w kolejnym udało się mi nieco zrehabilitować – lista uczestników pierwszego zlotu szczęśliwie nie była zbyt długa, chwila zastanowienia wystarczyła więc, żeby odtworzyć ją w pamięci.

Na niektóre pytania udało się odpowiedzieć stosunkowo łatwo: druhów zastępowych bez problemu wymieniłbym o wiele więcej niż czterech, a realizatorów – więcej niż trzech. Podobnie byłoby z utworami, które podczas zlotów były na miejscu, chociaż, kiedy próbowałem sobie przypomnieć zwycięzcę z mojego debiutanckiego zlotu, napotkałem na pewne trudności (widocznie tych 15 późniejszych notowań, w których również był on na szczycie, rozmyło mi ten fakt w pamięci). Niektóre pytania okazały się jednak straszne. O ile jeszcze może nieznajomość daty notowania z Sydney nie jest taką wielką ujmą, zwłaszcza że było to w czasach, kiedy nie tylko nie słuchałem jeszcze Listy, ale nawet samo hasło „Lista Przebojów Trójki” niewiele mi mówiło, o tyle nieumiejętność podania nazwiska ani jednego kazia (i to pomimo, że wiadomą książkę zawierającą to określenie w tytule przeczytałem niemal od deski do deski) to już kompletna kompromitacja (że też nawet Iwona Wieraszko nie przyszła mi na myśl…). Podobnie, ponieważ nigdy nie zdarzyło mi się głosować w Forumowej Liście Płyt, pewnie można by mi było wybaczyć, gdybym nie wiedział, co zwyciężyło w podsumowaniu 300 notowań. Jednak wiedzieć, że była to płyta zespołu „Hypnos 69” i nie móc sobie przypomnieć jej tytułu, to już rzecz niewybaczalna (jestem pewien, że spośród osób bywających na sąsiednim forum nawet te, które piszą, że: „ja za Hypnosy dziękuję”, potrafiłyby go podać obudzone w środku nocy – w sumie myślę, że za jego nieznajomość powinny być na tamtym forum przyznawane kary dyscyplinarne). Kiedy więc po zapisaniu odpowiedzi na ostatnie, dwudzieste pytanie, oddawałem kartkę, wcale nie byłem z siebie zadowolony.

Jak miały się już okazję przekonać niektóre osoby podczas XII zlotu, organizowanie konkursów, zwłaszcza tych wymagających późniejszego sprawdzenia, tuż przed ABC Listy niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. Podczas gdy większość delektowała się brzmieniem utworów wykonawców na E, Martyrka wraz z asystentką pozostawała w oddaleniu, przy stoliku pod przeciwległą ścianą (tym samym, na którym swoje ostatnie chwile przeżywało jeszcze parę kawałków wczorajszej pizzy), a gdy w rzadkich chwilach opuszczała to miejsce, to tylko po to, żeby odpowiedź na któreś z pytań zweryfikować on-line (widziałem, jak sprawdzała, że lista wyjazdowa w Krakowie to jednak jeszcze rok 2012, a więc w ostatnim pytaniu też byłem w plecy). W dodatku, w przeciwieństwie do komputera tscha używanego podczas XII zlotu, laptop Llucky’ego, z którego odtwarzane było ABC, spisywał się cały czas bez zarzutu i nie wymagał przerwy technicznej, podczas której Martyr mogłaby uroczyście przedstawić wyniki – sprawdzanie pochłonęło ją aż do wybrzmienia ostatniego z miejsc pierwszych, resztę zaś przez cały ten czas zżerała ciekawość co do wyników.

kamil_snk
Posty: 2099
Rejestracja: pt sty 02, 2009 7:27 pm
Lokalizacja: Sanok/Rzeszów

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: kamil_snk » sob gru 14, 2013 2:06 pm

wwas pisze:Teraz wreszcie, wraz z Lluckym i Kamilem
Chyba był jeszcze z nami Kajman.
wwas pisze:Jako przykład puścił fragment „Wind of Change”, w którym po pełnym refrenie i krótkim przejściu, przed końcowym wyciszeniem zmieściły się jeszcze dwa słowa zwrotki. Całe szczęście, że nie było wśród nas autora tego fragmentu – ostrze krytyki nie zostawiłoby na nim suchej nitki.
Był... :oops:

A relację świetnie się czyta :)

kajman
Posty: 41314
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: kajman » sob gru 14, 2013 5:58 pm

kamil_snk pisze:
wwas pisze:Teraz wreszcie, wraz z Lluckym i Kamilem
Chyba był jeszcze z nami Kajman.
Ale ja się kompletnie nie rzucam w oczy, więc nie jest dziwne, że zostałem przeoczony.
kamil_snk pisze:
wwas pisze:Jako przykład puścił fragment „Wind of Change”, w którym po pełnym refrenie i krótkim przejściu, przed końcowym wyciszeniem zmieściły się jeszcze dwa słowa zwrotki. Całe szczęście, że nie było wśród nas autora tego fragmentu – ostrze krytyki nie zostawiłoby na nim suchej nitki.
Był... :oops:
To czemu bobby-x chciał najeżdżać na Toruń?

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1885
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: wwas » sob gru 14, 2013 6:10 pm

kamil_snk pisze:Był...
Był, ale się nie przyznawał, wobec czego celem potencjalnej inwazji stał się kto inny... ;)

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9175
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: jollyroger72 » sob gru 14, 2013 6:33 pm

kajman pisze:To czemu bobby-x chciał najeżdżać na Toruń?
Bo Toruń to miasto Krzyżaków. A Krzyżak to wróg :lol:

Awatar użytkownika
bobby-x
Posty: 5079
Rejestracja: pt lis 11, 2005 5:00 pm
Lokalizacja: Powiat Otwocki, Mazowiecki Park Krajobrazowy
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: bobby-x » sob gru 14, 2013 7:23 pm

Malbork i Gniew to miasta Krzyżaków a Jolly ciebie jeszcze nie było wtedy na zlotach - Toruń to miasto najbardziej znanego i lubianego przeze mnie Matejki, tak kajmana Matejki i oczywiście Nemo.

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7501
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: Martyr » ndz gru 15, 2013 5:27 pm

wwas pisze:Mniej więcej po godzinie Yacy i Martyrka pojawili się z powrotem, taszcząc ze sobą kilka stosów styropianowych pojemników (Tadeusz, mimo najlepszych chęci, nie umiał otworzyć im drzwi – musiałem mu w tym pomóc, a wcześniej dość brutalnie odsunąć).
Razem z nami pojechał też adameria, więc i on taszczył owe pojemniki :wink:
wwas pisze:Z jednej strony wydawałoby się, że jest to coś z mojej dziedziny
a co jest Twoją dziedziną?
wwas pisze:Niektóre pytania okazały się jednak straszne.
Strach się bać? :P
pytania były przekrojowe, po to by wyłonić najlepszych.
wwas pisze:Zmroziło mnie, gdy usłyszałem polecenie, by podpisać karteczkę – stare wspomnienia odżyły i spodziewałem się, że zaraz padnie polecenie: „Opisz proces rozmnażania i cykl rozwojowy pierścienic na przykładzie dżdżownicy”.
:lol: :lol:
wwas pisze:O ile jeszcze może nieznajomość daty notowania z Sydney nie jest taką wielką ujmą, zwłaszcza że było to w czasach, kiedy nie tylko nie słuchałem jeszcze Listy, ale nawet samo hasło „Lista Przebojów Trójki” niewiele mi mówiło,
po takich słowach jeszcze bardziej jestem pod wrażeniem Twojej wygranej.
Możesz zdradzić od którego notowania/roku mniej więcej słuchasz LP3?
wwas pisze:a gdy w rzadkich chwilach opuszczała to miejsce, to tylko po to, żeby odpowiedź na któreś z pytań zweryfikować on-line (widziałem, jak sprawdzała, że lista wyjazdowa w Krakowie to jednak jeszcze rok 2012, a więc w ostatnim pytaniu też byłem w plecy).
1. nie tylko po to, gdyż oderwałam się też na kilka innych chwil, żeby posłuchać ABC Listy. Innym razem oderwałam się też, żeby być przy tym, jak będzie puszczany mój kawałek w ABC.
2. czuje się zobowiązana do wyjaśnienia. Miałam zapisane na karteczce prawidłowe odpowiedzi, lecz niektóre z wpisanych przez Was miejsc dotyczących list wyjazdowych wydawały się również prawdopodobne i czułam się w obowiązku to sprawdzić, gdyż nie miałam stuprocentowej pewności. (chciałam być sprawiedliwa i przyznać punkty które Wam się należały)

Awatar użytkownika
konwicki1980
Posty: 3050
Rejestracja: czw wrz 02, 2010 7:55 pm
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: konwicki1980 » ndz gru 15, 2013 6:55 pm

bobby-x pisze:Malbork i Gniew to miasta Krzyżaków a Jolly ciebie jeszcze nie było wtedy na zlotach - Toruń to miasto najbardziej znanego i lubianego przeze mnie Matejki, tak kajmana Matejki i oczywiście Nemo.
Czyżby POwodem najazdu miałbym być ja? No jeszcze albarn wchodzi w grę...

Awatar użytkownika
djjack
Posty: 646
Rejestracja: pn sie 04, 2003 2:08 pm
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: djjack » pn gru 16, 2013 8:27 am

Wyrażam zgodę na publikowanie wszystkich zdjęć ze mną w roli głównej albo ze mną w tle. :P

atram842
Posty: 1431
Rejestracja: pt sie 26, 2011 8:32 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: atram842 » pn gru 16, 2013 8:31 am

Również wyrażam zgodę na publikowanie zdjęć ze zlotu. Nie mam żadnych zastrzeżeń do tych zdjęć.

kajman
Posty: 41314
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: kajman » pn gru 16, 2013 8:52 am

Ja zawsze wyrażam zgodę na publikację wszystkich zdjęć. Nie oglądam ich, bo wtedy dałbym zakaz na publikację wszystkich ze mną.

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9175
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: jollyroger72 » pn gru 16, 2013 9:38 am

Zgoda z mojej strony. Pozdrawiam wszystkich :)

Awatar użytkownika
uzi
Posty: 4132
Rejestracja: śr lip 16, 2008 11:28 pm
Kontakt:

Re: XVI zlot - 8-11 XI 2013

Post autor: uzi » pn gru 16, 2013 10:50 am

ja też wyrażam zgodę. i jeśli okaże się, że ktoś jeszcze wrzuci swoje zdjęcia, to bardzo proszę o automatyczne przyznanie im mojej zgody na publikację.

ODPOWIEDZ