...I już po zlocie (opinie i wrażenia)

Potrzeba dyskusji na temat Listy jest tak silna, że łamy Forum to za mało — od czasu do czasu spotykamy się także na Zlotach.

Moderator: ku3a

Awatar użytkownika
Yacy
Posty: 16678
Rejestracja: wt gru 27, 2005 11:14 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 67 30.07.1983
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Post autor: Yacy » wt gru 11, 2007 11:21 am

zgodnie z obietnicą dokończenie mojego opisu zlotu nr3. Było mi o tyle łatwiej że miałem właściwie wszystko napisane tylko zrobiłem lekką korektę :-)

część druga:

No to dotarliśmy do Leśnej Polany. Pokój w którym m.in. ja miałem spać bardzo mi się spodobał. Jego wystrój nastroił mnie bardzo pozytywnie. Bardzo. 2 pełne zgrzewki „Livera” :-) robiły wrażenie. Po kolacji zasnąłem i wstałem w południe w sobotę.

Nie, nie to żart:-) Tak to by pewnie było gdybym został w domu, bo nockę i dwie nocki wcześniej spałem po 4 godziny i to był mój zapas snu, który musiał mi wystarczyć. Po kolacji nie zasnąłem tlko zaczęły się "nocne Polaków rozmowy" Czas biegł niepostrzeżenie wśród rozmów np. o lp3 czy o forum „mychart”, jak też i o innych wielu, wielu sprawach przede wszystkim związanych z muzyką. Towarzyszyły nam nagrania utworów z Top-100 podsumowania lp3, które zgrałem kilka godzin przed odjazdem na zlot ;-). Trochę szkoda, że przez pośpiech nie pomyślałem aby je ustawić w kolejności od 100 do 1, ale słuchanie utworów od najpopularniejszego do trochę mniej popularnych też było emocjonujące . Szczególnie utwory Kultu i Kazika wprawiały w drżenie ... ściany :mrgreen:. I tak okazało się, że raczej bez problemu dotrwałem do 6 nad ranem, kiedy to stwierdziliśmy, że to ostatni moment w którym opłaca się położyć. Jednak adrenalina (lub coś innego... ) wywołana z pobytem w Trójce, spotkaniem z Niedźwiedziem i poznaniem kilkunastu fantastycznych osób, spowodowała, że nie odczuwałem zmęczenia i raptem po 3,5 godzinie siedzieliśmy przy śniadaniu.

Po sesji zdjęciowej, skusiłem się na mecz w bilard. Jednak na mecz w nogę skusić się nie dałem, tym bardziej ż moja wielka torba nie przyjęła już nawet pary trampek ;-) Próbowałem zabawić się fotoreportera i o ile jakieś zdjęcia udało mi się zrobić, to jeśli chodzi o wyniki to zdaje się że nawet przy karnych coś namieszałem :-(. W meczu udało mi się nawet uchwycić akcję Garego zakończoną bramką. Zdradzę tu, że było to któreś podejście z mojej strony, ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie: albo akcja rozwijała się za długo albo wręcz za szybko i piłka już była w bramce.
Z meczu wróciliśmy zasileni Bobbym-x, Jego sprzętem i nagraniami jednego z Topów oraz poczekalni z dnia poprzedniego. Zaczęło się od poczekalni, potem były wspomniane przez Tadzia3 konkursy, w których niestety nie dałem rady zdobyć nawet punktu :-( No niestety nawet jak kojarzyłem i nawet jak udało mi się być pierwszym to zabrakło tytułu piosenki, którą bardzo lubię (If you leave me now). Pod koniec topu zdaję się, że przykimałem na krześle co zdołali uchwycić Martyrka oraz Ku3a ( dzięki ;-) ), aby na koniec wylądować z Bobby’m na stole bilardowym :oops: :oops: :oops: I tak zakończył się dzień drugi. Znaczy w końcu trafiłem do pokoju i swojego wyrka...

Po trochę dłuższym śnie wylądowałem na śniadaniu, w czasie, którego opuścili nas Martyrka i Szakal, ale że było im nie po drodze :-) to wrócili do nas na chwilę ;-) ja ok. 11.00 opuściłem pozostających jeszcze zlotowiczów i udałem się na przystanek. A na przystanku spotkałem znane mi osoby czyli ... :shock: Martyrkę i Szkala :shock: . No niestety PKS nie rozpieszczał nas tego dnia. Mi to właściwie nie robiło różnicy bo założyłem sobie że wyjadę ze Stolicy przed 15 i miałem jeszcze mnóstwo czasu. Dotarliśmy na Zachodni i niestety pociąg ich już odjechał :evil: . Odjeżdżając na Centralny widziałem na peronie Martyrkę i Szakala czekających jeszcze na kolejny pociąg :wink:
Już na Centralnym z biletem w ręku ruszyłem do Empiku w Złotych Tarasach, ale niestety nie znalazłem płyt na które miałem ochotę. :( Pokręciłem się po okolicy i ruszyłem do Malborka. A tu niespodzianka, kumpel, którego spotkałem w Malborku jechał do ... Elbląga. I tak, że zamiast czekać prawię godzinę na pociąg, miałem komfortowy transport pod sam dom :lol: :lol: :lol:
Zameldowałem się na forum :wink: , mała kolacja, prysznic i po ... zlocie, bo musiałem wrócić do rzeczywistości czyli przygotować mnóstwo dokumentów i danych na rano. Ok. 3 w nocy po prostu padłem...

Powrót do rzeczywistości w pełni chyba nie nastąpił nawet do teraz, bo jak sobie oglądam zdjęcia, słucham nagrania poczekalni lub spoglądam na LINORYT :wink: to mimowolnie się uśmiecham... Znajomi którzy widzieli zdjęcia i słuchali moich opowieści o Zlocie stwierdzili, że bije ode mnie radość. I tak chyba jest. To był dla mnie bardzo ważny weekend. Dziękuję wszystkim, których spotkałem i dzięki którym tam się znalazłem czyli przede wszystkim Martyrce i Ku3ie (dzięki za motywującego smsa :-) ) oraz podziękowania dla Adra, Artura, Bobby-x’a, Fanatyka, Garego, Grzesosta i Basi, JacKa, Kajmana, Kiefera, Marcina, Szakala, Tadzia3, a także dla Niedźwiedzia i Pana Piotra „ Balonika”

To zdanie,które napiszę poniżej może zostać wciągnięte do archiwum Archiwum i ... ewentualnie wykorzystane przeciwko mnie:

DO ZOBACZENIA NA IV ZLOCIE FORUM ALP3, MAM NADZIEJĘ WIOSNĄ 2007 ROKU :-)



zaznaczam że ten tekst pisałem kilka dni po zlocie, nie mając pojęcia o tym, że ... IV zlot będzie jeszcze w tym roku

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » śr gru 12, 2007 4:33 pm

Yacy pisze:... I tak okazało się, że raczej bez problemu dotrwałem do 6 nad ranem, kiedy to stwierdziliśmy, że to ostatni moment w którym opłaca się położyć.
:lol: :lol:
Yacy pisze:Jednak adrenalina (lub coś innego... ) wywołana z pobytem w Trójce, spotkaniem z Niedźwiedziem i poznaniem kilkunastu fantastycznych osób, spowodowała, że nie odczuwałem zmęczenia i raptem po 3,5 godzinie siedzieliśmy przy śniadaniu.
tak jest zawsze na naszych forumowych zlotach :P
Yacy pisze:Próbowałem zabawić się fotoreportera i o ile jakieś zdjęcia udało mi się zrobić, to jeśli chodzi o wyniki to zdaje się że nawet przy karnych coś namieszałem :-(. W meczu udało mi się nawet uchwycić akcję Garego zakończoną bramką. Zdradzę tu, że było to któreś podejście z mojej strony, ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie: albo akcja rozwijała się za długo albo wręcz za szybko i piłka już była w bramce.
w roli fotoreportera wypadłeś świetnie, Yacy! :)
A Twoje zdjęcia meczowe sa jedyne i naprawde fajne :P
Yacy pisze:Pod koniec topu zdaję się, że przykimałem na krześle co zdołali uchwycić Martyrka oraz Ku3a ( dzięki ;-) )
:wink:
Yacy pisze:aby na koniec wylądować z Bobby’m na stole bilardowym :oops: :oops: :oops: I tak zakończył się dzień drugi. Znaczy w końcu trafiłem do pokoju i swojego wyrka...
nadal zastanawia mnie, w jaki sposób dotarliście wtedy z szakalem do swoich wyrek :wink:
Yacy pisze:Po trochę dłuższym śnie wylądowałem na śniadaniu, w czasie, którego opuścili nas Martyrka i Szakal, ale że było im nie po drodze :-) to wrócili do nas na chwilę ;-) (...) A na przystanku spotkałem znane mi osoby czyli ... :shock: Martyrkę i Szkala :shock: . No niestety PKS nie rozpieszczał nas tego dnia. (...) Dotarliśmy na Zachodni i niestety pociąg ich już odjechał :evil: . Odjeżdżając na Centralny widziałem na peronie Martyrkę i Szakala czekających jeszcze na kolejny pociąg :wink:
było troche nieciekawie (co nie ukrywam, troche popsuło mi zlotowy humor 8) ) ale całe szczęście wszystko dobrze sie skończyło..
Yacy pisze:A tu niespodzianka, kumpel, którego spotkałem w Malborku jechał do ... Elbląga. I tak, że zamiast czekać prawię godzinę na pociąg, miałem komfortowy transport pod sam dom :lol: :lol: :lol:
świetne zakończenie świetnego weekendu :)
Yacy pisze:Powrót do rzeczywistości w pełni chyba nie nastąpił nawet do teraz, bo jak sobie oglądam zdjęcia, słucham nagrania poczekalni lub spoglądam na LINORYT :wink: to mimowolnie się uśmiecham...

ciesze się :P
Yacy pisze:Znajomi którzy widzieli zdjęcia i słuchali moich opowieści o Zlocie stwierdzili, że bije ode mnie radość.
na mnie zloty działają w podobny sposób :) po nich chodze radosna i pełna energii (tak już było w obu przypadkach obu zlotów - II i III) :mrgreen: a serotonina - hormon szczęscia aż "bucha" ze mnie :mrgreen:

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » śr gru 12, 2007 4:50 pm

Yacy pisze:zgodnie z obietnicą dokończenie mojego opisu zlotu nr3. Było mi o tyle łatwiej że miałem właściwie wszystko napisane tylko zrobiłem lekką korektę :-)
Swietnie czyta sie Twoja relacje, Yacy :) Ja nie zdązylam jeszcze swojej wrzucić, bo wczoraj siadł mi net...:( a miałam zamiar zrobić to wczorajszego wieczoru. Może jeszcze uda mi sie do IV zlotu, ale nie obiecuje... :roll:

ku3a
Posty: 19172
Rejestracja: czw lis 10, 2005 8:32 pm
Lokalizacja: 872, 1186

Post autor: ku3a » śr gru 12, 2007 7:12 pm

Martyr pisze:na mnie zloty działają w podobny sposób :) po nich chodze radosna i pełna energii
a przed nimi nie? :-)

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » śr gru 12, 2007 8:05 pm

ku3a pisze:
Martyr pisze:na mnie zloty działają w podobny sposób :) po nich chodze radosna i pełna energii
a przed nimi nie? :-)
pewnie masz racje, Ku3o. Przypominam sobie co sie ze mną działo w kwietniu przed II zlotem :P
a więc przed zlotami jest radość oczekiwania, a po nich - jeszcze większa radość ze spotkania... :)

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » śr gru 12, 2007 9:48 pm

emma_em pisze:Pozdrawiam i już się psychicznie nastawiam na IV Zlot (z pewną taką nieśmiałością) :oops:
nastawienie dobre... jak widac wystarczy do spotkania z nami :D - już tylko...2 dni i początek IV zlotu :!: :D

jak widac powróciłam do cywilizacji interentowej, ufff... :)


A teraz długo oczekiwana przez niektórych relacja:

III ZLOT FORUM LP3.PL w barwach oczu Martyrki

część I

Jak się zaczął? 21 września 2007 roku dotarłam do Warszawy Centralnej nieco spóźnionym pociągiem, jadącym z północnej Polski. Tym razem podróżowałam w innym przedziale PKP niż szakal, z którym jednak porozumiewałam się przy pomocy kwt*, np. na temat użytkowania nowych trampek i pożyczania gazet :mrgreen:. W czasie podróży snułam refleksje, myśląc jaki będzie ten trzeci elpetrójkowy zlot forowiczów, jak może wyglądać spotkanie z Balonikiem, no i z „duchem”, zastanawiałam się czy o czymś nie zapomniałam, czy aby na pewno wystarczy dla wszystkich mojej niespodzianki….

Nie musiałam sie długo zastanawiać co ubrac na pierwszy dzień zlotu... Koszulka iście depeszowa, z przodu - z najbardziej rozpoznawalnym znakiem DM :D a na plecach.... kto pamięta? :mrgreen:

Gdy wreszcie pociąg zatrzymał się na właściwej stacji i znalazłam się na peronie, podszedł do mnie ktoś i pyta się czy ja to Martyrka. Okazuje się że rozpoznał mnie Yacy :). To teraz przemierzamy peron w stronę wagonu 12, w którym podróżował szakal. Po chwili rozpoznaję w ruszającym się tłumie kolegę szakala35. Zebrana trójka zlotowiczów czeka na ku3ę, którego po chwili udaje mi się wypatrzeć, zmierzającego w naszym kierunku. Następuje szybkie powitanie i zapoznanie z Yacym. Opuszczamy ten peron, by znaleźć innych zlotowiczów. Podczas oczekiwania na pozostałych zlotujących forowiczów przez ułamek sekundy przemyka obok nas ktoś kto łudząco przypomina mi jednego zlotowicza z kwietnia. Po chwili szakal tez mówi, ze tak mu się wydawało. Po jakichś 2 minutach ku3a odbiera telefon. Okazuje się , ze nie myliliśmy się jednak bo do ku3y zatelefonował Fanatyk i oznajmił że zjawił się by z nami zlotować! Jednocześnie zaskoczenie i radość, że spotkamy jeszcze Roberta z Dębicy :D Sekundka i już Fanatyk jest wśród nas. Stopniowo grupka zlotowiczów powiększa się, bo oto docierają Kiefer, Artur i adr. Ku3a z Arturem udają się, by coś przegryźć. Kierujemy się na kolejny peron w oczekiwaniu na tadzia3. Pociągi tego dnia do stolicy wyjątkowo się spóźniają. Pociąg, którym miał przyjechać tadzio3, już jakiś czas stoi na peronie a tadzia ani widu, ani słychu… A więc dzwonie do niego, jednak mało co rozumiem, bo hałas jadącego obok pociągu nieco zagłusza i przeszkadza. Okazuje się jednak, ze forowi cze już znaleźli tadzia! Z obserwacji tego co dzieje się na peronie rozpoznali, że chłopak rozmawiający przez telefon i kończący rozmowę w tym samym czasie co ja – to właśnie tadzio3 :P Jakby na potwierdzenie zaraz po tym, widzę jak ku3a prosto z ruchomych schodów podchodzi do tegoż chłopaka, zagaduje go i wita się z nim.
Jeszcze chwila oczekiwania i znajduje się kajman oraz Gary, którzy przybyli tym samym pociągiem. W trakcie oczekiwania ku3a rozdziela do noszenia produkty, które kupił na kolację.
Czas nas goni. Jest już troche późno. Spacer na Myśliwiecką odbywa się w pośpiechu, gdyż jest niespodzianka, w związku z którą musimy znaleźć się o określonej godzinie na miejscu. Ta godzina to 18. By przyspieszyć wędrówkę, ku3a mobilizuje załogę zlotowa informacją, ze oto za kilkadziesiąt minut spotkamy się z osobą, z którą spotykaliśmy się przez wiele lat na falach eteru – z naszym Mistrzem. Po drodze okazuje się, że Kiefer gdzieś się zawieruszył i przebył drogę do Trójki autobusem. Adr zachował się po dżentelmeńsku, ofiarując mi pomoc w noszeniu jednego z moich bagaży – nie tyle ciężkiego, co nieforemnego :wink: Raz jeszcze dziękuję, Adamie. Niektórzy zapewne snuli domysły, co jest wewnątrz, a to wyjaśniło się dopiero dnia następnego :D.
Szybki marsz na Myśliwiecką i na miejscu w budynku Trójki spotykamy pozostałych zlotowiczów – bobby’ego iks, JacKa, grzesosta i jego wybrankę – Basię, no i oczywiście Kiefera :)
Pstrykamy pierwsze zdjęcia zlotowe a za moment w korytarzu Trójki pojawia się nie kto inny jak Marek Niedźwiecki! :D Zaprasza nas do swojego trójkowego pokoju. Na chwile pojawia się w nim na biało ubrany Balonik i wita się z nami. Dostajemy po płycie z kolekcji „25 lat LP3” i wewnątrz autograf Niedźwiedzia. JacKowi Marek podpisuje II część książki „Lista Przebojów Trójki”. Nie zapominamy tez o pamiątkowych zdjęciach z Markiem. Nadchodzi czas, w którym możemy Niedźwiedziowi zadać parę pytań, które bardzo nas nurtują. Szczera rozmowa, tych chwil z pewnością żadne z nas nie zapomni. Kajman nawet namawia Niedźwiedzia do odwiedzania sąsiedniego forum – mycharts i zapostowania tam swojej osobistej listy. Minuty mijają jednak tak szybko, ze nadchodzi chwila, w której musimy się rozstać z Mistrzem. Udajemy się od razu do studia trójkowego, skąd nadawana jest Lista. Marek też schodzi z nami i wchodzi na chwile do studia, by zasiąść jak kiedyś na tym samym fotelu, nic nie mówiąc do mikrofonu, a po chwili „ulatnia się” stamtąd.

Balonik wcześniej umówił się z nami na poprowadzenie poczekalni właśnie przez nas. Okazuje się, że do Trójki dociera też Miszon, z którym mamy okazję się spotkać. Każdy z forowiczów ma możliwość zapowiedzieć piosenkę, którą sobie wybierze. Po przypatrzeniu się poczekalni, upolowałam sobie oczywiście „Kingdom” Dave’a Gahana. Jednak dłużyło mi się nieco oczekiwanie na miejsce 33, więc zdecydowałam się zapowiedzieć jeszcze jedną piosenkę. Trafiło na Feel „Jest już ciemno” – nikt jej nie chciał, fakt – inteligentnego tekstu raczej nie posiada, ale tak wyszło… Każdy z forowiczów przy okazji zapowiedzi pozdrawiał też różne osoby. Chwała ku3ie, że nie zapomniał o forowiczach!!! Heh, Balonik wyraźnie był głodny :wink: bo miał ochotę na kolację i nie omieszkał mnie zaprosić :D Szkoda, ze nie udało mu się wpaść na zlot, ale cóż – rocznica ślubu to jednak ważna sprawa :wink:
Wracając do poczekalni – taki jej wyraz bardzo mi się podobał. Najzabawniej wypadł kajman, czego nie dało się nie zauważyć. Zresztą i Balonik chyba go szczególnie zapamiętał, o czym świadczyła jego wypowiedź przy okazji Manu Chao ;-) Lista trwa, dzieje się coś fajnego, bo Misiek - tak małomówny na II zlocie – okazuje się być bardzo przyjaznym gościem, który lubi forowiczów lp3 :P Zdradza nam kilka sekretów i pozwala nawet skorzystać z laptopa, abyśmy mogli wejść na nasze forum. Podczas trwającego notowania 1338 niestety nie ma Helen. W jej kantorku zastaliśmy wcześniej jszmilesa i panią Izę, która odbierała telefony.
Będąc w Trójce, skorzystałam z okazji i odwiedziłam studio im. Agnieszki Osieckiej – właściwie w poszukiwaniu Stelmiego :) (spodziewałam się tam go spotkac ze względu na Offensywe), którego jednak nie znalazłam, ale porobiliśmy sobie z Fanatykiem zdjęcia na scenie w tym studio… Na korytarzu Trójki któryś z forowiczów (chyba grzesost?) zagadnął przechodzącego obok Kube Strzyczkowskiego, z którym zrobiliśmy sobie grupowe zdjecie. Obfotografowałam tez piękną ściane Trójki ze śladami obecności gwiazd w ulubionym Radiu.
Postrzelaliśmy sobie fotki z Balonikiem :) i na koniec LP3 chóralnie krzyknęliśmy do mikrofonów „Michael Buble” – który był wtedy na I miejscu 1338 notowania z piosenką „Me And Mrs. Jones”.


kwt* - krótka wiadomość tekstowa
Ostatnio zmieniony czw gru 13, 2007 12:26 am przez Martyr, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » czw gru 13, 2007 12:16 am

Część II

LP3 kończy się, a Ku3a pogania wszystkich by sie pospieszyć, bo przeciez autobus na nas nie zaczeka.. Martyrka jednak ma jeszcze nadzieje na przypadkowe wpadniecie na Stelmiego, ale cóż… nici z tego - jak się okazuje. W studiu im. A. Osieckiej nie było Stelmiego jak opuszczaliśmy Trójke. Już, już wyszliśmy z budynku Trójki, a tu… kto za nami biegnie? Balonik :P Z pytaniem czy może zagościć u nas na zlocie… :D Jasne, ze może :) Następnego dnia jednak doszły z jego strony tez inne fakty..

Czas na wycieczkę do miejsca zlotowania – ośrodka „Leśna Polana” w miejscowości Sękocin Las, w Raszynie. Większość zlotowiczów dotarła PKS-em, a a ja wraz z Arturem załapałam się na podróż autkiem naszego Admina :P (obiło mi sie o uszy coś na temat jakiegoś pager’a 8), nie wiem czy dobrze kojarze? ). W międzyczasie grzesost, JaceK i kajman udali się na poszukiwanie sklepu gdzie sprzedają o tej godzinie w W-wie napoje z % i dokonali zakupu sporego zapasiku napojów chmielowych.
Na miejscu w „Leśnej Polanie” nie obyło się jednak bez małych perturbacji. Ale w końcu wszyscy zlotowicze otrzymali miejsca noclegowe. Następnie odbywa się konsumpcja kolacji, na którą produkty zorganizował ku3a. Podczas toczących się rozmów pada nawiązanie do forum mycharts i okazuje się, że kajman zostaje wyprowadzony z błędu, bo oto wyjaśnia się, ze użytkowników forum mycharts jest na zlocie więcej niż przypuszczał. JaceK wykazuje dobre chęci przy zmywaniu naczyń, co jednak okazuje się zbędne. Podobnie próba włączenia sprzętu muzycznego w kuchnio-jadalni prawie doszłaby do skutku, ale pojawiła się pani strzegąca pensjonatu. W ten sposób po skonsumowaniu kolacji kierujemy się do „klubu”, gdzie spędzamy większą część nocy. Przy muzyce przygotowanej przez Yacy’ego i przy rozmowach przerywanych i wplatanych w grę w bilarda czas mija niepostrzeżenie szybko. I tu – wielkie dzięki dla Fanatyka, który wyprowadził mnie z mroku niewiedzy bilardowej :P Nie wykazałam się wielkimi umiejętnościami w tej dziedzinie, ale moze jeszcze przyjdzie pora na jakiś trening :wink:

Jak długo wytrzymaliśmy bez zmrużenia oka? Najwytrwalsi zwinęli się chyba około godz. 6. Ja wytrzymalam do czasu, gdy było kilka/-naście minut po 5.

Sobota

Budzę się około 9.30. Po czym zaglądam, czy inni zlotowicze dają znaki życia  Powodowana pewnymi przyczynami, zachęcam do wyjścia z łóżek. Po pewnym czasie (nie tak znowu od razu)obecni zlotowicze pojawiają się w komplecie na śniadaniu. Chwilę „kręcimy się” po ośrodku. Martyr (me :wink:) pojawia się w elpetrójkowej koszulce własnej produkcji :mrgreen: i kieruje wszystkich do „klubu". Ku3a udaje się po jednego z ostatnich zlotowiczów przybywających na III zlot – Marcina Buchalskiego. W międzyczasie toczą się różnego typu rozmowy i odbywa się krótka sesja fotograficzna, a z głośników słychać czat z Markiem, który odbył się kilka miesięcy temu. Gdzieś w tych „okolicach czasowych” okazuje się, ze Fanatyk musi już ruszać w drogę powrotną. Po jakimś czasie pojawia się Ku3a z Marcinem. Nadchodzi tak długo oczekiwana chwila – z pomocą Ku3y przeprowadzam konkurs nazwany „Jaka to melodia?”, w którym należy podać tytuły i wykonawców prezentowanych krótkich urywków piosenek, które pojawiały się na LP3 od początku jej istnienia. Konkurs ten wygrywa tadzio3 i w nagrodę otrzymuje singla Muse. Krótka przerwa, podczas której okazuje się, ze niektórzy musza się już pożegnać – grzesost z Basią opuszczają ekipę zlotową. Po paru chwilach rozpoczyna się konkurs, którego autorem jest ku3a. Aby wygrać, należy odpowiedziec poprawnie na jak największa ilość pytań – zarówno na temat Listy, jak i naszego forum. Pada remis miedzy Tadziem i Marcinem. Po sprawiedliwej dogrywce wygrywa Marcin, otzrymujac w nagrode singla „Fluorescent Adolescent” Arctic Monkeys. Rozdane zostają tez niespodzianki, których twórcą jest Martyr (me :wink:).

Udajemy się na obiad, który upływa tym razem bez tła muzycznego. Pani kierowniczka jest na tyle uprzejma, że zleca zrobienie potraw wegetariańskich dla bardziej wymagających zlotowiczów. Potem – zlotowych rozmów ciąg dalszy… Martyrka tym razem nie zapomniała zabrać ze sobą muzyki Depeszów. I tak oto przy rozbrzmiewającym z głośników naszym formowym topie DM trwają dysputy, składanie pamiątkowych podpisów na „gigantycznym znaczku pocztowym” :wink: oraz gra w bilard. Niektórzy (być może) mieli okazję zauważyć co dzieje się z Martyrką, gdy słyszy swoich ulubieńców. Tak duża dawka muzyki chłopaków z hrabstwa Essex sprawia, że Martyrka podśpiewuje „pod nosem” i nogi same jej się kręcą w rytm piosenek DM. I do tego wpada w taki emocjonalny stan transowego rozkojarzenia, że trudno się skupic nad kulami bilardowymi… :P :mrgreen:

Po zakończeniu topu wybraliśmy się na poszukiwanie miejsca na forumowy mecz piłki nożnej. Tym razem kibic był przygotowany.. :P Na bramce stoi najpierw kajman, a potem zmienia go szakal35. W międzyczasie pojawia się bobby-x, również przygotowany do sportowych wyczynów. Jest na co popatrzeć! Zlotowi piłkarze tak bardzo angażują się w grę, że po pewnym czasie ławka rezerwowych się zapełnia, gdyż grających na boisku ubywa. W roli meczowego fotoreportera występuje Yacy. O wynik meczu poproszę sędzię kalosza :wink: albo tych, którym to zachowało się jeszcze w pamięci…:) Podczas trwania meczu Artur się żegna i wraca do domu. Wytypowana brygada wybiera się po niezbędny zapas napojów zlotowych. Jeszcze troche i koniec meczu…, powrót z boiska do „Leśnej Polany” . Jedni odpoczywają, inni odświeżają się, jeszcze inni – szykują sprzęt na wieczorne szaleństwo, a tadzio3 żegna się z zamiarem powrotu do domu.

Wieczór i dłuuugą noc spędzamy przy 10-tym trójkowym Topie Wszech Czasów, jedząc na przemian kawałki różnych ciekawych rodzajów pizzy (jak przystało na zwyczaj zlotowy). Po jakichś 3 godzinach do „klubu”(w którym spędziliśmy większość godzin zlotowych) w „Leśnej Polanie” wchodzi tadzio3 i tak już zostaje do niedzieli. A wszystko przez PKS-y które tak długo jeżdżą i w dodatku się spóźniają (a jak sie okaże później – w niedziele – nie jeżdża wszystkie tak jak podają w rozkładzie jazdy :roll:) Jednak dzięki temu tadzio3 przeżywa zlot w pełnym zakresie godzin zlotowych ;-), no i załapuje się na pizzę.
Nie spieszy nam sie do spania, wszak zlot – to jedyne w swoim rodzaju święto formowe, spotkanie, podczas którego raz na jakiś czas maja okazje się spotkać i poznać fani LP3. Tak więc szkoda czasu na spanie…! :D Odsypiać można przecież po weekendzie..:)
Ale niektórzy byli tak zmęczeni, ze sen ich zmorzył w bardzo dziwnych miejscach… np. na stole bilardowym :wink:

Niedziela

Malutko czasu zostało… Po wstaniu z łóżek jemy śniadanie. Spakowania razem z szakalem wybieram się w wędrówke w strone przystanku PKS… Z drobnymi kłopotami wracamy jeszcze raz do „Leśnej Polany” i dostawszy dokładne wskazówki, udajemy się znów na spotkanie autobusu…
Niestety spotykają nas przykre niespodzianki… PKS-y kursują jak chcą w takie dni… Docieramy do w końcu do Dworca Zachodniego. Szakal kupuje bilet na upatrzony przeze mnie pociąg, po chwili jednak okazuje się że on właśnie odjeżdża więc za moment zwracamy oboje nasze bilety i decydujemy się na podróż expresem.

Zlot się skończył…. Niesamowicie szybko minęło to wszystko…. Nie wiem skąd się to bierze, że akurat wtedy czas nabiera przyspieszenia…. :roll: Konkluzja która mi się nasuwa – było naprawde świetnie, a niektórzy forowicze znają już teraz kilka moich pasji :wink:
Tyle wspomnień od Martyrki.

Jeszcze raz dzięki Ci, Kubo, współorganizatorze za tą piękną robotę… I wszystkim zlotowiczom za przybycie! Bez Was ten zlot nie byłby tak fantastyczny!!! :D

ku3a
Posty: 19172
Rejestracja: czw lis 10, 2005 8:32 pm
Lokalizacja: 872, 1186

Post autor: ku3a » czw gru 13, 2007 4:28 am

tez Ci dziekuje! Razem latwiej bylo to wszystko przygotowac i przetrwac rozne trudnosci organizacyjne.

FANTASTYCZNA RELACJA :!: :!: :!:

teraz wszystko tak mi sie odswiezylo w pamieci, ze jeszcze bardziej nie moge sie doczekac czwartego zlotu. Jakie to szczescie, ze on sie zacznie juz za ok. 40 godzin! Wszyscy zlotowicze bez wyjatku to niesamowite osoby, ktore zaszczyt jest poznac. Nie podlizuje sie, ja naprawde tak mysle.

Awatar użytkownika
tadzio3
Posty: 8345
Rejestracja: czw sie 12, 2004 2:17 am
Lokalizacja: Tykocin / Białystok
Kontakt:

Post autor: tadzio3 » czw gru 13, 2007 11:10 am

Martyr pisze:Stopniowo grupka zlotowiczów powiększa się, bo oto docierają Kiefer, Artur i adr. Ku3a z Arturem udają się, by coś przegryźć. Kierujemy się na kolejny peron w oczekiwaniu na tadzia3. Pociągi tego dnia do stolicy wyjątkowo się spóźniają. Pociąg, którym miał przyjechać tadzio3, już jakiś czas stoi na peronie a tadzia ani widu, ani słychu…
Tutaj małe przekłamanie :wink: Akurat tutaj było tak, że najpierw spotkaliście mnie, a potem czekaliśmy jeszcze jakiś czas na Adr, który jechał tym samym pociągiem. Dopiero po jakimś czasie "odnalazł się". W kazdym razie Adr dołączył później do nas 8)
Ostatnio zmieniony czw gru 13, 2007 11:23 am przez tadzio3, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
tadzio3
Posty: 8345
Rejestracja: czw sie 12, 2004 2:17 am
Lokalizacja: Tykocin / Białystok
Kontakt:

Post autor: tadzio3 » czw gru 13, 2007 11:12 am

Martyr pisze: Będąc w Trójce, skorzystałam z okazji i odwiedziłam studio im. Agnieszki Osieckiej – właściwie w poszukiwaniu Stelmiego :) (spodziewałam się tam go spotkac ze względu na Offensywe), którego jednak nie znalazłam,
Martyrka jednak ma jeszcze nadzieje na przypadkowe wpadniecie na Stelmiego, ale cóż… nici z tego - jak się okazuje. W studiu im. A. Osieckiej nie było Stelmiego jak opuszczaliśmy Trójke.
Ależ On był (!) tylko przyszedł później. Wiem, bo widziałem Stelkę :) Jak juz prawie wychodziliśmy ze studia mijałem się z Nim. :)

Awatar użytkownika
Yacy
Posty: 16678
Rejestracja: wt gru 27, 2005 11:14 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 67 30.07.1983
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Post autor: Yacy » czw gru 13, 2007 11:21 am

ja tez Go widziałem, ale niestety biegł dosłownie po korytarzu, więc nie było to takie proste aby się z nim spotkać ;-) Ja miałem nawet płytę OFFENSYWA 2 ze sobą ... ale co się odwlecze... Teraz przed listą jest program Myśliwiecka 3/5/7...

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12414
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Miszon » czw gru 13, 2007 11:28 am

tadzio3 pisze:
Martyr pisze: Ależ On był (!) tylko przyszedł później. Wiem, bo widziałem Stelkę :) Jak juz prawie wychodziliśmy ze studia mijałem się z Nim. :)
Potwierdzam, też go widziałem :).
PS. Martyr - genialna i bardzo szczegółowa relacja!

grzes
Posty: 688
Rejestracja: wt sie 01, 2006 10:24 am
Lokalizacja: Mazury

Post autor: grzes » czw gru 13, 2007 12:40 pm

którego jednak nie znalazłam, ale porobiliśmy sobie z Fanatykiem zdjęcia na scenie w tym studio… Na korytarzu Trójki któryś z forowiczów (chyba grzesost?) zagadnął przechodzącego obok Kube Strzyczkowskiego
Nie wiem czy masz jeszcze to zdjęcie które ci przesyłałem, ale też jestem z Baśką i z tobą w studiu Osieckiej. Co do Kuby to byłem ja :P

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » czw gru 13, 2007 7:03 pm

tadzio3 pisze:Tutaj małe przekłamanie :wink: Akurat tutaj było tak, że najpierw spotkaliście mnie, a potem czekaliśmy jeszcze jakiś czas na Adr, który jechał tym samym pociągiem. Dopiero po jakimś czasie "odnalazł się". W kazdym razie Adr dołączył później do nas 8)
no faktycznie, przypominam sobie :)
grzesost pisze:Nie wiem czy masz jeszcze to zdjęcie które ci przesyłałem, ale też jestem z Baśką i z tobą w studiu Osieckiej.
mam, rzeczywiscie tez tam byliście :)

Mam nadzieje ze wybaczycie mi te drobne błędy... Po pewnym czasie troszke w pamięci sie zaciera... :wink:
Ale dobrze ze zwracacie uwage, przynajmniej uda sie ustalic dokładny i zgodny z prawdą opis trzeciego zlotu..
Ostatnio zmieniony czw gru 13, 2007 7:07 pm przez Martyr, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Martyr
Posty: 7765
Rejestracja: ndz gru 31, 2006 7:38 pm
Lokalizacja: Elbląg

Post autor: Martyr » czw gru 13, 2007 7:06 pm

tadzio3 pisze:Ależ On był (!) tylko przyszedł później. Wiem, bo widziałem Stelkę :) Jak juz prawie wychodziliśmy ze studia mijałem się z Nim. :)
Yacy pisze:ja tez Go widziałem, ale niestety biegł dosłownie po korytarzu, więc nie było to takie proste aby się z nim spotkać Wink Ja miałem nawet płytę OFFENSYWA 2 ze sobą ... ale co się odwlecze... Teraz przed listą jest program Myśliwiecka 3/5/7...
Miszon pisze: Potwierdzam, też go widziałem.
a ja go nie widziałam :(

Awatar użytkownika
adr
Posty: 3982
Rejestracja: sob sie 19, 2006 6:59 pm
Lokalizacja: Białystok

Post autor: adr » czw gru 13, 2007 9:44 pm

Wspomnienia adr-owe.

Piątek
Godzina 12:00 - Kurczę, tak wcześnie? Jeszcze poleżę.
Godzina 13:00 - Pędzę jak szalony na przystanek z torbą na ramieniu, "o przepraszam, nie chciałem Pani potrącić, nic się Pani nie stało?". Byle tylko zdążyć na pociąg.
Godzina 14:00 - Pociag rusza. Uff, jestem w środku.
Godzina 17:15 - Pociąg spóźnił się aż 45 minut! Wysiadam, rozglądam się. Ludzi dużo, jak tu odnaleźć for(um)owiczów? Wychodzę na zewnątrz, ale nie wiem co robić. Po jednej stronie tramwaj, po drugiej kopcą samochody, a gdzieś w tle majaczy Pekin. Szybki telefon do ku3y - mam wracać na peron. No trochę ludzi tu jeszcze jest, ale którzy to ci z forum? Dobra, raz kozie śmierć, zapytam tę grupkę osób obok. Stoją w kręgu, może jakaś sekta? Na szczęście nie, oto zlotowicze. :)
Niedługo później - Wszyscy są (Gary i kajman jako ostatni), więc możemy iść. Pod pałacem wiadomo którym ku3a informuje, że w pewnym budynku na ulicy Myśliwieckiej oczekuje na nas niejaki Marek Niedźwiecki vel Niedźwiedź alias Mar.Nie. Na Myśliwiecką jest kawałek, a ku3a chciał trochę Warszawy nam pokazać, więc idziemy. Kiefer Warszawę już chyba poznał, bo autobusem pojechał. No to idziemy dalej. Po prawej budynek Sejmu. Zapomniałem wziąć farb, a kamienie ktoś sprytnie uprzątnął. Trudno, może następnym razem.
po godzinie 18:00 - Jesteśmy na miejscu. Kiedyś, dawno temu będąc w Wawie przechodziłem obok, ale nie wstąpiłem. No to teraz się udało. Chwila odpoczynku w hallu. Motyla noga, aparat się zepsuł, zdjęć nie będzie. Nic to, ważne że Marek N. jest! Idziemy na górę, do pokoiku malutkiego, podpisujemy listę obecności, przy okazji poznaję jszmilesa. I zaczyna się spotkanie z "duchem". Mistyczne przeżycie. :) Martyrka strzela mi zdjątko z Niedźwiedziem, biorę autograf. Toczy się rozmowa z Markiem N. - o tym dlaczego opuścił Trójkę, co się stanie z Listą, co ma zamiar robić dalej, jak będzie wyglądać Jego praca w RZP, itp. itd. Niesamowite uczucie - usłyszeć głos Marka Niedźwieckiego, gdy stoi się obok. Jedno z największych marzeń młodości spełniło się.
przed godziną 19:00 - Wychodzimy i idziemy do pokoju gdzie Misiek realizuje. Za okienkem Marek N. ostatni raz przy mikrofonie. Szkoda, że państwo (słuchający w tej chwili Trójki) tego nie widzą. Niedźwiedź udaje się na spoczynek, czas na wiadomości. Balonik w tym czasie rozmawia z nami. Biorę autograf. Koniec przerwy, trzeba iść do pracy, Balonik idzie do pokoiku z mikrofonami. Zgodnie z ustaleniami Forum też się tam udaje.
Godzina 19:10-20:00
Mało pamiętam, zbyt oszołomiony chyba byłem. Krótko - było fantastycznie. Forum.lp3.pl współprowadzi Listę Przebojów Programu Trzeciego! Ijerem i Hardfaj zapowiedziałem. Kieferowe "Marun Pięć w górę trzy" to już klasyka, podobnie "Radio Now Here" Gary'ego :). O 20:00 wychodzimy. Balonik na papieroska, my do realizatorni.
Godzina 20:00-22:00
Lista trwa, a my patrzymy i słuchamy jak Misiek majstruje przy konsolecie i ustala co i jak z Balonikiem, gdy w eterze idą kolejne utwory z listy. W międzyczasie na korytarzu rozmowy z for(um)owiczami, zdjęcie z Kubą Strzyczkowskim. Biorę autograf. Kiefer loguje się na forum.lp3.pl, w pokoju z telefonem to samo robi Tadzio3. Ja wracam do Miśka. Krótka rozmowa, nie biorę autografu. Dwie Marty stażystki żywo rozmawiają z Szakalem35. Szczęściarz... Czas leci szybko, bardzo szybko, lista się kończy i zaraz trzeba opuścić siedzibę Trójki, bo autobus ucieknie. Jeszcze tylko zapowiadamy wspólnie "MICHAEL BUBLE" i za chwilę całą gromadą wychodzimy.
Godzina 22:00-23:ileś-tam-minut
Namawiamy Balonika, żeby wpadł na zlot, ale nie może. Żona... - i wszystko jasne. Część ekipy z bagażami zabiera się samochodem. Reszta rusza na nocny spacer w kierunku przystanku autobusowego. Jedziemy na Dworzec Zachodni, tam na PKS i w drogę do miejsca zaplanowanego popasu w sękocińskiej Leśnej Polanie.
Gdzieś tak przed północą - do godz. ok. 4:00
Jedziemy. Jeden przystanek chyba za daleko pojechaliśmy, trzeba cofnąć się z buta. Na miejscu okazuje się, że są problemy z łożami. Za mało ich. Albo nas za dużo. Problem jednak rozwiązany, tapczany z piwniczki są "wporzo". Podział na pokoje, krótka kolacyjka, a potem, na dole w pokoiku z bilardem, nocne Polaków rozmowy o muzyce przy muzyce i o forum.lp3.pl przy administratorze forum.lp3.pl. Długi męczący dzień dał mi się we znaki, wytrzymuję "tylko" do 4:00. Przodownicy hulają do 6:00. Ech, cóż to był za dzień!

Sobota
...jeszcze nie, dajcie mi pospać...


ciąg dalszy nastąpił, jutro szczegóły

Awatar użytkownika
adr
Posty: 3982
Rejestracja: sob sie 19, 2006 6:59 pm
Lokalizacja: Białystok

Post autor: adr » pt gru 14, 2007 2:51 pm

Wspomnienia adr-owe, volume 2

Sobota
ok. 9:00
Trzeba wstawać, bo na dole śniadanko czeka tylko do 10:00. Trochę jeszcze otumaniony zwlekam się do jadalni. Rozmowy między for(um)owiczami o wczorajszych wrażeniach. A potem znowu do pokoiku z bilardem, by słuchać muzy, i gadać, rozmawiać, strzępić języki, konwersować, dyskutować no i jeszcze trochę w bilarda popykać. Znajomi uważają mnie za wyrocznię w sprawach muzyki, tęgą głowę, znawcę, profesora, melomana, muzycznego maniaka. Jednak przy innych for(um)owiczach jakiś taki mały się poczułem, nieznaczący, jak padawan przy mistrzach Jedi. :lol: W międzyczasie opuszczają nas pierwsze osoby.
Warte odnotowania zdarzenia:
Ok. godz. 12:00 - Mam kryzys. Za długo jestem w zamkniętym pomieszczeniu, a na zewnątrz taki piękny dzień. Wychodzę, żeby na słoneczku posiedzieć. Fajnie, tylko jakoś nudno. Wracam do "piwniczki".
Wychodzimy na światło dzienne 1 - JaceK wyciąga swój aparat. Jest wielki! Robi zdjęcia w plenerze.
Końkursy wiedzy o muzyce i o forum.lp3.pl - idzie mi średnio, ale parę punktów zdobyłem. Najpierw wygrywa Tadzio3, w drugim konkursie po dogrywce wygrywa Marcin.
Pamiątka - Martyrka przygotowała wszystkim zlotowiczom "linoryty". Potem każdy wpisywał się innym i zbierał autografy.
Pomysł - Hmmm, no tego dokładnie opisać nie mogę, w każdym razie ku3a opowiedział nam o pewnej inicjatywie. Pomysł pojawił się na forum i z czasem przeszedł do fazy realizacji. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Niedługo wszystko będzie już jasne...
Przed meczem - Obiad. Jem wszystko bez oporów. Trzeba przecież zaopatrzyć się w energię i kalorie niezbędne do rozegrania meczu piłkarskiego.
Wychodzimy na światło dzienne 2 - Nieopodal (fajne oldskulowe słowo :)) naszej meliny, obok szkoły podstawowej znajdował się słynny stadion klasy międzynarodowej. Wspaniała murawa, piękna architektura, kryte trybuny na 60 tys. widzów. No może trochę przesadzam, ale w piłę szło grać. No to nasza ekipa wyruszyła. Powitał nas szacowny dżentelmen w przepoconym podkuszulku, ale był spoko i wpuścił nas na murawę. Martyrka pokazała pompony i zaczęła kibicować. Yacy strzelał zdjęcia, reszta strzelała miny i gole. Odbyło się kilka meczów, wszystkie w różnych składach. Wszyscy zawodnicy to zawodowcy najwyższej klasy. Rączy niczym jelenie, silni jak lwy, wytrzymali niczym konie, nieustępliwi jak wilcy na głodzie, pijący jak wielbłądy. :) Ani grama tłuszczu, zero zmęczenia, klasa światowa. Artur musi już niestety jechać - zapewne transfer do jakiegoś sławnego klubu piłkarskiego. W ostatnim meczu składzie z Tadziem3 pokazaliśmy jak gra Podlasie. Żeby nie było wątpliwości - wygraliśmy.
Po meczu (meczach raczej) - Powrót. Noga mnie trochę boli po niedawnej kontuzji, ale fajnie było zagrać na wyjeździe. Kajman i Martyr (ktoś jeszcze?) wracają wcześniej, bo trzeba kupić gorzałę. W planach jest zamówienie kilku pizz. Udajemy się do kanciapy. Gra muzyka i gra w bilarda. Wszystko gra. Coraz nas mniej, ale rozmowy toczą się dalej. Tadzio3 musi już jechać, ważne sprawy wzywają. Niedługo później przyjechały pizze! Aż 6, ogromnych, w różnych smakach. Kajman od razu wegetariańską zagarnia, ale częstuje chętnych. Gdy już niewiele tego żarcia zostało zawitał do nas Tadzio3. Pewnie poczuł zapach pizzy. A nie, autobus mu uciekł skubany. No nic, można przecież jeden dzień dłużej pobyć. A i jeszcze trochę pizzy zostało, więc luzik.
Do godziny 3:00 - o ile pamiętam do tej godziny tym razem wytrzymałem. Zmęczony byłem okrutnie. Kończył się drugi dzień zlotu, i w zasadzie kończył się zlot. Jakoś tak smutno mi się zrobiło przed snem. Ale cóż robić.

Niedziela
Pobudka jak w sobotę. Śniadanie już w mniejszym gronie niż wczoraj. Ostatnie rozliczenia pieniężne. Ile tego było? Ok. 120 zeta, ale było warto! Opuszczają nas kolejne osoby. Ostatnie chwile na zlocie spędzamy w czwórkę - kajman, ku3a, Tadzio3 i ja. Kajman zadaje nam zagadki, coś tam np. o kontuarach było, że niby o lady Pank chodzi. :) Niestety, trzeba było wracać do Wawy. Po godz. 11 ostatni zlotowicze opuścili ściany ośrodka. Na przystanku kajman pokazywał nam szczegółowe zapiski i statystyki. Widocznie kierowca autobusu nie był zainteresowany, albo się przestraszył, bo się nie zatrzymał. No ładnie, następny autobus za pół godziny, będziemy na styk. Stanowczo zbyt dużo zlotowiczów miało problemy z PKS. Na szczęście kierowca następnego autobusu był życzliwszy i zatrzymał swój pojazd, by zabrać nas, strudzonych wędrowców do Warszawy. Na miejsce dotarliśmy ok. 5 minut przed planowanym odjazdem pociągu. Nie było czasu na pożegnania i rozczulające sceny, ku3a i kajman pobiegli w jedną stronę, ja i Tadzio3 w drugą. My zdążyliśmy, kajman chyba nie. Gdy z Tadziem3 już w pociągu szukaliśmy kontolera żeby kupić bilety, przez okno zagadał do nas ku3a. Krótkie pożegnanie, bo pociąg już ruszał. No i do domu.
W Białymstoku byliśmy gdzieś tak przed 16:00. Tadzio3 miał za ok. 45 minut autobus do Tykocina, więc poczekałem z nim. Fajnie było pogadać o już skończonym zlocie, o tym wszystkim co się działo przez te szalone 3 dni.
W domu byłem po 17, wróciłem do szarej rzeczywistości, do codziennych problemów.

Wiele wątków nie rozwinąłem, inne pominąłem, pewnie parę pomyłek w relacji jest, niektóre fragmenty podkoloryzowałem :lol: , ale mam nadzieję, że dobrze odtworzyłem niesamowitą atmosferę jaka panowała na tym zlocie. Dziękuję wszystkim zlotowiczom i organizatorom za niezapomniany czas. Na te kilkadziesiąt godzin przeniosłem się dzięki wam w inny, lepszy wymiar. Chciałbym jeszcze kiedyś na taki zlot pojechać. Za kilka godzin na przykład. :)

ku3a
Posty: 19172
Rejestracja: czw lis 10, 2005 8:32 pm
Lokalizacja: 872, 1186

Post autor: ku3a » pt gru 14, 2007 4:33 pm

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Chlopie, ale zes strzelil relacje! Fenomenalna :!: Uklony :!:

ku3a
Posty: 19172
Rejestracja: czw lis 10, 2005 8:32 pm
Lokalizacja: 872, 1186

Post autor: ku3a » pt gru 14, 2007 6:10 pm

Kiedy dla mnie rozpoczal sie zlot? Znacznie wczesniej niz tego kiedy wszyscy sie spotkalismy. To niesprawiedliwe, ze przygotowania do zlotu trwaja kilka tygodni, a on sam tylko 2 dni... No ale w koncu nadszedl dzien na ktory wszyscy czekalismy. Wczesniejsze opisy byly tak dobre i tak szczegolowe, ze moze teraz skupie sie tylko na tym co najmocniej zapamietalem.

Noc poprzedzajaca zlot - o zesz... Nie mam igly do pompki, a przeciez obiecalem wziac pilke do nogi... Nie ma wyjscia, co prawda jest juz polnoc, ale trzeba szybko leciec do Tesco po igle. Uff, jest, kupilem. Po powrocie do domu jest jednak duze rozczarowanie - igla nie pasuje do pompki... Heh, no to zostaje jedna rzecz do zalatwienia jeszcze przed spotkaniem z innymi. Nastepnego dnia zanim bedziemy odbierac ludzi z pociagow, jestem umowiony z Arturem, razem mamy isc na perony. Wychodze z metra idac w kierunku dworca. Zdzwaniamy sie z Arturem i okazuje sie, ze on siedzi na lawce ok. 50 metrow od miejsce w ktorym akurat bylem :-P. Spotkanie i szybka decyzja, ze trzeba skoczyc do Zlotych Tarasow, zeby poszukac igly do pompki. Tam jest jeden jedyny sklep w ktorym igla moze byc. Tym razem juz wzialem pompke na wzor ;-). Jest! Jest igla! Uff, to teraz biegiem na peron, bo za 5 minut przyjezdza pierwszy pociag. Eee, za 5 minut? Cos go nie widac... I tak juz bylo do konca - spoznienia kazdego pociagu...

Spotkanie na dworcu i zbieranie poszczegolnych zlotowiczow to zawsze swego rodzaju przygoda :-P. I tym razem nie obylo sie bez smiesznych sytuacji, ale tez niespodziewanych. Oto na przyklad w pewnym momencie zadzwonil do mnie Fanatyk mowiac, ze przyjechal, mimo ze wczesniej sie nie zapowiadal. Zle bylo slychac i nie bylem pewien czy to faktycznie on, ale za chwile przyszedl do nas na peron i wtedy watpliwosci nie bylo juz zadnych :-). Inna sytuacja to opisywane juz przez innych spotkanie z Tadziem. Poszlismy z Arturem na szybkie jedzenie, wracamy i odbieram telefon od Tadzia, ktory pyta sie gdzie jestesmy. Mowie na ktorym peronie. Okazuje sie, ze on tez tam stoi, ale nie moze nas znalezc. Opisuje mi w jakiej jest koszulce i spodniach. Wchodzimy na schody ruchome i ... smiac mi sie chce, bo widze nasza grupke, a doslownie 6 metrow dalej chlopaka ktory pasuje do opisu Tadzia. Co wiecej, widze, ze ten chlopak rozmawia z kims przez telefon, tak samo jak stojaca w naszej grupce Martyrka. A co jeszcze wiecej, rownoczesnie koncza rozmowe :lol:. Wtedy juz nie mialem watpliwosci, to musi byc Tadzio :-). Okazuje sie, ze rzeczywiscie tak jest.

Gdy jestesmy juz w komplecie wyruszamy na Mysliwiecka. Mamy duze opoznienie... Niestety pociagi nie sa naszymi sprzymierzencami tego dnia, a wlasnie tego dnia bardziej nam na tym zalezalo niz kiedykolwiek indziej, bo przeciez mamy umowione spotkanie z Niedzwiedziem. No tak, ale przeciez inni o tym nie wiedza... Moze dla tego tak nie do konca sie kwapia by isc szybkim krokiem. Nie pozostaje nic innego niz powiedziec o niespodziance :-). Docieramy do Trojki z opoznieniem, ale i tak mamy do dyspozycji kilkadziesiat minut z Niedzwiedziem.

Potem Lista, podroz na miejsce noclegu, a takze... Chwila, jakiego noclegu?! Docieramy na miejsce przed polnoca, a spac idziemy srednio ok. 5.00, wiec ten nocleg to nie tak od razu ;-). Sa jeszcze problemy z miejscami noclegowymi. Pomimo rezerwacji, a potem jeszcze potwierdzania na kilka dni przed zlotem, okazuje sie, ze jest dla nas przyszykowanych mniej miejsc niz chcielismy... Na szczescie udaje sie znalezc dostawki i dla kazdego w koncu jest miejsce. W koncu pokoj i tak sluzy nam tylko do tego, zeby sie wykapac i przespac przez te ok. 4 godziny. W trakcie kolacji dowiadujemy sie m.in. o roznych sposobach parzenia herbaty i o wyzszosci jednych nad drugimi. Nie wszyscy sa jednak przekonani :-P.

Wszystko co bylo w piatkowy wieczor i w sobote zostalo tak dokladnie opisane, ze w sumie nie przychodzi mi nic nowego do glowy. Dodam tylko, ze przy wspomnianym remisie miedzy Tadziem i Marcinem w drugim konkursie, mialem maly problem, bo nie przewidzialem remisu, a tu jakos trzeba bylo rozstrzygnac konkurs i wylonic jednego zwyciezce. Mysle jednak, ze dobrze udalo mi sie wybrnac z sytuacji :mrgreen:. A propos Tadzia to jego wyjazd i niespodziewany powrot byly na pewno jednymi z tych wydarzen, ktore najbardziej utkwily w pamieci. Gdy odebralem telefon i dowiedzialem sie, ze pociag uciekl, to z jednej strony bylo mi przykro z tego powodu, ale z drugiej sie ucieszylem, ze Tadzio do nas wroci. Skad wiedzielismy, zeby pizzy zamowic troche wiecej? Choc to nie byla Wigilia, to jednak znalazlo sie miejsce dla niespodziewanego goscia :-).

Srodku transportu nie byly w tamten weekend naszymi sprzymierzencami. W piatek pociagi sprzysiegly sie przeciwko, w sobote tez byly wspomniane wczesniej problemy, a i w niedziele okazalo sie, ze PKSy sa bardzo chimeryczne. W koncu jednak kazdy dotarl do domu i pozostaje miec nadzieje, ze te problemy wspomina sie teraz z usmiechem, a caly cudowny klimat naszego spotkania pozostal w naszej pamieci zywy. Szkoda, ze tak szybko to sie skonczylo... Pozostaje tylko powiedziec... Do zobaczena za 2 godziny :!: :-D

Awatar użytkownika
tadzio3
Posty: 8345
Rejestracja: czw sie 12, 2004 2:17 am
Lokalizacja: Tykocin / Białystok
Kontakt:

Post autor: tadzio3 » sob gru 15, 2007 11:13 pm

Niby wszyscy piszą o tym samym zlocie, jednak każdy opis interesujący i duzo wnoszący do tego co tam się wydarzyło.
Adr- świetnie piszesz! Masz talent :)

Już czekam na (tylko) wasze wrażenia z tego co się pewnie teraz dzieje...

A ja szukam wrażeń w książce z makrostruktur społecznych na jutrzejsze zajęcia...

Zablokowany