20. Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Potrzeba dyskusji na temat Listy jest tak silna, że łamy Forum to za mało — od czasu do czasu spotykamy się także na Zlotach.

Moderator: ku3a

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » ndz gru 20, 2015 10:06 pm

Mimo licznie porzucanych tradycji zlotowych, są też takie, które na pewno będą trwały aż do ostatniego zlotu, kiedykolwiek on nastąpi. Zgodnie z jedną z nich wieczór zakończyliśmy więc kalamburami. Niestety, przygotowana przez LLucky’ego baza utworów nie została od poprzedniego razu powiększona (wobec tego sugestia, żeby koniecznie zrobić to przed następnym zlotem), w związku z czym, jak na wstępie zaznaczył jej autor, liczba pozostających w niej haseł, które nie zostały jeszcze odgadnięte na poprzednich zlotach, nie przekraczała czterdziestu. Groziło nam więc poważne niebezpieczeństwo, że w każdej chwili na ekranie laptopa zamiast kolejnego tytułu może pojawić się wielkie „GAME OVER”. Niebezpieczeństwa mają jednak to do siebie, że dopóki nie dadzą o sobie znać w sposób namacalny, bywają bagatelizowane. Tak też było i tym razem – daliśmy się porwać kalamburowemu żywiołowi, a średni czas zgadywania hasła zapewne nie przekraczał 25 sekund. Myśl, że już wkrótce się to skończy odsunęliśmy na tyle daleko, że zapewne niektórzy z nas przestali już w to wierzyć. Niestety – po pokazaniu przeze mnie „Wodospadów łez” niespodziewanie okazało się, że jednak ostrzeżenia LLucky’ego nie zostały sformułowane tylko po to, żeby popsuć nam humor.

Na szczęście, to że baza utworów nie została poszerzona, nie oznaczało, że nasz organizator nie ma w zanadrzu planu B. Mianowicie, w sytuacji braku dalszych utworów zaproponował teraz... zgadywanie wykonawców. Tych co prawda pojawiło się w historii listy nieco mniej niż utworów, ale i tak wystarczająco dużo, by wypełnić nam czas kalamburowy do końca zlotu (choć na następnym może się już to nie udać...). W dodatku mniejsza liczebność nie przekładała się na łatwość głosowania. Co prawda mimo moich wątpliwych zdolności kulinarnych, ku3ie udało się w końcu dojść, że czynność którą usiłuję pokazać to lepienie pierogów, Martyrka zaś bez problemu rozpoznała odpowiednie naczynie laboratoryjne (po czym jednak czuła się zmuszona udzielić mi szczegółowych wyjaśnień na temat różnic między fiolką a probówką), jednak w obu wypadkach mocno przekroczyłem wspomniane wcześniej 25 sekund. Z rozgryzaniem trudnych zagadnień, co oznacza „dire”, co „straits” i jak połączenie tych słów ma się do sumy części składowych, na szczęście to nie ja musiałem się mierzyć, ale wszelka radość, jaką mogłem odczuwać z tego powodu, zniknęła, kiedy zobaczyłem jedno z kolejnych haseł: „Propaganda”. Przez trzy minuty usiłowałem przedstawić głosy dobiegające z telewizora i różne formy informacji drukowanej, w końcu jednak, jeszcze przed upływem regulaminowych pięciu minut, stwierdziłem, że nie dam rady. Zadanie przejął ku3a, ku mojemu zdumieniu z sukcesem, choć krok pośredni, którym się posłużył, czyli „agenda”, w życiu nie przyszedłby mi na myśl.

Plac gry opuszczałem o typowej dla zlotów porze, około czwartej, chociaż nie jako ostatni. Na dobranoc czekała mnie jeszcze jedna atrakcja – mocowanie się z drzwiami do mojego pokoju. Przez kilka minut bawiłem się kluczem, kręcąc nim raz w jedną, raz w drugą stronę, zanim zdałem sobie sprawę, że przecież nawet gdyby moi lokatorzy zamknęli się w pokoju na noc, nie zostawiliby klucza w zamku od zewnątrz. Doszedłszy do takiego wniosku, naparłem mocno na drzwi, które z łoskotem ustąpiły.

Korzystając z wolnych dni poprzedzających zlot, próbowałem przestawić się na odpowiedni rytm dobowy. Niestety, niezależnie od godziny, o której kładłem się spać, budziłem się niezmiennie, tak jak zresztą przez ostatnich parę tygodni, koło siódmej (ech, gdzie te czasy, kiedy regularnie sypiało się w soboty do dziesiątej...) i dalsze nerwowe przewracanie się z boku na bok nie przynosiło żadnych rezultatów. Toteż gdy teraz, otworzywszy oko i skierowawszy je w stronę zegarka, wskazówka znajdowała się na dobrze znanej godzinie, dobiegające zaś z jednego spośród sąsiednich tapczanów (nie zdradzę którego) głośne chrapanie dodatkowo sugerowało, że ponowne zaśnięcie może być trudne. Przestraszyłem się dość mocno – po trzech godzinach snu moje funkcjonowanie jest poważnie utrudnione (o czym zresztą miałem już okazję się przekonać podczas niektórych dotychczasowych zlotów). Szczęśliwie, czarny scenariusz tym razem się nie ziścił – widocznie trzy godziny to za mało nawet dla mojego zegara wewnętrznego, dzięki czemu, gdy ponownie otworzyłem jedno z oczu, dochodziła już dziewiąta.

Nie wszyscy mieli tej nocy tyle szczęścia co ja. Obie Marty nocujące tym razem w owym najbardziej luksusowym apartamencie mocno skarżyły się na uprzykrzający im sen intensywny zapach. Z kolei uzi, oprócz zapachu odczuwanego również w jej pokoju, ucierpiała także z powodu zapadającego się tapczanu. O tak daleko idących niedogodnościach nie mogło nie zostać poinformowane kierownictwo. Co prawda sama kierowniczka była chwilowo nieobecna, ale w jej imieniu pojawiła się znana nam już p.o. Lekarstwem na zapadające się tapczany (oprócz uzi podobny problem miał też Dekodi, choć on akurat stwierdził, że mniej stabilne podłoże mu nie przeszkadza) miały być dodatkowe materace. Z zapachem sprawa była gorsza – według wyjaśnień p.o. z miejscowym zakładem kanalizacyjnym ośrodek procesował się już od dawna, a ponieważ oczekiwany czas zakończenia postępowania sądowego zdecydowanie nas nie satysfakcjonował, jako tymczasowy środek zaradczy przyniosła nam naręcze odświeżaczy powietrza. Na pocieszenie, że nie tylko my jesteśmy w ten sposób poszkodowani, opowiedziała nam jeszcze o swoim chrześniaku spod Tłuszcza, który borykał się z podobnymi problemami...

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » wt gru 22, 2015 1:52 am

Na szczęście, jeżeli pamiętało się o konsekwentnym zamykaniu drzwi do sali, nieprzyjemny zapach tam nie docierał. Dzięki temu wkrótce po śniadaniu (nie wierzę, że jollyroger72 zdołał tak równo pokroić pomidory plastikowym nożykiem!) mogliśmy przystąpić do pierwszego z dzisiejszych konkursów i to nie byle jakiego. Co prawda uczestników było, podobnie jak poprzednio, trzynaścioro, jednak ku3a i uzi twardo obstawiali przy stosowaniu oryginalnej nazwy „Jeden z dziesięciu” (chociaż w tej sytuacji być może warto przypomnieć, że brytyjski oryginał nosił tytuł „Fifteen to One”...). Na powitanie wyświetlona została lista zwycięzców, chociaż na razie jeszcze określenie „lista” mogło się wydawać nieco na wyrost, ponieważ chwilowo kajman przebywał na niej samotnie (no może nie tak całkiem samotnie – w końcu towarzyszyło mu aż 101 punktów).

Szczęśliwie wylosowane przeze mnie miejsce było lepsze niż poprzednio, co nie było trudne, ponieważ każde miejsce jest lepsze niż dużo 1. Pamiętając swój ówczesny wynik, kiedy to odpadłem jako jeden z pierwszych, nie nastawiałem się na wiele – stwierdziłem, że cokolwiek się zdarzy, może z wyjątkiem odpadnięcia w pierwszym etapie, nie powinienem się martwić. Udało się – pierwsze pytanie odczytane mi przez ku3ę okazało się na tyle łatwe, że odpowiedział mi wesoły wysoki dźwięk.

W kwestii dźwięków w stosunku poprzedniej edycji wystąpiły pewne drobne, ale zwracające uwagę zmiany. Nie pojawił się już głos Tadeusza Sznuka mówiącego „tak, aczkolwiek nie” (i dobrze, w końcu nie można zbyt często powtarzać tego samego dowcipu) – błędne odpowiedzi były bez wyjątku komentowane niskim buczeniem, przy czym na wstępie uzi i ku3a zapowiedzieli, że nie będą uznawać odpowiedzi, które padły w trakcie brzmienia sygnału. Ponieważ przez całą grę nikt ani razu nie spróbował w ten sposób odpowiadać, nie wiadomo, na ile konsekwentnie by się tego trzymali.

Jeszcze jedną zmianą dotyczącą dźwięku, był dużo większy udział pytań zawierających w sobie dodatkową ilustrację dźwiękową – w całej grze pojawiło się ich aż 9 (łatwo można było je policzyć – każdą z nich poprzedzało wyświetlenie się na obrazie z rzutnika okienka, w które uzi wprowadzała numer ścieżki do odtworzenia), w tym, co nie zdarza się w oryginalnym teleturnieju (przynajmniej nie zdarzyło się w żadnym z oglądanych przeze mnie odcinków, a przyznam, że ze względu na brak telewizora, było ich ostatnio dość niewiele) również w pierwszym etapie. Pierwsze takie pytanie przypadło w udziale panu numer 5, którym był kajman. Widząc, że to właśnie do niego trafiło, oboje prowadzący zostawili na chwilę swój profesjonalizm na boku i zanieśli się głośnym śmiechem. Później kajman stwierdził, że „Następną stację” rozpoznał wyłącznie dzięki ich reakcji.

Mniej szczęścia miał w tym etapie TomaszBr – muszę przyznać, że też mogłoby mi się nie udać skojarzyć w ciągu 3 sekund, w którym spośród tytułów utworów Meli Koteluk pojawiają się dwa gatunki literackie, choć już z pytaniem o gitarzystę Guns N’ Roses raczej bym sobie poradził. Tak więc, niestety, drugi etap rozpoczynaliśmy w składzie o jedną osobę mniejszym.

Dzięki uprzejmości Yacego trzecie dziś pytanie usłyszałem dość szybko. Kiedy jednak odpowiedziałem, ku mojemu przerażeniu nastąpiła długa seria, podczas której nie mogłem się uwolnić od niezbyt przyjemnej roli wyznaczającego. Dziwnym zbiegiem okoliczności, wyznaczani przeze mnie przeciwnicy nie odpowiadali, gdy zaś Dekodiemu jako jedynemu się to udało, zaraz w rewanżu wyznaczył mnie z powrotem, tak więc seria nadal nie mogła się zakończyć. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, wszyscy moi przeciwnicy zostali już wyznaczeni i chcąc nie chcąc, musiałem wybierać ponownie te same osoby. Kiedy wreszcie udało się komuś przejąć inicjatywę, wszyscy mieli już poważnie nadwątlony zapas szans. Teraz wypadałoby, żeby z zemsty rzucono się na mnie z gradem kolejnych pytań, ta taktyka byłaby jednak mało opłacalna – groziłaby powtórką serii, poza tym strategia polegająca na wykańczaniu tych spośród graczy, którym pozostała już tylko ostatnia szansa, sprawdza się na ogół lepiej. Z tego też powodu, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, wyczekiwana perspektywa szybkiego odpadnięcia zaczęła się oddalać, podczas gdy skumulowane emocji zaczęły się już zbliżać do nieznośnego poziomu.
Ostatnio zmieniony wt gru 22, 2015 10:57 am przez wwas, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » wt gru 22, 2015 1:53 am

W końcu stało się. Kajmanowi nie udało się odpowiedzieć na pytanie o wokalistę jednego z czterech wymienionych zespołów, który nie miał na Liście solowych utworów (wydaje mi się, że dałbym radę – co prawda nazwiska wokalisty The Verve nie kojarzyłem zupełnie, wiedziałem jednak, że z niedawnej płyty Damona Albarna, która była jego solowym debiutem, nic do poczekalni nie weszło), a ponieważ wcześniej nie udało mu się m.in. podać numeru notowania rok temu (fakt trudne – co prawda operacja odjęcia 52 nie powinna nastręczać kłopotów, ale przypomnieć sobie, które notowanie było wczoraj...), wiadomo już było, że lista zwycięzców przestanie już być jednoosobowa. Do kajmana mieli szansę dołączyć: Miszon, Dekodi (tym razem jestem całkowicie pewien, że nie pomyliłem z tadziem3) albo ja.

W przeciwieństwie do prawdziwego teleturnieju, w którym po drugim etapie następuje długotrwała procedura przemeblowania studia, podczas której można z powodzeniem odetchnąć, tutaj kolejny etap zaczął się od razu, nawet bez przesiadania się przez któregokolwiek z graczy.

Zaczęło się dość równo – jako pierwszy zgłosiłem się do pytania (trudno byłoby tego nie zrobić, jeżeli dotyczyło ono coveru Czesława Niemena w wykonaniu Wilków), Dekodi i Miszon nie pozostawali jednak dłużni i w pewnym momencie każdy z nas miał już dwa trafienia. Potem jednak zabrzmiało kolejne podczas tej gry pytanie z ilustracją muzyczną – usłyszeliśmy fragment znanego utworu Bruce’a Springsteena. Dekodiemu wyraźnie udzielił się nastrój – zaczął gestykulować miarowo i podśpiewywać pod nosem, w końcu, zanim została odczytana treść, zgłosił się do odpowiedzi. Bardzo się potem zdziwił, gdy okazało się, że pytanie nie polegało na zidentyfikowaniu tytułu utworu ani też miasta, które się w nim zawiera, ale – co było nieco trudniejsze – amerykańskiego stanu, w którym owo miasto leży. Cóż, trochę żałowałem, że nie mogłem wykazać się znajomością geografii, w sumie jednak w finale jedna szansa mniej u przeciwnika jest znacznie cenniejsza niż dodatkowe 10 punktów.

Niestety, nie było to jedyne nieszczęśliwie dla Dekodiego pytanie w tym finale – nie wiem, jak to się dokładnie stało, ale w pewnym momencie ze zdziwieniem zorientowałem się, że pozostałem już tylko ja. Miałem przy tym 72 punkty i nadal trzy szanse. Dalsza część była już tylko rozgrywką między mną a ku3ą, który patrząc mi głęboko w oczy, czytał kolejne pytania. Tym razem, inaczej niż na poprzednim zlocie, udało mi się zapamiętać również parę, na które odpowiedziałem poprawnie. Tak więc byłem pytany: jak miał na imię bohater „Songu porzuconej” Kabaretu Hrabi; jaka rzeka przepływa przez rodzinne miasto członków zespołu The Clash; jakich dwóch wykonawców miało na Liście utwór „Uprising”; jeżeli „By My Side” to utwór INXS, to czyim utworem jest „By Your Side”; co było na szczycie podczas poprzedniego zlotu (to ostatnie skojarzyłem głównie dzięki temu, że wcześniej któryś z przeciwników poległ na pytaniu, ile tygodni spędziła na szczycie „Wojenka” – skoro przypomniano mi w ten sposób, że aż 14, stwierdziłem, że jest bardzo prawdopodobne, że wśród tych 14 znalazł się również tydzień zlotowy). Emocje oczywiście przez cały czas sięgały zenitu (dlatego też nie wyobrażam sobie, żebym mógł kiedyś pójść w ślady Miszona, kajmana albo mojego najmłodszego brata i wziąć udział w prawdziwej edycji tego teleturnieju). Kiedy więc w końcu padło pytanie o innego niż Jon Bon Jovi członka jego zespołu, a potem polecenie rozpoznania po głosie pewnego druha zastępowego, którego nazwisko nic mi nie mówiło, nawet kiedy zostało odczytane przez ku3ę, poczułem ulgę, że to już wreszcie koniec.

Teraz w końcu mogłem ochłonąć i obejrzeć swój nick zapisany na tablicy zwycięzców w bardzo sympatycznym sąsiedztwie kajmana, który, żeby zrobić mi miejsce, przesunął się nieco w dół, obok równie sympatycznej liczby, jaką niewątpliwie jest 162.

Jako zwycięzcy przysługiwało mi oczywiście prawo do nagrody. Na stoliku, na którym poprzedniego wieczoru była wystawiona ich kolekcja, tym razem honorowe miejsce zajmowało pudło po torcie. Wychodzi więc na to, że tak naprawdę nie miałem wyjścia i musiałem wygrać – gdyby pudło zabrał kto inny, Babcia mogłaby być mocno niepocieszona...

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12096
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Miszon » wt gru 22, 2015 9:24 am

z pytaniem o wokalistę Guns N’ Roses raczej bym sobie poradził
A o gitarzystę, bo tego dotyczyło to pytanie?

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » wt gru 22, 2015 10:58 am

Ech, pomyślałem dobrze, napisałem źle... Dzięki!

Awatar użytkownika
jollyroger72
Posty: 9194
Rejestracja: czw lut 02, 2012 12:26 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 176
Lokalizacja: Port Royal!

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: jollyroger72 » wt gru 22, 2015 11:39 am

wwas pisze:(nie wierzę, że jollyroger72 zdołał tak równo pokroić pomidory plastikowym nożykiem!)
A jednak tak :) Djjack jest świadkiem :mrgreen:

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: TomaszBr » wt gru 22, 2015 12:52 pm

wwas pisze:Mniej szczęścia miał w tym etapie TomaszBr
w sumie to było trochę zabawne - nagadałem się przed konkursem, jak to bardzo chciałem wziąć w nim udział odkąd dowiedziałem się, że był organizowany na poprzednim zlocie, cieszyłem się, że oto zaczynamy... a tu klapa :( podczas pierwszej rundy ze wszystkich 26 pytań nie znałem odpowiedzi na 3 - tylko czemu akurat dwa z nich musiały trafić się mnie? (choć rzeczywiście Slash spowodował u mnie niezrozumiałą lukę w pamięci)

Awatar użytkownika
djjack
Posty: 648
Rejestracja: pn sie 04, 2003 2:08 pm
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: djjack » wt gru 22, 2015 3:48 pm

jollyroger72 pisze:
wwas pisze:(nie wierzę, że jollyroger72 zdołał tak równo pokroić pomidory plastikowym nożykiem!)
A jednak tak :) Djjack jest świadkiem :mrgreen:
Potwierdzam. Było dokładnie tak jak powiedział Jolly :P

kajman
Posty: 41370
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: kajman » wt gru 22, 2015 5:58 pm

TomaszBr pisze:podczas pierwszej rundy ze wszystkich 26 pytań nie znałem odpowiedzi na 3 - tylko czemu akurat dwa z nich musiały trafić się mnie?
Ja miałem tak w tv podczas włażnie 1 z 10. Wydaje mi się nawet, że tylko na dwa nie znałem - właśnie na moje.
wwas pisze:Kajmanowi nie udało się odpowiedzieć na pytanie o wokalistę jednego z czterech wymienionych zespołów, który nie miał na Liście solowych utworów, a ponieważ wcześniej nie udało mu się m.in. podać numeru notowania rok temu (fakt trudne – co prawda operacja odjęcia 52 nie powinna nastręczać kłopotów, ale przypomnieć sobie, które notowanie było wczoraj...)
Ze mną taki problem, że kompletnie nie przywiązuję wagi do faktu tego, kto w jakim zespole występuje (gdyby padły nazwiska to nie miałbym problemu) a jeszcze mniejszą do numerow notowań (które dla mnie kompletnie nie oddają stanu rzeczywistego). No ale jest faktem, że na sporą część innych pytń nie znałem odpowiedzi - pytania w poprzedniej edycji były dla mnie znacznie bardziej przyjazne.

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12096
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Miszon » wt gru 22, 2015 6:06 pm

pytania kajmanowe były kosmiczne - jakieś 2 z matematyki i trzecie które też było trudne.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » ndz gru 27, 2015 11:17 pm

Podczas poprzedniego zlotu do ostudzenia emocji po „Jednym z dziesięciu” posłużyła nam gra w mafię, przy czym nie chodzi mi o to, że owa gra nie powoduje emocji, ale raczej o temperatury panujące wówczas w plenerze. Teraz poradziłyby sobie one z tym zadaniem jeszcze dużo lepiej, woleliśmy jednak nie ryzykować przeziębienia, a poza tym nie robić zbyt dużej przykrości kajmanowi. Nie znaczy to, że całkiem odpuściliśmy sobie na czas zlotu identyfikowanie wrogich sił, na wszystko jednak miał przyjść właściwy moment. Na razie zaś postanowiliśmy wskrzesić jedną ze zlotowych tradycji, której brak poprzednio spowodował pewne rozczarowanie. Podczas więc gdy LLucky i jollyroger72 chwilowo się oddalili, by zatroszczyć się o nasz główny dzisiejszy posiłek, reszta podzieliła się na dwie drużyny sześcioosobowe i rozpoczęła grę w Dixit.

Przebieg rozgrywki nie różnił się zbytnio od tych pamiętanych z dotychczasowych zlotów. Jedynymi innowacjami były specjalne karty do zaznaczania swoich typów i jako bonus – odtwarzanie przez głośniki wybranych utworów, których tytuły były w danym momencie dopasowywane do kart. Oczywiście, to ostatnie mogła robić tylko jedna z drużyn, inaczej byłaby to kakofonia – tak się składa, że akurat nie ta, w której byłem (ale przynajmniej dzięki temu znam kilka ich haseł).

Co prawda słynna karta z twarzą Marilyn Monroe tym razem się w rozgrywce nie pojawiła, spotkaliśmy jednak wśród kart sporo starych znajomych. Nadawanie im nowych interpretacji bywa rzeczą ciekawą, np. karta przedstawiająca chłopca leżącego na trawie i trzymającego unoszący się w górę balon, dwa zloty temu opisywana jako „Just Breathe” i „I Believe I Can Fly”, teraz posłużyła jako ilustracja piosenki „Kobiety jak te kwiaty” (co do kwiatów – faktycznie, być może wśród trawy dałoby się wypatrzyć kilka małych, jednak nic kojarzącego się z kobietami na karcie nie zaobserwowałem...).

Podczas tej rozgrywki dokonałem pewnego rzadkiego osiągnięcia – spośród sześciu kart mających zilustrować podany przeze mnie tytuł „A View to a Kill”, każdy z moich przeciwników wybrał inną, przy czym żadną spośród wybranych nie była ta moja... Nie udało mi się natomiast przeskoczyć pewnej bariery językowej – chociaż tytuł wypowiedziany przez TomaszaBr czystą islandczyzną (chociaż tak właściwie nie mam za bardzo narzędzi, by ocenić stopień jej czystości) pochodził z tej płyty Sigur Rós, którą dopiero co wykorzystałem w zabawie okładkowej na sąsiednim forum, i w procesie wybierania okładki musiało mi gdzieś mignąć tłumaczenie, za nic nie potrafiłem sobie przypomnieć. Cóż, moje ambicje, jeśli chodzi o Dixit, nigdy nie były zbyt wygórowane, a miałem już przecież podczas tego zlotu parę innych sukcesów. Mimo to grało nam się świetnie i z powodzeniem kontynuowaliśmy nawet wtedy, gdy druga drużyna już skończyła. Kiedy więc odebrałem telefon od jollyrogera72 proszącego o pomoc podczas przynoszenia obiadów, spojrzałem sugestywnie w jej stronę. Początkowo wydawało się, że sugestia nie została właściwie zrozumiana, w końcu jednak ku3a i djjack zdecydowali się potwierdzić swoją użyteczność (która zresztą nie ulega wątpliwości nawet bez tego szczegółu), dzięki czemu moja drużyna mogła cieszyć się grą o całą minutę dłużej.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » ndz gru 27, 2015 11:34 pm

O ile o kunszcie kulinarnym Soplicówki większość z nas wypowiadała się tym razem dość pozytywnie, o tyle ja swoimi pierogami z kapustą byłem nieco rozczarowany – wydały mi się nieco za suche i, co chyba nieuniknione podczas transportu, nie dość ciepłe. Cóż, może rzeczywiście lepiej wybierać pierogi w wydaniu klasycznym, zamiast z pieca, może też godzina 14 nie jest dla mnie najwłaściwszą porą obiadową, a może po prostu zloty (zwłaszcza niektóre) niekoniecznie służą do tego, żeby się na nich objadać. Znacznie bardziej wartościowymi ich elementami są atrakcje, taka jak ta, mocno reklamowana, która czekała nas już zaraz po obiedzie.

Dokładny opis wszystkich zawiłości reguł nowej gry przygotowanej przez Miszona niewątpliwie przekroczyłbym rozmiarami niniejszą relację, skupię się więc tylko na paru wybranych zagadnieniach, zdając sobie sprawę, że zdecydowanie nie wystarczą one do wyrobienia sobie opinii, szczególnie przez tych, którzy nie mieli okazji zmierzyć się osobiście. Nie było to moje pierwsze zetknięcie z tą grą. Trzy dni wcześniej wraz z ku3ą i uzi przeprowadzaliśmy u Miszona pierwszy test (spodziewałem się, że uzyskana dzięki temu wiedza trochę mi teraz pomoże, ale niestety, raczej się pod tym względem rozczarowałem). Miszon miał nadzieję, że pozwoli to wykryć ewentualne drobne defekty i na zlocie zaprezentować już wersję idealnie dopracowaną. To pierwsze udało się całkiem nieźle – lista uwag, którą wspólnie zgłosiliśmy mu w środę była dość długa. Jeśli jednak chodzi o drugie, dzisiejsza rozgrywka raczej przypominała kolejny etap testów i prawdopodobnie jeszcze kilka tych etapów trzeba będzie przeprowadzić, zanim Miszon będzie mógł z dumą ogłosić, że oto mamy przed sobą wersję ostateczną (ale z pewnością warto, bo pomysł jest bardzo ciekawy).

W skrócie rozgrywka wyglądała następująco: na stole leżało w pewnej kolejności dziesięć kartek z tytułami utworów (Miszon planował użyć w tym celu przygotowanych przez djjacka kart do głosowania podczas ABC Listy; kiedy okazało się, że ostatecznie rozgrywka znalazła się w planie zlotu wcześniej i ich użycie mogłoby popsuć niespodziankę, naprędce przygotował własne odpowiedniki, także z utworami wykonawców na I). Gracze kolejno wykonywali ruchy. Każdy z nich trzymał w ręku trzy karty (tak właściwie to kwestia liczby kart była nieco bardziej skomplikowana, ale nie chcę zaciemniać obrazu jeszcze bardziej), ruch polegał na położeniu jednej z nich przy wybranym utworze. Karta zazwyczaj miała narysowaną pewną liczbę głosów od 0 (ta karta była opisana jako „głos nieważny”) do 6. Na niektórych kartach widniał dodatkowo symbol oka, co oznaczało, że należało je położyć odkryte, tak żeby wszyscy gracze widzieli, ile głosów dostał w tym momencie dany utwór, pozostałe kładło się koszulką do góry (przy czym akurat w tym szczególe pomyłki podczas gry były nad wyraz częste), w sumie więc liczba głosów była widoczna tylko połowicznie. Sprawę komplikował jeszcze fakt, że niektóre z zakrytych mogły być w rzeczywistości kartami specjalnymi, np. „awaria serwera – poprzedni głos został odrzucony”, przez co pojęcie o łącznej liczbie głosów przy każdym utworze stawało się jeszcze bardziej mgliste. Tymczasem właśnie owo mgliste pojęcie musiało wystarczyć, by w momencie wyczerpania się wszystkich kart (co symbolizowało godzinę 12 w piątek) zgodnie z zasadami Znawcy, wytypować kolejność utworów w nowym notowaniu.

Miszon przygotował dwa zestawy kart, byśmy mogli podzielić się na dwie grupy i prowadzić dwie rozgrywki równolegle – moimi przeciwnikami zostali więc neon.ka, LLucky, Yacy i djjack. Mimo to i tak liczba kart była zbyt mała, by wszyscy mogli wziąć udział, w związku z tym Miszon wyłączył się z gry i przyjął rolę sędziego – dbał, aby wszyscy przestrzegali reguł i podejmował decyzję w szczególnie skomplikowanych przypadkach. Trzeba przyznać, że nie narzekał na brak zajęć. Już wspomniana liczba kart, które w danym momencie mógł trzymać gracz, nie zawsze była oczywista. Jednak głównym polem do rozstrzygnięć był zakres użycia kart specjalnych, ich wzajemne interakcje, przy czym sytuację szczególnie komplikowało, że niektóre z nich mogły zostać użyte także po godzinie 12 w piątek, niektórym zaś zasady działania zmieniały się na bieżąco już w trakcie rozgrywki.

Szczególnie ciekawymi kartami specjalnymi były te pozwalające pobrać i od razu wykorzystać dwie albo trzy dodatkowe karty – każda pojawiała się w talii Miszona w określonej liczbie egzemplarzy. Potwierdziła się przy tym pewna tendencja zaobserwowana podczas rozgrywki trzy dni wcześniej – karty te miały tendencję do kumulowania się. Szczęśliwcem, który wyciągnął ich pięć z rzędu, dzięki czemu prawie połowa kart z głosami wyłożonych podczas rozgrywki pochodziła od niego, poprzednim razem był ku3a, teraz jego rolę przejęła neon.ka. Niemal połowa kart podczas naszej rozgrywki została położona właśnie przez nią. Ta obserwacja skłoniła Miszona do zastanowienia się nad ograniczeniem liczby tego typu kart na przyszłość.

Jeszcze jedną kwestią, nad którą należało się zastanowić, był techniczny aspekt układania swojego typu Znawcy. Miszon przygotował w tym celu dla każdego z graczy zestaw żetonów z numerami od 1 do 10. Obstawienie odbywało się przez położenie po jednym żetonie przy każdym spośród tytułów piosenek. Należało je położyć początkowo cyfrą do dołu, tak aby nie widzieli ich przeciwnicy. Można to było robić albo w kolejności według numerów na żetonach – to jednak zdradziłoby wszystko przeciwnikom – albo w kolejności, w jakiej utwory były ułożone na stole, co jednak wymagało odpowiedniego przygotowania i niepomylenia się w trakcie. Wskazane było odpowiednie ułożenie żetonów gdzieś na boku, najlepiej, żeby ów bok znajdował się poza zasięgiem wzroku przeciwników (a więc wszelkie fragmenty stołu raczej odpadały). Idealnym rozwiązaniem byłyby stojaki, jak w Scrabble, na których kolejność żetonów można by było przestawiać dowolnie. Przygotowanie ich byłoby jednak dużo bardziej zaawansowane technicznie niż przygotowanie kart. Miszon stworzył naprędce z papieru pewne ich namiastki, które jednak nie całkiem spełniały swoje zadanie. Problem ostatecznie pozostał nierozwiązany. Ja poradziłem sobie, wykorzystując moment odwrócenia uwagi moich przeciwników – dyskutowali właśnie nad pewnym aspektem kart specjalnych. Mój sposób nie przypadł jednak do gustu Yacemu – zarzucił mi, że swoją kolejność ułożyłem... za wcześnie.

Moim ostatecznym wynikiem nie będę się może chwalił – zresztą podsumowanie tegorocznego Znawcy jest na forum widoczne aż za dobrze. Duży sukces odniósł za to Billy Idol, pokonując pozostałych 9 wykonawców na I i wygrywając tym samym notowanie, ku niezadowoleniu kajmana, dla którego był to wystarczający powód, żeby wyrobić sobie o grze Miszona nie najlepsze zdanie.

Miszon zapowiedział na wstępie, że minimalna liczba rozegranych rund (każda w postaci: dokładanie kart, typowanie Znawcy i podliczanie wyników) przy której gra ma jako taki sens to 3. Niestety, nie było nam dane poczuć owego sensu. Pierwsza runda zajęła nam prawie godzinę i jak się zdaje, wystarczyła, żeby wstępnie nasycić ciekawość. Poza tym pod koniec pojawili się wśród nas bobby-x i Marcin Buchalski, co oznaczało, że można już zaczynać ABC Listy.

kajman
Posty: 41370
Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:00 pm
Lokalizacja: toruń

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: kajman » pn gru 28, 2015 11:03 am

Opis potwierrdza, że gra jest dla mnie zbyt skomplikowana i słusznie zrobiłem odsypiając kawałek nocy.

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12096
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Miszon » pn gru 28, 2015 9:41 pm

Ciekawe jest to, że ta druga grupa skonczyla o ok.pół godziny wcześniej od tej naszej. Wygladalo mi na to, że oni głównie grali, a w tej grupie, szczególnie w ostatniej części rozgrywki, mocno nasilily sie nastroje filozoficzno-dyskusyjne.

Moło bylem za to zaskoczony, ze gra okazala się calkiem dobrze przyswajalna przez towarzystwo raczej nie mające kontaktu ze wspolczesnymi karciankami czy planszowkami, bo do tego mialem największe obawy. I zaskoczylem się slyszac kilka glosow od kilku osób, od niektórych nawet po 2 razy, pytajacych kiedy zagramy druga serię.
I dementuje jakoby gra miala być tym razem idealnie dopracowana: uwzglednienie uwag z poprzednich testów i wprowadzenie zmian spowodowalo naturalnie, że powstaly kolejne problemy, których przecież juz przez te kilka dni usunac nie mialem kiedy. Ale ogólnie był postęp i zastanowił mnie jedynie dysonans pomiędzy opinią grupy testerów a opinią zlotowiczów na temat jednej z lat podstępów: testerzy uważali że karta jest za mocna i trzeba ja osłabić bo inaczej nie ma sensu, tymczasem moja grupa zgodnie uznała że w tej nowej postaci karta jest za słaba i właśnie teraz nie ma sensu, a wczesniej miala sens - nie wiem co z tym począć, bo takiej skrajności nie oczekiwałem. Za to ucieszylo mnie, że powstało kilka "combosów" i to w obu grupach, czyli karty zaczely miedzy sobą fajnie działać.

Awatar użytkownika
Yacy
Posty: 15463
Rejestracja: wt gru 27, 2005 11:14 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: not. 67 30.07.1983
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Yacy » pn gru 28, 2015 11:26 pm

to kiedy druga seria?

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12096
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Miszon » wt gru 29, 2015 1:15 am

Na następnym Zlocie sprobujemy od razu 2 tury zrobić. Dotychczasowe rozgrywki pokazaly, że jedna runda trwa ok.45minut (plus czas na dyskusje i filozofowanie ;-) ), czyli 90-100 by wyszło na całość, to w sam raz.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » wt gru 29, 2015 11:18 pm

W mojej opinii o tym, że są w alfabecie litery wdzięczniejsze niż I, jeśli chodzi o wybór wykonawców, nie jestem, jak sądzę, odosobniony. Nie wahałem się zresztą wyrazić tego zdania, zapowiadając wybrany przez siebie utwór (po niepowodzeniu w rozpoznawaniu mojej propozycji na H, jollyroger72 tym razem skutecznie się zrehabilitował), zaznaczając przy tym, że wybór miałem mocno ograniczony, ponieważ zgłoszony przeze mnie utwór był jedynym w ciągu sześciu lat słuchania Listy nagraniem wykonawcy na I, na które głosowałem. Co prawda dość szybko sobie uświadomiłem, że nie była to do końca prawda – na zgłoszone przez jollyrogera72 Inside Again też zdarzyło mi się głosować (chyba nawet również poza tygodniem, w którym było promowane), ale nie zmienia to faktu, że większość innych liter jest pod tym względem lepsza (chociaż pewnie będę żałował, że to napisałem, kiedy dojdziemy do V). Dalszą część zapowiedzi poświęciłem mojej Babci, nie zważając, że było już o niej na tym zlocie sporo (a może właśnie dlatego – dzięki temu jej historia z usługą „Granie na czekanie” nabrała życia; dotąd Babcia, choć doczekała się już wzmianek w sześciu spośród dziewięciu dotychczasowych relacji, pozostawała jednak postacią dość anonimową).

Niewielki wybór wykonawców przekładał się też na niewielką liczbę niespodzianek. Wiadomo było, że sytuacja jak przy literze C nie miałaby racji bytu, a Billy Idol czy Iron Maiden musieli się pojawić, kiedy więc się to stało, nikt nie zdradził nawet śladu zaskoczenia. Co więcej, nie poczułem go nawet przy jedynym wykonawcy, którego przed zlotem nie kojarzyłem – wszystko przez grę Miszona i użytych w niej wykonawców na I, z których jednym byli właśnie The Icicle Works (tak w sumie nie było żadnego uzasadnienia użycia w grze akurat wykonawców na I – wygląda na to, że Miszon za bardzo zasugerował się djjackowymi karteczkami, wykorzystanymi do późniejszego rankingu usłyszanych utworów). Jeżeli już coś mnie zdziwiło, to fakt, że zgłaszającym tego wykonawcę okazał się Dekodi, który dotychczas kojarzył mi się ze zgłaszaniem utworów dość mocno oczywistych. Pod tym względem zamienił się rolami z Marcinem Buchalskim, którego utworów (nie licząc przypadku przy D) zawsze miałem okazję posłuchać po raz pierwszy. I chociaż tym razem Marcin w ramach swojej zapowiedzi zastanawiał się, ilu z nas nie miało dotąd styczności z „Idą ludzie Babilonu”, w moim wypadku nie trafił – przypadkiem słuchałem go akurat parę dni wcześniej...

Po Idolu i Iron Maiden nie mogło zabraknąć również Iry. Stosunkowo niedawno Miszon opisywał w stosownym wątku na sąsiednim forum pewien swój sen ze „Znamieniem” w roli głównej, kiedy więc djjack zdradził, że następnym odtworzonym utworem będzie właśnie „Znamię”, nie miałem wątpliwości – zgłaszającym musiał być Miszon i nie wahałem się go wskazać. Moje wskazanie skomentował kajman, stwierdzając, że faktycznie utwór do Miszona pasuje i sam z pewnością by go wskazał, gdyby nie to, że skądinąd wie, że Miszon to nie jest. To ostatnie wprawiło z kolei w osłupienie djjacka – co takiego kajman może wiedzieć, zwłaszcza że zgłaszającym naprawdę był Miszon...

Na wyjaśnienie tej zagadki trzeba było poczekać jeszcze parę utworów – aż do pewnego utworu, który dotarł na Liście do miejsca 4 (mimo pewnych sugestii przed rozpoczęciem, aby wprowadzić jakieś urozmaicenie, ostatecznie jednak trzymaliśmy się tradycyjnej kolejności odtwarzania – od najniższych do najwyższych miejsc) i który był jednocześnie czwartym od końca spośród dzisiaj odtwarzanych (nie licząc dzikiej karty). Jak zdradził djjack, utwór ten zadebiutował w roku 2010, czyli już w okresie słuchania przeze mnie Listy, a więc teoretycznie powinienem móc dojść, co to jest, w głowie jednak miałem pustkę – w żaden sposób nie potrafiłem powiązać litery I z żadną lokatą z pierwszej dziesiątki. Na szczęście niektórzy są w kojarzeniu takich faktów lepsi ode mnie – po chwili namysłu, z pewnym wahaniem w głosie odezwał się TomaszBr, przypominając o pewnym coverze Beatlesów w wykonaniu Santany z towarzyszeniem Indii Arie i Yo-Yo My (tak więc oto znalazł się jeszcze jeden utwór, na który zdarzyło mi się głosować, chociaż nigdy nie pomyślałbym o nim jako o wykonawcy na I...).

Teraz kajman zdradził, o co mu chodziło – to właśnie był utwór, który sobie upatrzył, pewne trudności wynikły jednak przy ustalaniu, czy wspomniana India występuje tam jako pełnoprawna wykonawczyni – wówczas utwór miałby pełne prawo zostać zgłoszony – czy tylko jako „feat”, co wykluczałoby jego udział w dzisiejszej zabawie; kiedy zaś kwestię udało się szczęśliwie rozwiązać na korzyść dla zainteresowanego, okazało się, że... utwór jest już zajęty. Kandydatem, co do którego kajman nie miał żadnych wątpliwości, był właśnie Miszon. Teraz jednak, skoro było już wiadomo, że to nie on, pojawiało się palące pytanie – kto?

Pewnym podejrzanym był sam kajman – zdarzało mu się już opowiadać dłuższe historie, żeby odwrócić od siebie uwagę. Tym razem jednak djjack przeciął spekulacje – nie, to nie on. Przez następną chwilę bardzo uważnie patrzyliśmy w oczy wszystkim spośród nas, których propozycje jeszcze do tej pory nie zabrzmiały, ale jedyna wypowiedziana na głos konkluzja brzmiała: „Byłem pewien, że to kajman...”.

Cóż, po jednej z wcześniejszych relacji Jędrek próbował dementować, to co napisałem o jego zdolnościach aktorskich, teraz jednak pokazał dobitnie, że w owo dementi nie należy w żadnym wypadku wierzyć. Mam poważne wątpliwości, czy ktokolwiek inny z nas zdołałby równie przekonująco odegrać najpierw zawahanie w głosie, a potem zdziwienie, że to nie był kajman...

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » pt sty 01, 2016 2:35 am

wwas pisze:bo styczniowe, mam wielką nadzieję, że już mimo wszystko nie
Niestety, nadzieja okazała się płonna... :(

Nie zdarzyło się jeszcze, żeby trzy ostatnie utwory odtwarzane w ABC Listy należały do tego samego wykonawcy (byłoby tak przy A, ale wówczas kolejność została na prośbę Sebastiana lekko zmodyfikowana). Nie ma się jednak co dziwić – INXS wśród obecnych na LP3 wykonawców na I wybijał się dość mocno, w dodatku kajman pozbawiony możliwości wyboru Santany również przyłożył do niego rękę. Po ostatnim wybranym przez Martyrkę „Disappear” (które kajman bezbłędnie zidentyfikował, zanim jeszcze djjack zdążył zacząć czytać statystyki) usłyszeliśmy jeszcze utwór adamerii – tym razem ze względu na jego nieobecność w żadnej postaci karta była całkowicie dzika. Dzięki Adamowi dowiedziałem się na czym polega różnica między Israelem a Izraelem, a także że ów świetnie znany mi (choć nie po tytule) utwór z roku 2009 ma coś wspólnego ze wspomnianymi ludźmi Babilonu.

ABC zostało tradycyjnie zwieńczone szybkim plebiscyt wśród utworów, podobnie jak gra Miszona zakończonym zwycięstwem Billy’ego Idola. (Moja propozycja z jednym otrzymanym głosem nie zawojowała rankingu, choć i tak liczby głosów spodziewałem się o jeden mniejszej).

Kolacje podczas zlotów cieszą się na ogół dość umiarkowanym zainteresowaniem, tym razem jednak dwa czynniki znacząco jej pomogły. Po pierwsze, jako popitka służył pewien mocno bąbelkowany napój, po drugie, dodatkowym urozmaiceniem był pierwszy w historii zlotów prawdziwy wykład.

Zarówno po wyglądzie (nieodłączne okulary) jak i sposobie mówienia, było widać, że prowadzenie wykładów LLucky ma we krwi. Za to Lista niewątpliwie przedmiotem badań naukowych bywa rzadko (zwłaszcza tych analizujących ją pod innym kątem niż jako zjawisko społeczne), choć to konkretne zagadnienie tu i ówdzie na forum już się przewijał i parę osób nad poruszanymi kwestiami się zastanawiało (ja na pewno).

Przez pierwszą część wykładu LLucky pokazywał różne możliwe modele matematyczne, których można by użyć do odwzorowania zależności między pozycjami utworów na Liście na liczbę oddanych na nie głosów. Każdemu modelowi towarzyszył wyświetlany za pomocą rzutnika kolorowe rysunki odpowiadającej mu krzywej. Przez drugą część starał się wybrać spośród modeli ten najlepiej pasujący – usilnie starał się wyeliminować te, w których liczba głosów na pewne utwory okazywała się ujemna oraz te, w których średnia liczba głosów oddanych przez jedną osobę wychodziła większa od 10. Jednak najważniejsze kryterium było jedno – zgodność modelu z pewną rzeczywistą listą przebojów, w której liczby głosów na poszczególne utwory są znane. Przyznam, że kiedy pokazał następny slajd – drobiazgową analizę wyników ostatnich czterech lat Forumowej, byłem pod wrażeniem. Niestety, wszystko wskazuje na to, że byłem w mniejszości. Siedząca obok mnie neon.ka już wcześniej przyznała szczerze, że straciła wątek, Dekodi zaś otwarcie zadał pytanie, czy wykład byłby też może dostępny w wersji dla humanistów. Mam nadzieję, że LLucky nie będzie zrażał się tego typu opiniami, bo przyznam, że wnioski wyszły naprawdę ciekawe (choć końcowy fragment, o tym w jaki sposób przyjęty model można przełożyć na prawdopodobieństwo poszczególnych ruchów w obrębie listy, być może dałoby się jeszcze rozwinąć).

Choć nie wszystkie szczegóły zostały przez wszystkich zrozumiane, wykład spowodował jednak pewną dyskusję na temat liczb głosów w ogóle, wobec czego TomaszBr, który szykował się już do poprowadzenia następnego konkursu, musiał dłuższą chwilę poczekać na swoją kolej. Gdy zaś wydawało się, że dyskusja zmierza do finału, głos zabrał bobby-x i wbrew wątpliwościom Jędrka, czy temat rzeczywiście jest aż tak istotny, poruszył kwestię numeracji LP Trójek w związku ze zdarzającymi się co jakiś czas audycjami specjalnymi, takimi jak na przykład niedawny top Maanamu. Przy okazji wspomniał też o muzyce ciszy emitowanej zamiast dzisiejszej Markomanii, przez co po raz pierwszy dotarła do mnie informacja, że oto poza Śródborowianką jest jakiś świat zewnętrzny, w którym niestety zdarzają się rzeczy tragiczne (co prawda słyszałem już wcześniej wypowiedzianą przez kogoś nazwę zespołu Eagles of Death Metal, jednak mówienie o wykonawcy mającym utwór w zestawie do głosowania nie wydało mi się niczym nienaturalnym...). Mimo to nie sięgnąłem natychmiast po telefon, żeby połączyć się z Internetem i poznać szczegóły. W ogóle byłem jednym z nielicznych, którzy nie zrobili tego przez cały czas trwania zlotu – w końcu głównym celem używania Internetu jest przecież wchodzenie na forum, forum zaś było teraz tutaj...

crimson
Posty: 23
Rejestracja: pt sty 01, 2016 11:22 am
Listy Przebojów Trójki słucham od: 1999 rok

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: crimson » pt sty 01, 2016 2:59 pm

wwas - jak zwykle świetna relacja! A przy okazji zapytam, kiedy można będzie zobaczyć jakieś zdjęcia z tego zlotu? No chyba że czekamy aż wwas zakończy relację...

LLucky
Posty: 4001
Rejestracja: wt lip 15, 2008 3:35 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: ?

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: LLucky » pt sty 01, 2016 11:16 pm

Fotki będą już niedługo po akceptacji zlotowiczów i tylko od JacKa będzie zależało, kiedy trafią do galerii na stronie internetowej, a poza tym mam nadzieję niedługo zrobić oddzielny wątek z internetową wersją mojej prezentacji, która została właśnie opisana przez Wojtka.

crimson
Posty: 23
Rejestracja: pt sty 01, 2016 11:22 am
Listy Przebojów Trójki słucham od: 1999 rok

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: crimson » pt sty 01, 2016 11:31 pm

W takim razie ja będę czekał na tą prezentację, bo wszystkie analizy dotyczące Listy bardzo mnie interesują

Awatar użytkownika
TomaszBr
Posty: 2935
Rejestracja: sob gru 18, 2010 5:45 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: TomaszBr » sob sty 02, 2016 12:57 am

crimson pisze:W takim razie ja będę czekał na tą prezentację, bo wszystkie analizy dotyczące Listy bardzo mnie interesują
analizy zlotowiczów są aż tak interesujące? no, chyba że prowadzisz jakieś badania socjologiczne o wyglądzie i minach słuchaczy Listy ;)

Awatar użytkownika
Miszon
Posty: 12096
Rejestracja: pn lis 13, 2006 12:18 pm
Listy Przebojów Trójki słucham od: 640
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: Miszon » sob sty 02, 2016 12:33 pm

LLucky pisze:mam nadzieję niedługo zrobić oddzielny wątek z internetową wersją mojej prezentacji, która została właśnie opisana przez Wojtka.
ach, czyli niepotrzebnie robiłem notatki na Zlocie?

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » sob sty 02, 2016 1:01 pm

Oczywiście „Familiada” jako teleturniej zdecydowanie nie jest mi obca, przy czym jednak styczność z nią miałem (w przeciwieństwie do „Jednego z dziesięciu”) głównie w poprzednim tysiącleciu. A ponieważ w tym czasie byłem dużo mniej krytyczny wobec rzeczywistości telewizyjnej, więc radykalne opinie występujące u części mojej rodziny (niedawno moja Mama na wspomnienie o tym teleturnieju zareagowała dość alergicznie) nie całkiem mi się udzieliły i te pozytywne wspomnienia jednak przeważają, chociaż pamiętam też, zdarzało mi się lekko krzywić przy niektórych pytania i niektórych odpowiedziach – zarówno graczy jak i ankietowanych (wobec tego teraz cała nadzieja w TomaszuBr i Brianie w roli tych ostatnich – może dzięki ich zaangażowaniu takie momenty będą rzadsze; aczkolwiek, zdradzę, że niektóre komentarze na facebookowym profilu „Familiady” budzą u mnie dość mieszane uczucia...).

Zanim jednak miało się okazać, czy wersja przygotowana przez Jędrka miała być wolna od powodów do krzywienia się, trzeba było poczekać, aż ucichną dyskusje (które tymczasem przeniosły się z zasad numeracji na tematy bardziej dowolne) – prowadzący starał się interweniować, robił to jednak, jak na siebie, wyjątkowo delikatnie i przez to nie całkiem skutecznie, a potem na uzupełnienie braków osobowych w sali. To ostatnie w pewnym momencie prawie się udało, na pytanie, czy zaczynamy, Jędrek odpowiedział jednak, że obecność Dekodiego byłaby w konkursie bardzo przydatna. Następnych parę minut upłynęło na usilnym wypatrywaniu go w „Sarence”, gdy zaś nie przyniosło ono rezultatów, kilkuosobowa ekspedycja wyruszyła do budynku głównego (od pewnego czasu często przez niektórych odwiedzanego w celu uwolnienia się od doznań węchowych), niestety, również bez efektów. W końcu jollyroger72 zdobył się na akt desperacji i skorzystał z telefonu – okazało się, że Dekodi cały czas był w naszym pokoju, tylko nie wszystkim udało się rozpracować poznany już przeze mnie ostatniej nocy specyficzny sposób działania drzwi. Ucieszony, że problem się rozwiązał, jollyroger72 natychmiast po niego pobiegł i... cóż, z pewnością obaj byliby w konkursie przydatni, bez nich zaś jedna z drużyn musiała wystąpić w składzie lekko niekompletnym...

Ponieważ Jędrek nie miał do dyspozycji własnej armii ankietowanych, kolejność odpowiedzi musiała być oparta na pewnych kryteriach obiektywnych, co w sumie nawet było pewną zaletą. W pierwszym pytaniu owym kryterium było miejsce w podsumowaniu wszystkich notowań, pytanie zaś dotyczyło utworów zawierających słowo „Black”. Do odpowiedzi mogły się zgłaszać pierwsze osoby z każdej z trzech drużyn (bez możliwości naradzania się z resztą). Jako pierwszy podniósł rękę Marcin Buchalski i podał tytuł: „Black or White”, co okazało się całkiem niezłym strzałem – trafiony został numer 5. Jędrek chciał przekazać głos kolejnym osobom z drużyny Marcina, pojawiły się jednak głosy, że raczej należałoby pozwolić strzelać przedstawicielom pozostałych drużyn, a nuż któraś trafi jakąś wyższą pozycję. Po kilkuminutowej wymianie zdań, niespodziewanie Jędrek zwrócił się do mnie, żebym wobec tego coś strzelił (w końcu miałem sporo czasu do namysłu). Lekko mnie to zaskoczyło, ale strzeliłem – tytułowy utwór z płyty Amy Winehouse okazał się pozycją numer 2, dzięki czemu poczułem się z siebie zadowolony, niestety, tylko do momentu kiedy chwilę później po strzale Yacego z trzeciej drużyny okazało się, że numerem 1 jest... „Black and Blue” (jak mogłem nie wpaść...). Teraz drużyny mogły się już naradzać (w pierwszej kolejności ta Yacego), nie na wiele się to jednak zdało – ani „Black Hole Sun”, ani „Black Velvet” nie zmieściły się w pierwszej piątce. Poprawny strzał pojawił się dopiero, kiedy Jędrek zdradził podpowiedź – „black” nie musi być samodzielnym słowem.

Następne pytanie również dotyczyło utworów z podsumowania, poziom trudności wzrósł jednak znacznie – tym razem poszukiwane były tytuły zawierające liczbę 7 (jakkolwiek zapisaną). To przywołało od razu wspomnienia pewnej gry karcianej autorstwa LLucky’ego z czasów moich pierwszych kroków na zlotach, która jawiła mi się wówczas jako coś niewyobrażalnie trudnego – tam co prawda najtrudniejszymi liczbami były 6 i 8, ale 7 niewiele im pod tym względem ustępowała. Dzisiejsze wyniki dość dobrze to odzwierciedlały – punkt zdobyty dla naszej drużyny przez Miszona, który trafił „Seven Nation Army” z miejsca 5, okazał się jedynym przyznanym w tej rundzie w ogóle. Nikt jakoś nie pomyślał o zwycięzcy, którym było... „Candle in the Wind ‘97”...

Jednak nie to pytanie było najgorsze – w tej kategorii palma pierwszeństwa bez wahania trzeba przyznać temu o utwory Pet Shop Boys według miejsca, do którego doszły na LP3, przy czym – uwaga! – punktowane były te utwory, które poradziły sobie najsłabiej. Cóż, zespół mimo wszystko dokonał na Liście całkiem sporo – chociaż Jędrek przyznawał punkty aż za 10 pozycji, nie wystarczyło to, by załapał się choćby „Thursday” (maksymalnie miejsce 27). Jedyne punkty w tej rudzie zdobył Marcin Buchalski, który zabłysnął znajomością tytułu pewnego utworu przebywającego przez tydzień na miejscu 50.

Awatar użytkownika
wwas
Posty: 1886
Rejestracja: wt paź 13, 2009 2:53 pm

Re: 20 Zlot Forum LP3 - 13-15 listopada 2015 r.

Post autor: wwas » sob sty 02, 2016 1:15 pm

Na szczęście obraz morderczo trudnego konkursu, który być może wyłania się z powyższego opisu, mimo wszystko nie byłby całkiem zgodny z rzeczywistością. Dla większości pozostałych pytań poziom trudności można by określić jako „normalny”, a w pytaniu o wykonawców kanadyjskich, którzy umieścili na Liście największą liczbę utworów, pięć pierwszych strzałów bezbłędnie trafiło w Bryana Adamsa, Celine Dion, Alanis Morissette, Leonarda Cohena i Micheala Bublé, czyli najwyżej punktowaną piątkę. Pewien problem nasza drużyna miała dopiero z miejscem 6 – trochę jestem na siebie zły, że nie przyszła mi na myśl Nelly Furtado – przecież to takie oczywiste...

Było jeszcze pytanie o płyty Genesis. Jako kryterium Jędrek przyjął tu, jak sam przyznał, nieco kontrowersyjnie, średnią ocen w serwisie Rate Your Music. Cóż, nie miałbym nic przeciwko tak zdefiniowanemu kryterium, w zasadzie nawet trudno by mi było wymyślić lepsze, gdyby nie to, że czołówka składała się wyłącznie z dzieł z lat 70. – wiem, że przez wielu są uważane za bez porównania lepsze, gdyby jednak miał wskazać z nich jakieś utwory, poza „Selling...” i „Lamb...” miałbym problem, podczas gdy prawie cała reprezentacja tego zespołu w zestawie do głosowania na TWC to mimo wszystko okres późniejszy. Tak więc chyba lepiej byłoby postarać się o większą reprezentatywność (albo ewentualnie wybrać wykonawcę, który nie powodowałby takich problemów).

Ogólnie jednak konkurs był bardzo ciekawy i nie przeszkadzały zanadto nawet drobne niedociągnięcia. Można by ewentualnie dokładniej przemyśleć szczegóły dotyczące zasad – oryginalna „Familiada” to starcie między dwiema drużynami, adaptowanie jej do sytuacji, gdy drużyny są trzy nie jest jednak działaniem automatycznym, parę razy były więc poważne wątpliwości, która drużyna powinna w danym momencie odpowiadać. Problemy wynikające z braku tablicy świetlnej z wynikami byłyby nieco trudniejsze do rozwiązania, chociaż przykład „Jednego z dziesięciu” pokazuje, że co nieco da się w tej kwestii zrobić (chociaż być może trzeba by było zatrudnić wówczas uzi do obsługi) – na razie wszystkie wyniki były przekazywane wyłącznie ustnie, przez co kajman raz po raz musiał prosić o powtórzenie, które pozycje zostały już odgadnięte (na co najczęściej dostawał wówczas odpowiedź, że gdyby nie gadał, wszystko by słyszał). Na ostatni problem Jędrek raczej nie mógłby nic poradzić – podczas gdy w studiu drużyny są od siebie stosunkowo oddalone i mogą naradzać się w miarę swobodnie, tutaj nie zawsze docierało do mnie, co ku3a z Miszonem ustalają między sobą, nie mogłem zaś prosić, żeby robili to wyraźniej, bo wtedy usłyszałaby nas siedząca tuż obok drużyna Yacego. Pozostaje mieć nadzieję, że podczas następnego zlotu, który odbędzie się w miejscu innym niż „Sarenka”, dostaniemy do dyspozycji jakieś lepsze pod tym względem pomieszczenie.

Na koniec Jędrek przygotował finał, który jednak niewiele miał wspólnego z finałem familiadowym, toteż zastanawiam się, czy rzeczywiście łączenie ich w jeden konkurs było zasadne – myślę, że jednak z powodzeniem można było przyznać nagrody za wyniki na podstawie siedmiu rund podstawowych (zwłaszcza że jest to liczba znacznie większa niż pojawia się zazwyczaj w wersji telewizyjnej), a oprócz tego urządzić oddzielny, indywidualny konkurs z rozpoznawaniem fragmentów utworów ze słuchu. W sumie jednak cieszę się, że tak się nie stało, ponieważ dzięki temu nie musiałem brać w tym finale udziału – z każdej drużyny wybrano tylko po dwie osoby, a ich wynik punktowy był doliczany do punktów drużyny zdobytych wcześniej.

Konkursów odsłuchowych było już w historii zlotów sporo, w najrozmaitszych wersjach (w tym odtwarzanych od tyłu). Ta najbardziej przypominała mi konkurs LLucky’ego z poprzedniego zlotu: po pierwsze, tu również przeważały fragmenty instrumentalne (choć nie wyłącznie – wyłowiłem też dwa strzępy wokalu, które dzięki temu byłyby jednymi z nielicznych przeze mnie rozpoznanych); po drugie, liczba uzyskanych punktów miała być zależna od liczby przesłuchań – im mniej odtworzeń, tym większy bonus. Co prawda w stosunku do konkursu LLucky’ego straty związane z kolejnymi przesłuchaniami były wyjątkowo łagodne, ale i tak po drugim razie, kiedy Jędrek jeszcze raz wytłumaczył zasady punktacji, ku jego zdziwieniu wszyscy zgodnie zdecydowali się od razu oddać kartki. Można mieć wątpliwości, czy była to słuszna strategia i w jakim stopniu kolejna próba mogłaby rzeczywiście pomóc. W każdym razie wyniki finału nie zdołały wpłynąć na ogólną punktację – dzięki uzi, która poradziła sobie całkiem nieźle, nasza drużyna utrzymała prowadzenie.

Tym razem LLucky osobiście dopilnował, byśmy nie zapomnieli o odbiorze nagród. Tych co prawda było już trochę mniej niż wczorajszego wieczoru, jednak kubek (nawet jeżeli nie jest trójkątny) zawsze się przyda (a ponieważ miejsce na mojej półce mocno się ostatnio skurczyło, zabiorę go do pracy – niech też zobaczą). Wśród nagród znalazły się także pamiętane z poprzednich zlotów szaro-różowe uszokokardy. Jednej z nich przyglądał się przez chwilę Miszon, nie wzbudziła jednak jego entuzjazmu i odłożył ją z powrotem. To trochę nie fair – jako nieobecny ostatnim razem, powinien dostać jeden egzemplarz, jak wówczas wszyscy, z urzędu, bez możliwości zwrotu.

ODPOWIEDZ